Największym minusem 2003 roku było wprowadzenie funduszu zdrowia
?Niewątpliwym plusem minionego roku jest fakt, że nie doszło do biologicznego wyniszczenia narodu polskiego i jego eksterminacji, aczkolwiek nie wiem, czy w roku 2004 do tego nie dojdzie" - mówi Ryszard Kijak, przewodniczący Zarządu Regionu Podlaskiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.
Zdaniem doktora Mieczysława Pasowicza, kardiologa, prezydenta Polskiego Stowarzyszenia Dyrektorów Szpitali i wiceprezydenta Europejskiego SDS, dyrektora Krakowskiego Szpitala Specjalistycznego im. Jana Pawła II, nieszczęściem w Polsce są ciągłe zmiany zasad funkcjonowania i finansowania systemu ochrony zdrowia. A te były szczególnie dotkliwe w 2003 roku. ?Kolejne zapowiedzi także nie wróżą nic dobrego. Problemy będą się nasilać" - mówi dr M. Pasowicz.
Chaos pomógł... integracji
Jak twierdzą lekarze rodzinni, olbrzymim minusem minionego roku było też zniszczenie dobrze funkcjonującego systemu podstawowej opieki zdrowotnej. ?NFZ okazał się wielkim niewypałem, zamiast poprawić to, co zmarnowały kasy chorych, zniszczył elementy, które były w tamtym systemie dobre, nie dając nic w zamian - mówi Włodzimierz Bołtruczuk, przewodniczący Podlaskiego Kolegium Lekarzy Rodzinnych. - Plusem 2003 roku było to, że lekarze rodzinni pracowali na warunkach ustalonych jeszcze z kasami chorych. Warunki te były stabilne, jednoznaczne, nie musieliśmy tracić czasu i nerwów, a tylko aneksować umowę z 2002 roku na rok 2003. Mogliśmy spać spokojnie w nocy".
Krzysztof Kiciński, prezes Izby Lecznictwa Polskiego, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. L. Rydygiera w Krakowie uważa, że w panującym chaosie wydarzyła się jedna dobra rzecz: środowisko ochrony zdrowia w 2003 r. skonsolidowało się. ?Wszyscy już zrozumieli, że państwo polskie jest całkowicie bezradne w obliczu problemów, które sobie samo zgotowało. Toteż w naszym środowisku wypracowano w minionym roku wiele dobrych programów dla poszczególnych elementów systemu ochrony zdrowia. Teraz ważne jest, by to środowisko, pod auspicjami rządu lub bez niego, zjednoczyło swoje wysiłki, połączyło te cząstkowe projekty w jeden spójny program naprawy systemu" - wylicza K. Kiciński.
Rozwój na przekór
Jednak, co zdaniem niektórych można uznać za fenomen, w tych niesprzyjających warunkach organizacyjnych i finansowych, polska medycyna stale się rozwija. ?Mamy bardzo duże sukcesy np. w kardiologii i mimo wszystko zwiększa się dostępność pacjentów do nowoczesnych procedur. Pojawiają się m.in. nowe metody diagnostyczne, nowe techniki obrazowania. Np. w minionym roku w kilku ośrodkach w Polsce zaczęto wykonywać nieinwazyjną koronarografię, co będzie przełomem w medycynie" - przewiduje M. Pasowicz. Szybko rozwija się m.in. telemedycyna, buduje się nowe systemy informatyczne itd. Integracja z Unią Europejską przyspieszy te procesy. ?Wielkim sukcesem w 2003 roku ministra Leszka Sikorskiego było wpisanie ochrony zdrowia na listę priorytetów narodowego programu rozwoju, co otwiera drogę do funduszy unijnych, które pomogą w realizacji wielu projektów" - podkreśla M. Pasowicz.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Jolanta Hodor, Kraków; Urszula Ludwiczak, Białystok