Mężczyźni mało wiedzą o "swoich" chorobach
U ponad 50 proc. z 200 mężczyzn, którzy wykonali w Gnieźnie przesiewowe badania pod kątem chorób układu moczowego, stwierdzono łagodny przerost gruczołu krokowego, a u kolejnych 12 proc. wymaga on natychmiastowego dalszego leczenia w warunkach szpitalnych.
Dobra organizacja, duże zainteresowanie
Ze względu na swoją specyfikę, badania odbywały się w trzech etapach. Najpierw lekarz przeprowadzał z pacjentem wywiad w kierunku ewentualnego ustalenia stopnia zaawansowania choroby według międzynarodowej skali objawów towarzyszących chorobom prostaty (I-PSS) oraz kierował go na badania krwi i moczu. W ramach badania krwi sprawdzano stężenie antygenu PSA, kwasu moczowego, mocznika i kreatyniny. Wykonywano też badanie ogólne moczu i mikroskopowe osadu. Po badaniach wstępnych pacjentowi wyznaczano datę i godzinę kolejnej wizyty, zakładano kartotekę zawierającą jego dane z ogólnego wywiadu i wyniki laboratoryjne.
Ostatni etap to lekarskie badania urologiczne (USG, per rectum). Nie ograniczały się one jednak tylko do badań gruczołu krokowego, ale obejmowały też badanie pęcherza moczowego, przewodów moczowych i nerek. Przy okazji badań laboratoryjnych pacjenci mogli także wykonać badania analityczne krwi po obniżonej cenie (zniżka ok. 50 proc.). Z promocji tej skorzystało ponad 60 proc. pacjentów.
"Taka organizacja dawała gwarancję komfortu pacjentowi, a dokładny termin wizyty lekarskiej praktycznie niwelował kolejki w poczekalni - mówi dyrektor NZOZ Sanitas Wojciech Tatara. - Zainteresowanie było bardzo duże. Finanse obu organizatorów były jednak ograniczone i mogliśmy przebadać tylko 200 pacjentów - według kolejności zgłoszeń".
Przedział wiekowy badanych pacjentów był bardzo szeroki: 45-89 lat. Najwięcej (ok. 60 proc.) zgłosiło się pacjentów w wieku 50 do 60 lat, ale aż 7 (14 proc.) miało ponad 80 lat. "Pocieszające jest, że dzięki poprzedniej podobnej akcji w 2004 r. wśród naszych pacjentów odsetek mężczyzn, którzy nigdy nie byli u urologa, zmniejszył się z 50 do 22 procent" - mówi W. Tatara.
Złe wyniki
Wyniki gnieźnieńskich badań - choć w skali kraju dotyczą niewielkiej grupy osób - pokazują obszar niewiedzy, ignorancji i braku dbałości o swoje zdrowie. Aż 13 proc. badanych, tj. 26 pacjentów, od ponad 10 lat nie robiło sobie żadnych badań diagnostycznych, a trzech pacjentów (1,5 proc.) nie wykonywało ich nigdy. Jedynie u 25 proc. przebadanych pacjentów (u 50 mężczyzn) nie stwierdzono chorób układu moczowego (w większości w przedziale wiekowym 45-55 lat). Zaś aż u 114 badanych, tj. u 57 proc. (!) stwierdzono łagodny przerost gruczołu krokowego, który wymaga leczenia farmakologicznego.
Podejrzenie choroby nowotworowej (guzy prostaty, nerki, pęcherza) stwierdzono u 24 pacjentów (12 proc.). Zostali oni pilnie skierowani do dalszego leczenia w warunkach szpitalnych.
Przy okazji spotkań z pacjentami lekarze prowadzili także akcję profilaktyczną. "Wykonaliśmy tablice informacyjne, które w dostępny sposób zapoznawały pacjentów z chorobami nerek, pęcherza moczowego, gruczołu krokowego. Opracowaliśmy też foldery i ulotki informacyjne dotyczące tych chorób, zorganizowaliśmy na okres akcji punkt informacyjny dotyczący powyższych zagadnień" - wymienia dyrektor gnieźnieńskiej placówki.
Jego zdaniem, organizowanie tego typu akcji wydaje się konieczne. "Oprócz braku dbałości niektórych pacjentów o swoje zdrowie, wpływ na taką, a nie inną sytuację ma także fatalna organizacja służby zdrowia, która już na etapie lekarza rodzinnego w większości wypadków skutecznie zniechęca pacjenta do badań - uważa Wojciech Tatara. - Cieszę, się, że dzięki naszym badaniom wielu pacjentów zacznie w miarę wczesne leczenie, a kilku z nich leczenie szpitalne przedłuży życie".
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Monika Wysocka