Media nie powinny wyręczać lekarzy
?Taka informacja zawsze wywołuje traumę. Jednak sposób, w jaki o zagrożeniu dowiedzieli się ci, których to dotyczy, był wręcz dramatyczny. Uważam, że można to było zrobić delikatniej, a na pewno nie za pośrednictwem mediów" - mówi dr Grażyna Cholewińska-Szymańska z Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie.
Zasada wyższego dobra
To nie nakaz, paragraf czy przepis sanitarny. To racjonalna zasada, którą powinien kierować się każdy lekarz: zasada mniejszego zła lub wyższego dobra.
?Lekarz stwierdzający u pacjenta zakażenie wirusem HIV lub inną zakaźną chorobę może, a nawet powinien poczynić pewne kroki, by zdiagnozować także środowisko, w jakim obraca się chory. Powołane do tego celu służby sanitarne zbierają wywiad w miejscu zamieszkania zakażonego, badają możliwości rozprzestrzenienia się choroby. Wszelkie działania powinny się jednak odbywać wyłącznie w ramach struktur medycznych. Zagrożone w tym przypadku dzieci mają przecież swoich opiekunów, lekarzy rodzinnych, pediatrów - to do nich trzeba starać się dotrzeć i za ich pośrednictwem przekazywać takie informacje - uważa dr G. Cholewińska-Szymańska. - Media nie mogą nikogo w tym wyręczać, bo przy okazji zamiast pomóc, można zaszkodzić - a takie informacje niosą ze sobą bardzo poważne psychologiczne i społeczne skutki".
Nie na wszystko są przepisy
W Polsce, ale i na całym świecie, nie ma konkretnych rozporządzeń i przepisów sanitarnych dotyczących postępowania z osobami zakażonymi HIV ani zasad badania ich partnerów. W medycynie niedopowiedzenia czy brak ?przepisu" na postępowanie w konkretnej sytuacji zdarzają się bardzo często. ?Nie wszystko da się ująć w paragrafy. Przyzwyczailiśmy się działać opierając się na przepisach, ale w medycynie to nie zawsze jest możliwe. Nie bez kozery medycynę nazywa się sztuką" - uważa dr G. Cholewińska-Szymańska.
AIDS to choroba intymna, która wymaga kierowania się rozsądkiem, wyczuciem i racjonalnymi zasadami.
?Nie mogę powiadomić o zakażeniu żony, partnerki czy matki, jeśli chory sobie tego nie życzy. Mimo że jako lekarz mam świadomość, że te osoby są narażone. Moim zadaniem jest rozmowa uświadamiająca chorego, jak może dojść do rozprzestrzeniania choroby. Muszę tak pokierować tą rozmową, by zrozumiał, to on ma moralny obowiązek poinformować o swoim zakażeniu partnerów i nakłonić ich do wykonania testów. W określonych sytuacjach mogę przytoczyć odpowiedni paragraf z kodeksu karnego, zgodnie z którym ukrywając tę informację świadomie naraża innych na niebezpieczeństwo, co podlega karze do 5 lat pozbawienia wolności. Taka rozmowa to zadanie o charakterze edukacyjno-informacyjnym, które wchodzi w zakres normalnych standardów postępowania lekarskiego" - mówi dr G. Cholewińska-Szymańska.
Tajemnica lekarska nie dotyczy jednak środowiska medycznego - tu przekazywanie informacji o pacjencie i jego zakażeniu jest obowiązkiem. Ta dodatkowa wiedza determinuje bowiem postępowanie z chorym. Ponadto unika się powtarzania badań, które były już wykonywane w innej placówce. Informacje przekazywane na temat choroby pacjent ma odnotowane w dokumentacji medycznej.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Monika Wysocka