Marnowanie pieniędzy na badania profilaktyczne

Monika Wysocka
opublikowano: 30-01-2004, 00:00

Dobrze zorganizowane, profesjonalnie prowadzone ogólnopolskie badania przesiewowe mogłyby zwiększyć wykrywalność raka szyjki macicy. Potrzeba jednak pieniędzy na wyszkolenie cytotechników i patomorfologów.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Badania przesiewowe z powodzeniem prowadzone są w województwie szczecińskim. W ramach ?Zachodniopomorskiego programu badań przesiewowych dla wczesnego wykrycia raka szyjki macicy" przebadano w latach 2001-2003 ponad trzysta pięćdziesiąt tysięcy kobiet. U ponad 3000 znaleziono zmiany przedrakowe, z których u co najmniej 1000 w ciągu najbliższych 10 lat rozwinąłby się inwazyjny rak szyjki macicy.
?Dzięki wykryciu u tych kobiet zmian przedrakowych, zostały one wyleczone" - podkreśla prof. Wenancjusz Domagała, kierownik Zakładu Patomorfologii Wydziału Lekarskiego Pomorskiej Akademii Medycznej. Jego zdaniem, to, co dzieje się w sprawach profilaktyki nowotworu szyjki macicy w Polsce to skandal. Tę opinię podziela prof. Jan Zieliński, konsultant naukowy Kliniki Nowotworów Narządów Płciowych Kobiecych w Centrum Onkologii w Warszawie.
?W ciągu ostatnich 30 lat współczynnik zgonów z powodu raka szyjki macicy nie zmienił się - nieustająco jest na poziomie 10/100 tys. kobiet, podczas gdy w tym czasie w innych państwach znacznie się zmniejszył (np. w Szwecji wynosi dziś 2-3/100 tys.). Dlaczego tak się dzieje? Bo tam zaczęto wprowadzać aktywną profilaktykę - mówi prof. J. Zieliński. - U nas, choć też robi się dużo badań cytologicznych - ok. 2 mln rocznie, często zajmują się tym ginekolodzy, którzy swoją wiedzę opierają na kilkudniowym kursie". Zdaniem prof. J. Zielińskiego, badania przesiewowe mają tylko wtedy merytoryczny sens, gdy wykonywane są w dużych pracowniach, w których profesjonalnie wyszkoleni cytotechnicy i patomorfolodzy przeprowadzają przynajmniej 20 tys. badań rocznie. Tylko tak można zdobyć niezbędne doświadczenie.
Drugim poważnym problemem jest brak kontroli jakości, którego istotnym elementem jest powtórne oglądanie 10-20 proc. przypadków ujemnych. Doświadczenie uczy bowiem, że część badań wymaga powtórnego sprawdzenia, by mieć pewność co do wyniku. ?Tymczasem w Polsce kontrola jakości praktycznie nie istnieje. Ani wewnętrzna, ani tym bardziej zewnętrzna" - mówi prof. Marek Spaczyński, prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego.
Trzy tygodnie zamiast kilku dni
Aby cytotechnik i patomorfolog nabyli umiejętność kompetentnej oceny rozmazów cytologicznych ginekologicznych, powinni być przeszkoleni na kursie, który obejmuje minimum 30 godzin wykładów, 90 godzin ćwiczeń praktycznych przeprowadzanych na podstawie materiału archiwalnego obejmującego przynajmniej 3000 wybranych i dobrze scharakteryzowanych przypadków ?podejrzanych" zmian przedrakowych i raków. Zajęcia powinny trwać przynajmniej 3 tygodnie i być zakończone egzaminem praktycznym i wydaniem odpowiedniego dyplomu (takie szkolenie zapewnia w naszym kraju jedynie Polska Szkoła Cytologii Klinicznej AM w Szczecinie).
W Polsce odpowiednio wyszkolonych jest tylko 50 cytotechników i 40 patomorfologów. Aby zapewnić wszystkim kobietom dostęp do profesjonalnie przeprowadzanych badań, potrzeba ok. 400 nowych specjalistów. Gdyby Ministerstwo Zdrowia dało ok. 350 tys. zł rocznie, można byłoby ten cel osiągnąć w ciągu pięciu lat.
Walka o pieniądze
Wydawało się już, że uda się zmienić niekorzystne statystyki zachorowań na raka szyjki macicy. Polska dostała pożyczkę z Banku wiatowego, za którą pod kierownictwem prof. Zbigniewa Wronkowskiego z Centrum Onkologii w Warszawie przeprowadzono ?Program modelowego skriningu raka piersi i szyjki macicy". 6 ośrodków zostało wtedy wyposażonych w sprzęt wysokiej klasy, wyszkolono też część kadry. Gdyby tylko te ośrodki przeprowadzały badania, można byłoby mieć pewność, że są one wykonywane na właściwym poziomie. Jednak wcześniej resort zdrowia, a obecnie Narodowy Fundusz Zdrowia rozpisuje konkurs na badania profilaktyczne dla wszystkich ośrodków. Mogą w nim brać udział nawet te, które nie są w stanie zapewnić minimalnych wymagań kontroli jakości, bo kryterium jest proponowana cena badania. ?To marnowanie pieniędzy. Ta sama suma, inaczej rozlokowana, przyniosłaby o wiele większe korzyści - uważa prof. W. Domagała - I tu nie chodzi o to, by tylko niektórzy dostali pieniądze, lecz o to, by badania wykonywali wyłącznie specjaliści. A tak mamy walkę o pieniądze, która przesłania cel: przeprowadzanie badań według uznanych w Europie i na świecie standardów".



Onkologia
Ekspercki newsletter z najważniejszymi informacjami dotyczącymi leczenia pacjentów onkologicznych
ZAPISZ MNIE
×
Onkologia
Wysyłany raz w miesiącu
Ekspercki newsletter z najważniejszymi informacjami dotyczącymi leczenia pacjentów onkologicznych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych jest Bonnier Healthcare Polska.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Monika Wysocka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.