Mammobus jest passe?
Czarne chmury zbierają się nad właścicielami mammobusów. Od przyszłego roku Narodowy Fundusz Zdrowia chce bowiem oprzeć profilaktykę raka piersi głównie na aparatach stacjonarnych. Tymczasem w wielu województwach, w tym na Podlasiu, to mammobus wykonuje 80 proc. wszystkich badań.
Jan Mirucki, rzecznik podlaskiego oddziału NFZ przyznaje, że w warunkach szczegółowych konkursu na 2007 rok zapisano, iż mammobusy mogą brać udział tylko w konkursie uzupełniającym. "Ale były to prawdopodobnie ustalenia centralne, z punktu widzenia dużego miasta. W naszym regionie jeden mammobus wykonuje więcej badań niż pięć stacjonarnych aparatów" - mówi J. Mirucki. Ale jakie będą losy postępowania konkursowego na 2007 rok, nie chce przesądzać.
"Najgorsze jest to, że nie podano nam przyczyny tej decyzji, zupełnie nie wiemy, dlaczego aparaty stacjonarne są traktowane lepiej niż przewoźne - mówi Wiesław Nalewajko. - Do tego zapisano, że przy badaniach w mammobusach wyniki mają być wydawane w ciągu maksymalnie 5 dni w tym samym miejscu. Żadnych obostrzeń nie ma w stosunku do aparatów stacjonarnych. Gdzie tu równość traktowania podmiotów, czyli jak punkt stacjonarny wyda wynik po roku, to też będzie dobrze?".
Jeśli NFZ nie zakontraktuje w 2007 r. mammobusów, mieszkankom województwa zostanie badanie profilaktyczne w kilku punktach w Białymstoku i jednym w Łomży. Cała Suwalszczyzna, ale i wszystkie inne powiaty zostaną praktycznie pozbawione takiej możliwości.
"Nie wiem, ile kobiet dojedzie do takiego aparatu. To są koszty, cała wyprawa - powątpiewa W. Nalewajko. - A dzięki temu, że my możemy dojechać do każdej wioski w województwie, mamy 80-procentowe wykonanie umowy z NFZ".
Do października 2006 roku NZOZ Wiesława Nalewajki wykonał 8069 badań sfinansowanych przez podlaski oddział NFZ (z ogólnie ponad 12 tysięcy wykonanych do końca sierpnia br.).
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Urszula Ludwiczak, Białystok