Lista Stu 2006 (miejsca od 41 do 50)
Stanisław Góźdź , l. 57, dr n. med., onkolog kliniczny, twórca i dyrektor więtokrzyskiego Centrum Onkologii w Kielcach, wiceprezes Zarządu Głównego Polskiej Unii Onkologii, członek rady naukowej przy ministrze zdrowia, wcześniej w gronie społecznych konsultantów ministra Marka Balickiego. Członek zespołu ds. opracowania Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych. Prof. Kazimierz Sułek, stały konsultant w kieleckim Centrum, powiedział o nim w Gazecie Wyborczej: "Miał wizję nowatorskiego leczenia onkologicznego i wcielił ją. Zatrudnił lekarzy wszystkich specjalności ze stomatologami włącznie. Tego nie ma nigdzie. A jeszcze uczynił ze swojego szpitala ośrodek myśli naukowej". Taką opinię podzielają inni specjaliści, zachwalając wyposażenie i zaplecze dydaktyczne Centrum, które jest wybierane na miejsce międzynarodowych konferencji naukowych. W ocenie branżowego pisma "Computerworld", placówka była Liderem Informatyki 2006.
Za swój cel zawodowy w 2007 r. uważa uruchomienie skanera PET-CT. Jego działania wspiera poseł PiS Przemysław Gosiewski, m.in. dzięki jego zabiegom kieleckie Centrum otrzymało środki finansowe na przygotowanie infrastruktury dla PET (patrz notka). Obok głosów popierających ten pomysł, pojawiają się także opinie sceptyczne: "PET w Kielcach to lokalne ambicje, których realizacja nie przyniesie nic dobrego".
Od urodzenia S. Góźdź mieszka w Kielcach. Dzięki tradycji rodzinnej jest nie tylko onkologiem, ale i szewcem. Najczęściej odbierany jako osoba otwarta, sympatyczna i towarzyska. Intensywnie biega i jeździ na rowerze. Urlopy spędza w Tatrach (polskich). Jego żona Elżbieta jest emerytowaną nauczycielką języka niemieckiego. Mają dwóch synów: Wojciecha (prawnik) i Michała (ukończył AWF), obaj są żonaci.
42. !
Andrzej Wróbel , l. 47, mgr farmacji, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej. W 2007 r. kończy mu się 4-letnia kadencja i raczej nie będzie zabiegał o kolejną. Absolwent Wydziału Farmaceutycznego AM w Poznaniu. Ukończył także podyplomowe studia menedżerskie w Wyższej Szkole Zarządzania i Przedsiębiorczości im. L. Koźmińskiego w Warszawie. Był założycielem i pierwszym prezesem Bydgoskiego Zrzeszenia Właścicieli Aptek. Z chwilą reaktywowania izb aptekarskiego uczestniczył w pracach Okręgowej Izby Aptekarskiej w Bydgoszczy i Naczelnej Rady Aptekarskiej. W grudniu 1989 r. jako jeden z pierwszych farmaceutów w kraju założył w Sępolnie Krajeńskim własną prywatną aptekę. W 2006 r., kiedy obok wyrosły dwie inne apteki, z przyczyn ekonomicznych musiał ją zamknąć.
Wielu ceni sobie jego pracowitość i zaangażowanie, konsekwencję i determinację w dążeniu do celu. Niektórzy mówią o nim wprost: to facet, który ma ogromną wolę walki. Przypominają, że kierowany przez niego Komitet Inicjatywy Ustawodawczej zebrał 100 tys. podpisów pod projektem nowelizacji prawa farmaceutycznego. W 2006 r. rząd przyjął projekty kolejnych nowelizacji, uwzględniających postulaty samorządu aptekarzy. A. Wróbla martwi jednak zbyt wolne tempo zmian legislacyjnych w prawie farmaceutycznych. "Niestety, miniony rok nie był tym przełomowym, jak można byłoby się tego spodziewać. Liczę jednak, że skoro projekt rządu trafił ostatecznie do parlamentu, to rzeczywiście korekty w zakresie uporządkowania rynku detalicznego, w tym spraw związanych z reklamą leków refundowanych, będą dokonane".
W kontaktach niezwykle uprzejmy i łagodny. Jedni uważają, że to jego ogromna zaleta, która pozwala mu powoli, ale skutecznie osiągnąć zamierzony cel. Niektórzy twierdzą jednak, że to raczej jego wada, bo powinien być bardziej stanowczy, a czasem nawet mocno tupnąć nogą.
Urodzony społecznik. Uwielbia pracę z młodymi ludźmi. Przez prawie 30 lat, z niewielkimi przerwami, był czynnym instruktorem ZHP w stopniu podharcmistrza. Jeszcze pod koniec lat 90. prowadził drużynę harcerską. Pod jego nadzorem zostało wyszkolonych wielu aptekarzy i techników farmaceutycznych. Przez kilka lat pracował także jako nauczyciel przedmiotów zawodowych w Liceum Medycznym w Więcborku. W minionym roku przeprowadził się na stałe do Bydgoszczy. Pytany, co zamierza robić po zakończeniu kadencji prezesa i powrocie z Warszawy, mówi: "Szukam nowych wyzwań. Założenie apteki nie jest szczytem moich marzeń. Na pewno będę chciał robić to, co daje mi wiele radości i pewną satysfakcję".
Chciałby więcej czasu poświęcić rodzinie, szczególnie najmłodszej córce, która właśnie kończy 6 lat.
43. +
Franciszek Józef Kokot , l. 77, prof., nefrolog i endokrynolog, były kierownik Katedry i Kliniki Nefrologii, Endokrynologii i Chorób Przemiany Materii ląskiej Akademii Medycznej w Katowicach, obecnie na pół etatu dyrektor ds. medycznych w PSK im. Mielęckiego lAM, członek rzeczywisty PAN i PAU. Otrzymał doktorat honoris causa 9 wyższych uczelni. Jest członkiem honorowym wielu zagranicznych towarzystw nefrologicznych. Laureat nagrody Lux ex Silesia w 2001 r.
Członek komitetów redakcyjnych licznych prestiżowych pism medycznych, wielokrotnie nagradzany, autor lub współautor ponad 500 prac oryginalnych (z czego ponad 150 było publikowanych na łamach periodyków medycznych w Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych), współautor i autor kilkudziesięciu podręczników. Zajmuje się badaniami naukowymi z zakresu biochemii i patofizjologii klinicznej, chorób wewnętrznych, nefrologii, endokrynologii oraz chorób przemiany materii. Ciągle aktywny jako wykładowca, w 2006 r. miał 13 wykładów w całej Polsce, ale jak mówi, takie podróżowanie było już dla niego męczące. "Proszę napisać, że jestem normalnym człowiekiem. Mam dystans, życie mnie tego nauczyło" - mówi.
W 2006 r. zmarła jego żona. Z 4 synów trzech ma żony lekarki, czwarta synowa jest technikiem dentystycznym. Profesor ma siedmioro wnuków, troje z nich studiuje medycynę.
44. -
Elżbieta Radziszewska , l. 49, lek. med., specjalista chorób wewnętrznych i zdrowia publicznego. Poseł PO (w Sejmie jest już trzecią kadencję), od 13 stycznia 2006 rzecznik w gabinecie cieni PO odpowiedzialny za sprawy kobiet i rodziny. Po tym, jak zrezygnowała w ostatniej kadencji z pracy w sejmowej Komisji Zdrowia na rzecz Komisji Obrony Narodowej, coraz rzadziej zabiera głos na tematy zdrowotne. "Teraz cytowana jest raczej z racji przyzwyczajenia dziennikarzy do nazwiska, niż jej faktycznego wpływu na te sprawy" - uważa jeden z posłów. Jest lubiana przez media, dba o dobry kontakt z dziennikarzami, niektórym wysyła np. SMS-y z życzeniami świątecznymi wierszem. Z kolei członek Komisji Zdrowia, w której pracowała, twierdzi: "jest egzaltowana, taka "ąę". W jednej z internetowych ankiet jako swój najważniejszy cel polityczny podała zorganizowanie dobrze działającego systemu ochrony zdrowia w Polsce, a za największy sukces uznanie przez Trybunał Konstytucyjny w 2004 r. ustawy o NFZ za niezgodną z Konstytucją RP.
Mężatka, walczy z lękiem wysokości, lubi swojego kota dachowca (przybłędę), a jako pasje życiowe wymienia: wędkarstwo, myślistwo, jazdę na rowerze i kibicowanie siatkówce.
45. !
Jerzy Szaflik , l. 62, prof., kierownik Kliniki Okulistyki AM w Warszawie, konsultant krajowy w dziedzinie okulistyki. Chciałby, aby pacjenci nie traktowali tego szpitala jak fabryki do usuwania zaćmy albo co gorsze - centrum przepisywania okularów. Ratunkiem może być, jego zdaniem, referencyjność szpitali.
Właściciel świetnie prosperującej prywatnej kliniki w Warszawie, do której na konsultacje i zabiegi przyjeżdżają pacjenci z całej Polski. Nie zamierza jednak dyskontować sukcesu kliniki i jej rozbudowywać. Uważa, że musi przede wszystkim dbać o wysoki poziom leczenia, tym bardziej, że przyjmuje tu w większości trudne przypadki. W NZOZ-ie konsultuje 6-7 pacjentów dziennie. Zapewnia jednak, że gdyby mógł utrzymać siebie i rodzinę, pracowałby tylko w jednym miejscu. Jest bowiem przeciwnikiem łączenia pracy w publicznych placówkach z usługami prywatnymi. Lubi czyste sytuacje. W szpitalu, w którym pracuje, nie ma fundacji świadczącej usługi medyczne. Jest dumny z tego, że udało mu się wreszcie namówić NFZ do rozpoczęcia Programu Jaskrowego. Był jego wnioskodawcą, wraz z zespołem przygotował potrzebne materiały.
W zeszłym roku zdarzyły się też porażki. Znów nie udało mu się doprowadzić do wprowadzenia na listę refundacyjną leków nowej generacji na jaskrę. W tym roku w tej sprawie liczy na sukces.
Od ponad 30 lat żonaty. Ma dorosłego syna, także okulistę.
46. =
Lidia Brydak , l. 64, prof., wybitny znawca problematyki wirusów grypy. Profilaktyką grypy oraz edukacją w tym zakresie społeczeństwa i środowiska medycznego zajmuje się od 37 lat. Kierownik Krajowego Ośrodka ds. Grypy w Państwowym Zakładzie Higieny oraz profesor w Katedrze i Zakładzie Medycyny Rodzinnej z Oddziałem Klinicznym Chorób Wewnętrznych i Metabolicznych Akademii Medycznej w Warszawie, działacz Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej, członek, współzałożyciel i wiceprzewodnicząca Polskiego Towarzystwa Wakcynologii. ciśle współpracuje ze wiatową Organizacją Zdrowia oraz innymi prestiżowymi instytucjami i towarzystwami naukowymi zajmującymi się problematyką grypy, m.in. w aspekcie zdrowia publicznego.
Jako pierwsza ze swoim zespołem zainicjowała i opracowała projekt krajowego planu działań dla Polski na wypadek wystąpienia kolejnej pandemii grypy. Była także inicjatorką poprawy nadzoru nad grypą poprzez zbudowanie w Polsce systemu SENTINEL. Jest autorem i współautorem ponad 700 prac naukowych.
Jako pierwsza w Polsce zapoczątkowała badania nad celowością szczepień przeciwko grypie. Jest autorką jedynej w języku polskim publikacji w całości poświęconej tej chorobie pt. "Grypa i jej profilaktyka", z której korzystają lekarze pierwszego kontaktu - interniści i pediatrzy.
Ma dużą satysfakcję, że badania naukowe, jakie Krajowy Ośrodek ds. Grypy przeprowadził z Instytutem Kardiologii w Aninie, pt. "Szczepienie przeciwko grypie w zapobieganiu incydentom sercowo-naczyniowym", zostały wyróżnione spośród 1000 prac przedstawionych w 2006 r. na Kongresie Kardiologów w USA.
W czasie swoich wykładów lubi używać kontrowersyjnych wyrażeń. Do ulubionych jej słuchacze zaliczają: "ja jestem wyznania szczepionkowego" i "jestem panienką, ale oddałam się szczepieniom przeciw grypie".
47. +
Andrzej Wojtyła , l. 51, od maja 2006 r. główny inspektor sanitarny, przedtem podsekretarz stanu w resorcie zdrowia, w latach 1992-1994 minister zdrowia w rządzie Hanny Suchockiej. Lekarz pediatra, absolwent AM w Poznaniu. W latach 1994-1996 odbył studia z zakresu administracji w ochronie zdrowia na amerykańskich Uniwersytetach Georgetown i George Washington w Waszyngtonie. W 2005 r. obronił napisaną w USA rozprawę doktorską na temat wykorzystania amerykańskich doświadczeń w zakresie kontroli wydatków zdrowotnych w reformach ochrony zdrowia w Polsce. Trzykrotny poseł na Sejm. Bardzo lubiany, zawsze uśmiechnięty. Posłowie, którzy go znają, podkreślają jego nadzwyczajną pracowitość. Kiedy został szefem GIS-u, nadal był podsekretarzem stanu w resorcie zdrowia. Ostatecznie odszedł z ministerstwa, wtedy pojawiły się komentarze, że jego stanowisko było potrzebne dla osoby popieranej przez Samoobronę.
Jako świeżo upieczony szef GIS musiał stawić czoła kryzysowi wywołanemu zakażeniem żółtaczką 53 dializowanych pacjentów w Ostrowie Wielkopolskim. Uważa, że takim sytuacjom będzie można zapobiec dzięki ścisłej współpracy Państwowej Inspekcji Sanitarnej z konsultantami krajowymi i wojewódzkimi ds. chorób zakaźnych, epidemiologii i diagnostyki laboratoryjnej. Chciałby zmienić wizerunek inspekcji sanitarnej, którą postrzega się jako policyjną instytucję kontrolną, tak aby stała się służbą przyjazną obywatelom, współpracującą z samorządami lokalnymi i organizacjami pozarządowymi. Jego niezrealizowanym dotąd marzeniem jest konsolidacja organizacyjna instytucji odpowiedzialnych za problemy zdrowia publicznego w Polsce.
Przez wiele lat czynnie uprawiał boks i kulturystykę. W domu ma dobrze wyposażoną siłownię, ale ostatnio, z braku czasu, rzadko z niej korzysta.
48. -
Jerzy Starak , l.59, od lat w ścisłej czołówce biznesu medycznego w Polsce. Z majątkiem szacowanym na 2,8 mld złotych zajmuje 7. miejsce na liście najbogatszych Polaków w 2006 roku wg miesięcznika Forbes. W rankingu prowadzonym przez tygodnik Wprost zajmuje 14. miejsce wśród najbogatszych rodaków, a jego majątek wyceniany jest na 1,1 mld złotych.
Jest absolwentem Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Już w latach 80. prowadził kilka firm polonijnych. Dzisiaj inwestuje w dwie główne branże: spożywczą (jego koncern tłuszczowy, w skład którego wchodzą Ewico, ZPT Olvit i Olvit-Pro oraz ZT Kruszwica, jest największym w Polsce producentem oleju słonecznikowego i margaryn) oraz farmaceutyczną. Należy do niego 100 proc. akcji Polpharmy SA, 98 proc. akcji Medany Pharma Terpol Group SA oraz 90 proc. akcji Herbapolu Lublin, największej firmy zielarskiej w Polsce. Dodatkowo, wraz z amerykańską firmą Baxter, jest współwłaścicielem Polfy Lublin.
Polpharma sprzedaje najwięcej leków na rynku polskim, eksportuje także do państw Europy Wschodniej oraz Rosji. W poprzednich latach głośno mówiło się o planach sprzedaży tej firmy przez Jerzego Staraka. Dzisiaj raczej nie ma już o tym mowy. Polpharma podobno szykuje się do sfinalizowania transakcji zakupu dwóch firm farmaceutycznych z krajów Europy rodkowo-Wschodniej, by w drugiej połowie 2007 roku wejść na Warszawską Giełdę Papierów Wartościowych. W tym roku ma również dojść do dalszej integracji Polpharmy z Pharmą Terpolem, która w Sieradzu produkuje przede wszystkim leki przeciwbólowe i przeciwgorączkowe dla dzieci (wkrótce uruchomi nowy zakład). Miesięcznik Forbes spekulował w październiku ub. r., że Polpharma musi szybko przejść restrukturyzację, jeśli chce wygrać walkę o polski rynek z zagranicznymi producentami generyków. Podobno takie zadanie postawiono przed nowym szefem firmy Stephenem Steadem.
Jerzy Starak jest mecenasem kultury i sztuki, wielbicielem Włoch i dobrej kuchni, do jego rodziny należy restauracja Belvedere w Łazienkach. Jest on także właścicielem czołowej męskiej drużyny koszykarskiej w Polsce. Jego Polpharma Starogard Gdański przegrywa jednak rywalizację z Prokomem Sopot należącym do Ryszarda Krauze, właściciela m.in. Biotonu (patrz notka).
49. +
Jacek Łukomski , l. 56, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu, specjalista chirurgii i zdrowia publicznego, konsultant wojewódzki w dziedzinie zdrowia publicznego. Bardzo ważna postać w Wielkopolsce. Zapraszany do udziału we wszystkich lokalnych debatach na temat ochrony zdrowia. Ma szerokie kontakty. W latach 90. był dyrektorem Wydziału Zdrowia w Urzędzie Miejskim w Poznaniu, a następnie wiceprezydentem miasta nadzorującym zagadnienia ochrony zdrowia. Od ośmiu lat kieruje największym w Poznaniu szpitalem.
Dobry menedżer, organizator i finansista. Mówią o nim "kutwa", mając na myśli jego styl zarządzania szpitalem. Jest osobą, która wszystkiego musi osobiście przypilnować. Bardzo umiejętnie rozgrywa sprawy wewnątrz szpitala, dobrze dogaduje się ze związkami zawodowymi, ale także z indywidualnymi lekarzami. Jego najnowszym sukcesem jest udana restrukturyzacja poznańskich szpitali. W wyniku przekształcenia zostały włączone w struktury organizacyjne Szpitala Wojewódzkiego dwie inne poznańskie placówki. Udało się to zrobić sprawnie i raczej bezboleśnie. Doceniany za bardzo wysoki poziom kompetencji. W opinii wielu osób jego doświadczenie i wiedza były dotychczas za mało wykorzystywane. Raczej w opozycji wobec obecnego kierownictwa resortu zdrowia. W czasach rządu M. Belki miał propozycje pokierowania Narodowym Funduszem Zdrowia, którą dwukrotnie odrzucił. Zdecydował o tym patriotyzm lokalny (jest bardzo związany z Wielkopolską), ale także jego przekonanie o tym, że szef NFZ to stanowisko bardzo ograniczone politycznie i wymagające dużych kompromisów.
Jego poglądy na ochronę zdrowia są dalekie od radykalnego liberalizmu. O reformie publicznej służby zdrowia myśli jednak umiarkowanie liberalnie. Jest np. zwolennikiem zdjęcia ze szpitali wielu niepotrzebnych ograniczeń i wprowadzenia elementów rynkowych do zasad ich działania. Znany z bardzo krytycznego stosunku do podstawowej opieki zdrowotnej i lekarzy rodzinnych, co wynika z jego własnych złych doświadczeń. Denerwuje go przerzucanie obowiązków lekarzy rodzinnych na szpital.
W środowisku bardzo lubiany: komunikatywny, towarzyski, wręcz rubaszny. Uwielbia udzielać się towarzysko. "Jest takim Zagłobą poznańskiej ochrony zdrowia" - scharakteryzował go jeden z bliskich współpracowników. Jego pasją jest muzyka, ulubionym kompozytorem Jan Sebastian Bach. Chętnie słucha też jazzu i rocka z lat 60 i 70.
50. -
Irena Rej , l. 65, z wykształcenia psycholog, od lat zarządza rodzinnym holdingiem produkującym leki homeopatyczne: Dagomed Pharma, Saramed i Pharmaceutical Investment, od lat jest też prezesem Izby Gospodarczej "Farmacja Polska".
Niezłomnie walczy o wprowadzenie jasnych zasad i uproszczenie systemu rejestracji leków: "Urząd Rejestracji powinien mieć większą samodzielność, a minister zdrowia powinien być tylko instancją odwoławczą. Teraz minister podpisuje decyzję, a tak naprawdę nie wie, co w niej jest" - mówi. Brakuje jej poważnego dialogu między środowiskiem farmaceutycznym i decydentami. Obecnie jedynie stwarza się pozory dialogu, powoływane są komisje uzgodnieniowe, których pracy się potem nie uwzględnia. Według niej, 2006 nie był dobrym rokiem dla środowiska farmaceutycznego, bo po raz kolejny nie zostały spełnione jego postulaty. Dla niej osobiście też był to trudny rok, m.in. z powodu kłopotów biznesowych związanych z decyzją GIF o wstrzymaniu obrotu 25 preparatami produkowanymi przez Dagomed Pharma i przeciągającego się procesu odnowienia ich rejestracji. "Firma została ukarana za to, że Ministerstwo Zdrowia tworzy złe prawo" - powiedziała wtedy agencji PAP.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Redakcja