Limity w opiece paliatywnej i hospicyjnej są nieetyczne
Limity w opiece paliatywnej i hospicyjnej są nieetyczne
- Alina Treptow
Trudno limitować umieranie — przekonuje środowisko lekarzy specjalizujących się w opiece paliatywnej i hospicyjnej. Ministerstwo Zdrowia odpowiada: rozważymy zniesienie limitów, ale najwcześniej w 2016 r.
Zniesienie limitów w onkologii wywołało dyskusję, w jakich innych obszarach ochrony zdrowia ich redukcja jest pilnie potrzebna. Przedstawiciele Porozumienia Hospicjów Dolnośląskich uważają, że podobnie jak w przypadku diagnostyki i leczenia onkologicznego, nie powinno być limitów w opiece paliatywnej i hospicyjnej, szczególnie że z takiej opieki korzystają głównie chorzy z rozpoznanym nowotworem.
Karane humanitarne podejście
„90 proc. pacjentów umierających z powodu nowotworu miało styczność z opieką paliatywną. W 2011 r. prawie 90 proc. tych chorych korzystało z opieki paliatywnej i hospicyjnej” — podaje dr n. med. Aleksandra Ciałkowska-Rysz.
Dr n. med. Jadwiga Pyszkowska, wojewódzki konsultant ds. medycyny paliatywnej podkreśla, że stan obecny jest nie do zaakceptowania.
„Jak można limitować umieranie? Funkcjonowanie limitów w tym obszarze jest nieetyczne, bo czy można odesłać z kwitkiem pacjenta, który za wyznaczone kilka tygodni może już nie żyć. Oczywiście, tego nie robimy i przyjmujemy wszystkich chorych, jednak za te humanitarne podejście jesteśmy karani. Generuje ono nadwykonania, za które często nie dostajemy pieniędzy lub otrzymujemy część — połowę, jedną trzecią. Co istotne, nie ma tutaj jednolitej polityki: w jednych województwach są płacone wszystkie nadwykonania, w innych tylko w niewielkim stopniu” — porównuje dr Pyszkowska.
Perspektywa włączenia do pakietu onkologicznego
Krzysztof Bąk, rzecznik prasowy ministra zdrowia podkreśla, że tzw. pakiet onkologiczny ma dzisiaj przede wszystkim ułatwić pacjentom z chorobami nowotworowymi dostęp do diagnostyki i leczenia onkologicznego, na które część chorych musiała czekać zbyt długo. Ułatwieniu służy karta diagnostyki i leczenia onkologicznego.
„Zważywszy na fakt, że przeżywalność pacjentów onkologicznych jest uzależniona od wykrycia nowotworu w jak najwcześniejszym stadium, wprowadzono rozwiązania systemowe mające na celu lepsze zabezpieczenie świadczeń opieki zdrowotnej z zakresu onkologii. Ponieważ opieka paliatywna nie stanowi elementu składowego leczenia radykalnego nowotworów złośliwych, którego celem jest wyeliminowanie zmienionych nowotworowo komórek z organizmu i całkowite wyleczenie pacjenta, nie została ona uwzględniona w pakiecie onkologicznym. Ministerstwo Zdrowia rozważy jednak ewentualne rozszerzenie pakietu onkologicznego o opiekę paliatywną i hospicyjną w 2016 r.” — zapowiada Krzysztof Bąk.
Wskazane urealnienie wycen
Oprócz krytykowania limitów, przedstawiciele medycyny paliatywnej i hospicyjnej skarżą się również na niskie finansowanie. Maciej Sokołowski z Porozumienia Hospicjów Dolnośląskich postuluje urealnienie wyceny świadczeń. „Za jeden dzień pobytu w ośrodku zajmującym się taką opieką NFZ płaci średnio 200 zł, tymczasem szpitale za każdy dzień hospitalizacji chorego otrzymują najmniej ponad 400 zł” — porównuje Maciej Sokołowski.
Nad niskim finansowaniem ubolewa również Jadwiga Pyszkowska. Porównuje wycenę do ceny świadczeń z zakresu opieki długoterminowej.
„Jesteśmy gorzej wyceniani, co nie ma żadnego uzasadnienia. Tam przeważa opieka pielęgniarska, tymczasem w opiece paliatywnej i hospicyjnej dochodzi lekarz, psycholog i sztab osób niemedycznych, w tym kapelan. Trudno nie odnieść wrażenia, że regulator lekceważy naszych pacjentów — w końcu jaki jest sens wydawać pieniądze na leczenie chorych, którzy są skazani na śmierć” — ironizuje Jadwiga Pyszkowska.
Dr Jadwiga Pyszkowska alarmuje też, że pacjenci trafiają do hospicjów zbyt późno, również z winy lekarzy, którzy zwlekają z ich skierowaniem, np. lekarze rodzinni obawiają się — niepotrzebnie — że koszt leczenia będą musieli pokryć z własnej puli.
Sami pacjenci też obawiają się leczenia w hospicjach, bo uważają, że to jest miejsce, gdzie czeka się tylko na śmierć. „Nic bardziej mylnego, nie ma drugiej takiej specjalizacji, gdzie dostaną lepszą pomoc, np. w zakresie leczenia bólu” — zauważa dr Pyszkowska.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Alina Treptow
Trudno limitować umieranie — przekonuje środowisko lekarzy specjalizujących się w opiece paliatywnej i hospicyjnej. Ministerstwo Zdrowia odpowiada: rozważymy zniesienie limitów, ale najwcześniej w 2016 r.
Zniesienie limitów w onkologii wywołało dyskusję, w jakich innych obszarach ochrony zdrowia ich redukcja jest pilnie potrzebna. Przedstawiciele Porozumienia Hospicjów Dolnośląskich uważają, że podobnie jak w przypadku diagnostyki i leczenia onkologicznego, nie powinno być limitów w opiece paliatywnej i hospicyjnej, szczególnie że z takiej opieki korzystają głównie chorzy z rozpoznanym nowotworem.Karane humanitarne podejście„90 proc. pacjentów umierających z powodu nowotworu miało styczność z opieką paliatywną. W 2011 r. prawie 90 proc. tych chorych korzystało z opieki paliatywnej i hospicyjnej” — podaje dr n. med. Aleksandra Ciałkowska-Rysz.Dr n. med. Jadwiga Pyszkowska, wojewódzki konsultant ds. medycyny paliatywnej podkreśla, że stan obecny jest nie do zaakceptowania.„Jak można limitować umieranie? Funkcjonowanie limitów w tym obszarze jest nieetyczne, bo czy można odesłać z kwitkiem pacjenta, który za wyznaczone kilka tygodni może już nie żyć. Oczywiście, tego nie robimy i przyjmujemy wszystkich chorych, jednak za te humanitarne podejście jesteśmy karani. Generuje ono nadwykonania, za które często nie dostajemy pieniędzy lub otrzymujemy część — połowę, jedną trzecią. Co istotne, nie ma tutaj jednolitej polityki: w jednych województwach są płacone wszystkie nadwykonania, w innych tylko w niewielkim stopniu” — porównuje dr Pyszkowska.Perspektywa włączenia do pakietu onkologicznegoKrzysztof Bąk, rzecznik prasowy ministra zdrowia podkreśla, że tzw. pakiet onkologiczny ma dzisiaj przede wszystkim ułatwić pacjentom z chorobami nowotworowymi dostęp do diagnostyki i leczenia onkologicznego, na które część chorych musiała czekać zbyt długo. Ułatwieniu służy karta diagnostyki i leczenia onkologicznego.„Zważywszy na fakt, że przeżywalność pacjentów onkologicznych jest uzależniona od wykrycia nowotworu w jak najwcześniejszym stadium, wprowadzono rozwiązania systemowe mające na celu lepsze zabezpieczenie świadczeń opieki zdrowotnej z zakresu onkologii. Ponieważ opieka paliatywna nie stanowi elementu składowego leczenia radykalnego nowotworów złośliwych, którego celem jest wyeliminowanie zmienionych nowotworowo komórek z organizmu i całkowite wyleczenie pacjenta, nie została ona uwzględniona w pakiecie onkologicznym. Ministerstwo Zdrowia rozważy jednak ewentualne rozszerzenie pakietu onkologicznego o opiekę paliatywną i hospicyjną w 2016 r.” — zapowiada Krzysztof Bąk.Wskazane urealnienie wycenOprócz krytykowania limitów, przedstawiciele medycyny paliatywnej i hospicyjnej skarżą się również na niskie finansowanie. Maciej Sokołowski z Porozumienia Hospicjów Dolnośląskich postuluje urealnienie wyceny świadczeń. „Za jeden dzień pobytu w ośrodku zajmującym się taką opieką NFZ płaci średnio 200 zł, tymczasem szpitale za każdy dzień hospitalizacji chorego otrzymują najmniej ponad 400 zł” — porównuje Maciej Sokołowski.Nad niskim finansowaniem ubolewa również Jadwiga Pyszkowska. Porównuje wycenę do ceny świadczeń z zakresu opieki długoterminowej.„Jesteśmy gorzej wyceniani, co nie ma żadnego uzasadnienia. Tam przeważa opieka pielęgniarska, tymczasem w opiece paliatywnej i hospicyjnej dochodzi lekarz, psycholog i sztab osób niemedycznych, w tym kapelan. Trudno nie odnieść wrażenia, że regulator lekceważy naszych pacjentów — w końcu jaki jest sens wydawać pieniądze na leczenie chorych, którzy są skazani na śmierć” — ironizuje Jadwiga Pyszkowska.Dr Jadwiga Pyszkowska alarmuje też, że pacjenci trafiają do hospicjów zbyt późno, również z winy lekarzy, którzy zwlekają z ich skierowaniem, np. lekarze rodzinni obawiają się — niepotrzebnie — że koszt leczenia będą musieli pokryć z własnej puli.Sami pacjenci też obawiają się leczenia w hospicjach, bo uważają, że to jest miejsce, gdzie czeka się tylko na śmierć. „Nic bardziej mylnego, nie ma drugiej takiej specjalizacji, gdzie dostaną lepszą pomoc, np. w zakresie leczenia bólu” — zauważa dr Pyszkowska.
Dostęp do tego i wielu innych artykułów otrzymasz posiadając subskrypcję Pulsu Medycyny
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach
- Papierowe wydanie „Pulsu Medycyny” (co dwa tygodnie) i dodatku „Pulsu Farmacji” (raz w miesiącu)
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach