Leki przez Internet

Ewa Szarkowska
opublikowano: 25-10-2006, 00:00

Rząd zaakceptował projekt zmian w prawie farmaceutycznym, który dopuszcza możliwość sprzedaży leku przez Internet i jego dostawy do domu pacjenta. Ministerstwo Zdrowia zastrzega, że ta forma obrotu obejmie na razie tylko leki OTC i będzie oparta na bazie tradycyjnej apteki i punktów aptecznych. Resort określi też w rozporządzeniu, w jakich warunkach produkty medyczne będą mogły być transportowane do pacjentów - klientów internetowych aptek.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Główny Inspektorat Farmaceutyczny wyjaśnia, że już dzisiaj można w Polsce legalnie zamówić lek za pośrednictwem Internetu, a potem przyjść do apteki i po przedstawieniu recepty odebrać zalecony przez lekarza specyfik.
"Jeśli apteka posiada własną witrynę internetową, zbiera zamówienia i dokonuje płatności poprzez Internet, ale nie używa do dostarczenia leku pacjentowi elementu wysyłkowego, to nie narusza żadnych przepisów" - wyjaśnia Zbigniew Niewójt, główny inspektor farmaceutyczny.
Kolizji z prawem - jego zdaniem - nie ma też w sytuacji dowożenia zamówionego przez Internet leku do domu pacjenta przez farmaceutę. "Jeśli apteki za pośrednictwem uprawnionych osób dowożą leki pacjentom do domu, to mimo iż pojawia się pewien aspekt sprzedaży internetowej, nie dochodzi tu do kolizji z przepisami, bo w takiej sytuacji apteka i farmaceuta biorą pełną odpowiedzialność za jakość i bezpieczeństwo dostarczanego leku" - uważa Z. Niewójt.
Obecnie obowiązujące prawo farmaceutyczne w Polsce zabrania jednak sprzedaży wysyłkowej produktów leczniczych na poziomie obrotu detalicznego.

Nielegalnie w sieci?

"Tylko trzy państwa: Niemcy, Wielka Brytania i Holandia zezwoliły na wprowadzenie sprzedaży wysyłkowej za pośrednictwem Internetu, ale bardzo dokładnie uregulowały w obrębie prawa narodowego ten obszar, określając warunki, które pozwalają na taką sprzedaż" - twierdzi Zofia Ulz, zastępca głównego inspektora farmaceutycznego. Przyznaje, że ta forma obrotu dotyczy w tych krajach zarówno leków OTC, jak i sprzedawanych na podstawie recepty. W wymienionych krajach wprowadzono system monitorowania, który pozwala na dokładne prześledzenie drogi produktu leczniczego od dostawcy do odbiorcy, dokładne sprawdzenie warunków transportu, wykluczających jakikolwiek moment, kiedy nie byłoby osoby odpowiedzialnej za jakość danego leku. "Sprzedaż wysyłkową za pośrednictwem Internetu może prowadzić w tych trzech krajach jedynie apteka posiadająca stały lokal i odpowiednie zezwolenie władz, która jest przez te władze regularnie kontrolowana" - podkreśla Zofia Ulz.
Zdaniem GIF, te podmioty, które wysyłają zamówione leki, w tym także wydawane tylko na receptę, do domu pacjentów, łamią polskie prawo. Z. Niewójt, pytany o skalę zjawiska, przyznaje, że nadzór farmaceutyczny dopiero zbiera informacje na ten temat.

Bez wysyłki do domu pacjenta

W końcu lipca br. główny inspektor farmaceutyczny zalecił wszystkim inspektorom wojewódzkim skontrolowanie działalności aptek, które ogłaszają się jako internetowe. "Okazało się, że ok. 40 aptek istotnie wykorzystuje Internet do zamawiania i sprzedaży leków, ale nie prowadzi sprzedaży wysyłkowej. Ale są też apteki, które wysyłają leki do domu pacjenta, a zatem prowadzą obrót detaliczny niezgodnie z przepisami. Ponadto jest też spora grupa wirtualnych pseudoaptek, które wprowadzają do obrotu produkty lecznicze niezgodnie z obowiązującym prawem, w tym także leki podrobione. W dwóch przypadkach, gdzie naszym zdaniem doszło do naruszenia przepisów karnych, złożyliśmy doniesienie do organów ścigania" - mówi Z. Niewójt, dodając, że w wyniku przeprowadzonego dochodzenia informacje nadzoru farmaceutycznego potwierdziły się i zostały już postawione zarzuty.
Wszędzie tam, gdzie były znamiona sprzedaży wysyłkowej, wojewódzcy inspektorzy wydali decyzje zabraniające prowadzenia takiej działalności. Dwie firmy odwołały się do GIF, ten jednak utrzymał wydane wcześniej decyzje. "Jeżeli nawet Naczelny Sąd Administracyjny uchyliłby te decyzje, to tylko w części. Tam było więcej naruszeń prawa, takich jak nieuprawnione używanie nazwy apteka, sprzedaż wysyłkowa leków OTC i na recepty. Przyjmowano także zwroty leków, a zatem pojawiło się zagrożenie życia i zdrowia pacjenta. W przypadku leku - zgodnie z wytycznymi WHO - obowiązuje zasada, że nie ma zwrotu leku do apteki, leki nie mogą wracać do redystrybucji, tylko powinny trafiać do zniszczenia" - wyjaśnia Z. Niewójt.
Z wcześniejszych doniesień prasowych wiadomo, że jedną z odwołujących się od decyzji wojewódzkiego inspektora farmaceutycznego w Krakowie była spółka DomZdrowiapl. Jej prezes Mirosław Ostrowski odmówił nam jednak komentarza.

Ograniczenie swobodnego przepływu towarów

Firmy oferujące leki przez Internet argumentują, że obowiązujący w Polsce zakaz sprzedaży wysyłkowej jest sprzeczny z regulacjami unijnymi i wyrokiem Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.
"W żadnej z dyrektyw Unii Europejskiej nie ma zapisów na temat legalności obrotu produktami leczniczymi polegającego na ich sprzedaży wysyłkowej za pomocą Internetu" - odpiera zarzuty wiceminister zdrowia Bolesław Piecha.
Resort zdrowia przyznaje, że ETS orzekł, iż niemożność zakupu leku przez Internet jest ograniczeniem swobodnego przepływu towaru. Jednak zdaniem resortu, orzeczenie stanowiące, iż "ograniczenia zamawiania leków przez Internet są dopuszczalne tylko, o ile są niezbędne do skutecznej ochrony zdrowia i życia ludzi" nie prowadzi do unieważnienia prawa krajowego, lecz jest tylko wykładnią dla ustawodawców poszczególnych krajów członkowskich UE do stanowienia odpowiednich przepisów prawa w danym kraju.
"Spodziewamy się jednak, że w przyszłości pojawi się zapis w dyrektywie, który będzie regulował ten problem. Dlatego w projekcie nowelizacji prawa farmaceutycznego dopuściliśmy taką możliwość, ale tylko pod bardzo określonymi i restrykcyjnie przestrzeganymi warunkami" - zastrzega wiceminister.
Zapytany o szczegółowe rozwiązania, wyjaśnia, że to jest jeszcze kwestią dyskusji. Ale jedno jest pewne. "Regulacje nowego prawa farmaceutycznego będą takie, żeby dystrybutora ostatecznego zawsze dało się zidentyfikować, zgodnie z prawem skontrolować oraz móc określić jakość produktu leczniczego, którym on handluje" - twierdzi B. Piecha.
Czy Polska zezwoli na realizację recept w Internecie z dostawą do domu pacjenta? "Proszę pamiętać, że recepta jest pewną wytyczną dla farmaceuty, który może wydać przepisany lek, ale niekoniecznie pod taką nazwą. Może zaproponować tańszy odpowiednik, wreszcie może dokonać weryfikacji pod względem synergii występujących antagonizmów, w sytuacji kiedy lekarz przepisuje kilka leków - mówi B. Piecha. - Jeżeli więc dopuścimy możliwość sprzedaży wysyłkowej, to z uwagi na bezpieczeństwo pacjentów będzie dotyczyła tylko leków OTC".
Wiadomo również, że sprzedaż wysyłkowa będzie możliwa tylko przez apteki w rozumieniu ustawy Prawo farmaceutyczne.
Ministerstwo Zdrowia i Główny Inspektorat Farmaceutyczny zwracają też uwagę, że po dopuszczeniu sprzedaży wysyłkowej leków, w łańcuchu dystrybucji pojawią się na większą skalę leki podrobione i sfałszowane. B. Piecha uważa, że skoro w Europie odsetek podróbek jest szacowany na 10-15 proc., a Polska postrzegana jest jako jeden z najbardziej otwartych rynków europejskich, to trudno sądzić, że w naszym kraju ten problem nie istnieje. Zbigniew Niewójt w swoich przypuszczeniach idzie jeszcze dalej. "Biorąc pod uwagę sygnały z UE, nie oszukujmy się, to zjawisko na pewno zacznie się nasilać". Dlatego - jego zdaniem - trzeba zrobić wszystko, by podmiot dostarczający pacjentowi produkt leczniczy zamówiony przez Internet, ponosił pełną odpowiedzialność za jego bezpieczeństwo i jakość.

Ważne jest bezpieczeństwo pacjenta
Komentuje Jacek Szwajcowski, prezes Zarządu Polskiej Grupy Farmaceutycznej:

Według obowiązującego w Polsce prawa, lek musi być wydany przez farmaceutę. Jest to niezwykle istotny element dystrybucji farmaceutyków. Każdy z nas wie, że wiele recept jest bardzo trudnych do odczytania dla osób, które nie są profesjonalistami. Dlatego trudno mi sobie wyobrazić, że pacjent siada z receptą przed komputerem, wpisuje nazwę preparatu i zamawia go prosto do domu. Według mnie, tego typu dystrybucja nie wchodzi w rachubę. Są jednak modele biznesowe, które pozwolą pogodzić dwa elementy: z jednej strony możliwość zamówienia tańszego leku przez Internet, z drugiej - wydanie zakupionego tą drogą preparatu przez osobę do tego uprawnioną, czyli farmaceutę w aptece.
Polska Grupa Farmaceutyczna ma taki model i dla pewnej grupy preparatów (OTC) chcemy go wdrożyć na początku listopada. Zakłada on, że pacjent ma dostęp do informacji o preparacie leczniczym i jego cenie w Internecie, ale fizycznie odbiera zamówiony lek w aptece. Sprzedaż leków z wykorzystaniem Internetu chcemy oprzeć na aptekach należących do grupy "Dbam o zdrowie". Obecnie jest ich 1500 i są one w miarę równomiernie rozmieszczone na terenie całego kraju.
W naszym odczuciu właśnie te apteki będą miały najlepszy model biznesowy, by sprostać wyzwaniu, jakim jest apteka internetowa. Czyli zaproponować niższą cenę leku z uwagi na niższy koszt dystrybucji i - to, co jest najważniejsze w przypadku dystrybucji leków z uwagi na bezpieczeństwo pacjenta - zagwarantować wydanie leku przez osobę, która jest do tego profesjonalnie przygotowania, tj. farmaceutę. W żadnym innym przypadku nie możemy zapewnić, że właściwy lek trafi do pacjenta, ponieważ nie mamy gwarancji, iż lek nie zostanie pomylony, bo na przykład pacjent nie potrafił w prawidłowy sposób odczytać nazwy leku na recepcie.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Szarkowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.