Lekarz popełnił samobójstwo z przepracowania? W miesiącu miał ponad 200 nadgodzin

EG/PAP
opublikowano: 24-08-2023, 15:21

26-letni lekarz rezydent z Kioto (Japonia) odebrał sobie życie po przepracowaniu przeszło 200 godzin nadliczbowych. Rodzina lekarza zaapelowała o zmianę prawa w kraju od dawna nękanym przez "karoshi" – śmierć z przepracowania.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
W 2018 r. Japonia znowelizowała już przepisy prawa pracy, a w 2019 r. wprowadziła limit 720 godz. nadliczbowych rocznie, ale na razie tylko w sektorze prywatnym.
W 2018 r. Japonia znowelizowała już przepisy prawa pracy, a w 2019 r. wprowadziła limit 720 godz. nadliczbowych rocznie, ale na razie tylko w sektorze prywatnym.
Fot. Adobe Stock

Według prawników rodziny Takashima młody lekarz przepracował ponad 207 godzin nadliczbowych w miesiącu poprzedzającym jego śmierć i nie wziął dnia wolnego od trzech miesięcy, kiedy średnio pracował 185 godz. ponad normę – podał japoński nadawca NHK.

Czym jest karoshi?

Władze szpitala zaprzeczają, mówiąc, że te dodatkowe godziny nie liczą się do godzin roboczych, bo wówczas przygotowywał się do konferencji naukowej, a nie pracował z pacjentami.

Karoshi, japoński termin oznaczający śmierć z przepracowania, jest wciąż powszechnym problemem w Japonii. Rodzina zmarłego zaapelowała o zmiany w kraju od dawna nękanym przez kulturę przepracowania.

W 2018 r. Japonia znowelizowała już przepisy prawa pracy, a w 2019 r. wprowadziła limit 720 godz. nadliczbowych rocznie, ale - póki co - tylko w sektorze prywatnym.

Reformy przyniosły niewielkie postępy – wskazuje CNN. Rząd poinformował w zeszłym roku, że średnia roczna liczba godzin przepracowanych na pracownika "stopniowo spada". Jednak chociaż liczba zwykłych godzin pracy spada, nie odnotowano trendu spadkowego w nadgodzinach – dodano.

Nadgodziny metodą na załatanie braków kadrowych w ochronie zdrowia

W ochronie zdrowia pojawiły się głosy, że nagłe wprowadzenie takich limitów wiązałoby się z brakami kadrowymi, wiec rząd nie tylko opóźnił do 2024 r. wprowadzenie ograniczeń, ale i podniósł górną granicę do 960 godz. (co odpowiada 60-godzinnemu tygodniowi pracy). Wprowadzono też wyjątek dla studentów medycyny odbywających specjalne szkolenie – będą mogli pracować 1860 godzin rocznie, średnio 155 godzin miesięcznie.

Jedno z badań z 2019 r. pokazuje, że jedna czwarta pełnoetatowych lekarzy szpitalnych pracuje do 60 godz. tygodniowo, podczas gdy 8,3 proc. przepracowuje przeszło 80 godz. tygodniowo, co w przeliczeniu daje 1860 nadgodzin rocznie.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Dlaczego medycy wyjeżdżają z Polski? Rolę odgrywają nie tylko zarobki

Psychologia i psychiatria
Specjalistyczny newsletter przygotowywany przez ekspertów
ZAPISZ MNIE
×
Psychologia i psychiatria
Wysyłany raz w miesiącu
Specjalistyczny newsletter przygotowywany przez ekspertów
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych jest Bonnier Healthcare Polska.
Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.