Krzysztof Kopeć: nie z wykupem leków bez recepty pacjenci mają problem, nie tu potrzebna jest refundacja
– Projekt nowelizacji ustawy refundacyjnej wciąż zawiera niebezpieczne przepisy, które wymagają zmian. Dobrze się jednak stało, że resort zdrowia wycofał się z ograniczeń w ilości leków w opakowaniach wypisywanych na recepcie. To szczególnie ważne dla pacjentów przewlekle chorych - mówi Krzysztof Kopeć, prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego - Krajowi Producenci Leków

Przypomnijmy. 6 lipca w drugim dniu posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia, jej członkowie przyjęli projekt ustawy refundacyjnej. 11 lipca dokument ma trafić już na posiedzenie plenarne. O ocenę projektu w obecnym kształcie “Puls Medycyny” poprosił branżę farmaceutyczną.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Roczne recepty jednak zostają w ustawie refundacyjnej. Niedzielski: dziękuję za rzeczowy dialog
– Projekt nowelizacji wciąż zawiera niebezpieczne przepisy, które wymagają zmian. Dobrze się stało, że resort zdrowia wycofywał się z ograniczeń w ilości leków w opakowaniach wypisywanych na recepcie. To ważne dla cierpiących na choroby przewlekłe pacjentów, często w podeszłym wieku i o ograniczonej mobilności. Inaczej musieliby częściej stać w kolejce do lekarzy tylko po receptę i częściej odwiedzać apteki – komentuje Krzysztof Kopeć, prezes Krajowych Producentów Leków.
Dodaje: Recepty długoterminowe oraz refundacja dużych opakowań leków to racjonalizuje wykorzystania zasobów systemu ochrony zdrowia nie angażując niepotrzebnie personelu medycznego. To także korzyść dla budżetu NFZ, bo cena większych opakowań jest niższa, a poza tym ich stosowanie eliminuje wielokrotne pokrywanie marży aptecznej oraz hurtowej.
Jak zaznacza, gdyby przepis nie został zmieniony, obecne na liście refundacyjnej w większych opakowaniach o wartości 1,3 mld zł musiałyby trafić do utylizacji.
Kopeć: przepis dotyczący refundacji OTC wymaga zmiany
Prezes Kopeć wskazuje, że w ocenie jego środowiska zmiany wymaga przepis dotyczący refundacji leków dostępnych bez recepty. – Nie może być tak, że chroniący przed udarem lek stosowany przez chorych na migotanie przedsionków kosztujący 120 zł jest nierefundowany, a do refundacji trafiałby dostępny bez recepty kwas acetylosalicylowy za 11 zł. W trakcie Komisji poseł Czesław Hoc (PiS) zwracał uwagę, że nie ma żadnego leku refundowanego na nadczynność tarczycy i 100 procent płaci każdy chory – wylicza i dodaje, że lekarze są zaskoczeni taką decyzją, ponieważ nie ma problemu z niewykupywaniem przez pacjentów leków OTC z powodów finansowych.
Kopeć: są ograniczenia w dostępie do niezbędnych w terapii leków na receptę, które kosztują ponad 100 zł
– W Polsce wartość całego rynku leków to około 45,4 mld zł w 2022 r., z czego refundowane leki na receptę to 14, 48 mld zł, leki dostępne bez recepty, suplementy diety i kremy - 9,53 mld zł, a nierefundowane leki na receptę to aż 21 38 mld zł. Dlaczego więc wobec tak ogromnych potrzeb refundacyjnych w zakresie leków wydawanych tylko na receptę, resort zdrowia chce refundować te dostępne bez recepty? - zastanawia się prezes Kopeć.
Jak podsumowuje dla krajowych producentów leków oznaczałoby to regulowane ceny tych leków. - A to spowodowałoby zaprzestanie ich produkcji, bo byłoby to nierentowne. Rynek zdominowałby jeden najtańszy, zapewne azjatycki produkt, co w razie sytuacji kryzysowych groziłoby brakami leków na rynku. Dla bezpieczeństwa lekowego lepszym rozwiązaniem jest, kiedy wiele leków OTC konkuruje na rynku, a ich ceny nie są regulowane. Zwłaszcza że kosztują one kilkanaście złotych, a mamy gwarancję, że będą dostępne, szczególnie w sytuacjach kryzysowych - kwituje.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Eksperci: bezpieczeństwo lekowe to także szansa dla gospodarki
Źródło: Puls Farmacji