Kongres lekarzy rodzinnych: Szczecin 2007
Lekarze rodzinni uczą się pracy w zespole, szukają bardziej aktywnego kontaktu z pacjentami, a swoje doświadczenia coraz częściej wykorzystują w badaniach naukowych. Można się było o tym przekonać w Szczecinie, gdzie 24-27 maja odbywał się VII Kongres Medycyny Rodzinnej.
Wśród licznych wykładów olbrzymim zainteresowaniem cieszyły się m.in. warsztaty dotyczące badań naukowych w medycynie rodzinnej prowadzone przez prof. Nigela Mathersa z Sheffield University w Wielkiej Brytanii. Tłum wypełnił salę wykładową, mimo że profesor występował bez tłumacza. Jego warsztaty były okazją do zapoznania się ze sposobem funkcjonowania podstawowej opieki zdrowotnej w Anglii. A o tym, jak bardzo taka wiedza jest potrzebna, przekonywali szczególnie lekarze-właściciele przychodni, którzy czują się odpowiedzialni za ostateczny kształt polskiego systemu poz.
Pora na teamwork
Dorota Rudzka, lekarz rodzinny i pracownik Ośrodka Kształcenia Lekarzy Rodzinnych we Wrocławiu, jedna z uczestniczek warsztatów, poznała już brytyjski system poz z bliska i uznała, że warto się na nim wzorować. Spędziła miesiąc w Sheffield, gdzie na zaproszenie tamtejszego uniwersytetu 90 polskich lekarzy rodzinnych obserwowało pracę swoich brytyjskich kolegów. "Największe wrażenie zrobiła na mnie umiejętność współpracy lekarza, pielęgniarki, rehabilitanta i pracownika socjalnego - mówiła D. Rudzka. - Dzięki takiej pracy zespołowej opieka nad przewlekle chorymi pacjentami, np. po udarach, może odbywać się w ich domach".
O takiej organizacji pracy myślą również lekarze i eksperci, którzy pracują nad projektem ustawy o poz. "Będziemy pewnie szli w kierunku zorganizowania opieki poz w ramach NZOZ-ów, a nie indywidualnych praktyk lekarskich - tłumaczy założenia projektu prezes Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce, dr n. med. Adam Windak. - Chodzi o to, aby był to zespół ludzi, lekarzy, pielęgniarek, położnych, być może także pracowników socjalnych, którzy opiekując się pacjentem, współpracują ze sobą".
Nad ustawą pracuje obecnie zespół ekspercki powołany przez ministra zdrowia. Jego pracę koordynuje wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas, specjalny gość kongresu, którego zresztą uczestnicy chętnie nazywali "naszym przyjacielem".
Co wiemy o genetyce?
Podczas szczecińskiego kongresu prezentowano nie tylko najnowsze standardy i rekomendacje medyczne. Uczestnicy kongresu mogli np. wybierać między zajęciami dotyczącymi współpracy lekarza rodzinnego z samorządem terytorialnym a wykładem na temat narzędzi informatycznych w podnoszeniu jakości opieki nad pacjentem. Mogli się także dowiedzieć, jak rozmawiać z pacjentami na temat uzależnień. "Tego nie uczą na polskich studiach. U nas zwraca się bardziej uwagę na zajęcia kliniczne - tłumaczy D. Rudzka. - natomiast w Wielkiej Brytanii lekarzy uczy się także umiejętności organizacyjnych i komunikacyjnych".
Obecny na kongresie prof. Jan Lubiński, szef Międzynarodowego Centrum Nowotworów Dziedzicznych Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie, przekonywał, że m.in. umiejętności komunikacyjne mogą zdecydować o tym, czy lekarze rodzinni będą na co dzień posługiwać się współczesną wiedzą z zakresu genetyki. To ważne, bo według niego nadchodzą czasy, kiedy genetyka zaczyna mieć znaczenie w leczeniu.
Profesor przedstawił na kongresie najświeższe badania swojego zespołu. W niektórych przypadkach nowotwór jest konsekwencją bardzo wysokiego ryzyka, które pacjent nosi w sobie, w postaci genu BRCA1. "Dlatego chodzi o aktywne wyjście lekarzy do środowiska pacjentów. Nie można czekać w gabinetach - przekonywał prof. J. Lubiński. - Po to są placówki poz, aby gromadziły informacje o pacjentach". W województwie zachodniopomorskim pacjentom poz przeprowadzono testy genetyczne BRCA1 właśnie dzięki inicjatywie tamtejszych lekarzy rodzinnych. Lekarze zgromadzili tylko ankiety wypełnione przez pacjentów z informacją na temat występowania nowotworów w ich rodzinach, resztą zajęli się genetycy. Podobnych badań nie udało się na razie przeprowadzić w całej Polsce.
Prof. J. Lubiński zachęcał zgromadzonych na kongresie lekarzy do działania. "Ciągle nie jest wykorzystany potencjał tkwiący w lekarzach rodzinnych i genetykach, jeśli chodzi o zwalczanie klasycznych nowotworów" - mówił profesor.
Warsztat naukowy lekarza
Jednym z ciekawszych wydarzeń kongresu była sesja plakatowa, w czasie której lekarze rodzinni z całej Polski prezentowali wyniki swoich badań prowadzonych w ramach praktyk lekarskich. Część z nich koncentrowała się nie na opiece medycznej, ale na sposobach lepszej organizacji pracy lekarza rodzinnego. Jan Franczyk, lekarz rodzinny i biegły sądowy Sądu Okręgowego w Bielsku-Białej przedstawił propozycję ujednoliconej dokumentacji medycznej. "To od lat pięta achillesowa systemu opieki zdrowotnej. Już w 2002 roku sygnalizowano taką potrzebę, ale po stronie decydentów brakuje determinacji" - tłumaczył J. Franczyk.
Tam, gdzie zawodzą NFZ, resort zdrowia czy uczelnie medyczne, lekarze biorą sprawy w swoje ręce. Lekarki z NZOZ-u we Wrocławiu zaprezentowały pomysł samokształcenia w ramach rówieśniczo-koleżeńskich grup lekarzy rodzinnych. Zajęcia aktualizujące wiedzę medyczną, szkolenia z psychologii, zarządzania już odbywają się na terenie lokalnych praktyk lekarskich.
Przychodnia poz z licencją
Uczestnicy kongresu nie zaniedbywali także spraw bieżących. Przez aklamację przyjęto rezolucję popierającą strajkujących kolegów i wzywającą rządzących do zmian, które umożliwią racjonalne finansowanie ochrony zdrowia. Mówiono też o interesach. Marek Twardowski, sekretarz i główny negocjator Porozumienia Zielonogórskiego, który przedstawił efekty kontraktowania w 2007 r., ujawnił, że udało się wynegocjować z NFZ wyższą stawkę kapitacyjną (6,16 zł) dla wszystkich lekarzy rodzinnych w Polsce. Na tym nie koniec, lekarze chcą obserwować wydatki NFZ na podstawową opiekę medyczną i jeśli pojawią się jakieś nadwyżki, będą się domagać przeznaczenia ich właśnie na medycynę rodzinną.
Przy okazji M. Twardowski dementował krążące w kuluarach plotki, że przygotowywana ustawa o poz wprowadzi licencjonowanie przychodni. A. Windak był już jednak w tej sprawie mniej zdecydowany. O jakiejś formie porządkowania rynku poz lekarze myślą na pewno. Konkretów na razie nie chcieli zdradzić, ale o wiele bardziej okrzepłe środowisko aptekarskie próbowało przecież niedawno przekonać do ustawowego ograniczenia liczby aptek ze względu na liczbę mieszkańców.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Anna Gwozdowska, Szczecin