Komornicy na start
Na Dolnym ląsku trwa wielki wyścig po pieniądze tonących w długach szpitali, bo nie ma nadziei na poprawę kondycji placówek służby zdrowia. Ostatnie dni pracy Dolnośląskiej Regionalnej Kasy Chorych były bardzo nerwowe. Nie chodzi tu tylko o podpisywanie do ostatniej chwili przez świadczeniodawców kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia, ale również o wzmożone starania komorników o ściągnięcie pieniędzy ze szpitali poprzez kasę chorych.
Do prokuratury
Czy Dolnośląska Regionalna Kasa Chorych w ostatnim dniu swojej działalności rzeczywiście złamała prawo, przekazując pieniądze nie temu komornikowi co trzeba? ,Tym zajmie się prokuratura. Sprawa jest trudna, bo w jednym czasie zbiegły się dwa rodzaje postępowania komorniczego: egzekucyjne komornika z Lubina i zabezpieczające komornika z Trzebnicy. Izba Komornicza zajmie się wyjaśnieniem tej sprawy. Jedno jest pewne - pracownicy ośrodka nie odzyskają tych pieniędzy, bo zostały one przekazane już do wierzyciela" - tłumaczy Tomasz Kinastowski z Rady Izby Komorniczej we Wrocławiu.
,Dolnośląska Regionalna Kasa Chorych postąpiła zgodnie z prawem. Działaliśmy zgodnie z ustawą o finansach publicznych i nie mieliśmy prawa blokować tej egzekucji. Teraz będzie trochę inaczej" - mówi Małgorzata Sadowy-Piątek, rzecznik prasowy kiedyś kasy, a obecnie Oddziału Dolnośląskiego NFZ.
Możliwe zajęcia sprzętu
Zmiana ustawy o ubezpieczeniu zdrowotnym prawdopodobnie jednak tylko w niewielkim stopniu wpłynie na realizację przez komorników egzekucji wierzytelności. W mniejszym stopniu odbywać się one będą przez płatnika, którym obecnie jest Narodowy Fundusz Zdrowia, a w większym polegać na zajmowaniu sprzętu medycznego czy komputerów bezpośrednio u wierzyciela, czyli w szpitalu.
,Musimy egzekwować wierzytelności. Szpitale nie są ponad prawem" - twierdzi Tomasz Kinastowski.
Zadłużenie dolnośląskich szpitali zbliża się do 1 miliarda złotych. Komornicy do tej pory skutecznie odzyskali blisko sto milionów zł. Jak oceniają specjaliści od finansów, zarobili na tym 10-12 mln zł.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Marcin Murmyło, Wrocław