Grupa lekarzy i farmaceutów podejrzana o oszustwa
Siedemnaście osób: lekarzy i farmaceutów z Białegostoku zatrzymała miejscowa prokuratura pod zarzutem oszustwa. Osoby te są podejrzane o wyłudzenie z Podlaskiej Regionalnej Kasy Chorych w 1999 roku co najmniej 200 tys. zł. Grozi im za to kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do ośmiu lat.
Prawdopodobnie zdarzały się także sytuacje, że recepta trafiała do apteki, była przedstawiana do refundacji w kasie chorych, ale lek nie był wydawany. Na tym procederze zarabiali zarówno aptekarze, jak i onkolodzy. W ciągu roku grupa lekarzy i farmaceutów naciągnęła w ten sposób Podlaską RKCh na co najmniej 200 tys. zł.
Tymczasowe aresztowania
?Prokuratura wystąpiła do sądu o tymczasowe aresztowanie sześciu spośród 14 zatrzymanych osób - poinformowała 13 lutego br. Beata Michalczuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Białymstoku. - Wobec siedmiu zastosowano dozór policyjny i poręczenia majątkowe w wysokości 10-25 tys. zł oraz zakaz opuszczania kraju z zatrzymaniem paszportu. Jedną osobę zwolniono".
W tym samym dniu sąd zdecydował o aresztowaniu jednego farmaceuty, resztę zatrzymanych zwolniono. Jednocześnie prokuratura zatrzymała na 48 godzin trzy kolejne osoby: dwie lekarki, byłe pracownice Białostockiego Ośrodka Onkologicznego i farmaceutę.
Izby bronią swych członków
Zatrzymanie tak dużej grupy lekarzy i farmaceutów odbiło się szerokim echem w lokalnym środowisku medycznym i farmaceutycznym. Zarówno Okręgowa Izba Aptekarska, jak i Okręgowa Izba Lekarska są zupełnie zaskoczone zdarzeniem.
?Oficjalnie nic nie wiemy - mówi Helena Bujwid, przewodnicząca OIA w Białymstoku. - Na pewno sprawa jest we właściwych rękach i gdy będzie orzeczenie sądu powszechnego, to i my się tym zajmiemy".
?Nie mogę wypowiadać się co do meritum sprawy, bo jej po prostu nie znam - zaznacza prof. Jan Stasiewicz, przewodniczący OIL w Białymstoku. - Zupełnym zaskoczeniem są też osoby, które zostały zatrzymane. To pracownicy BOO, ale i prowadzący miejscowe hospicjum. Mówi się, że podobno te leki były przekazywane dla leżących tam osób. Trudno powiedzieć, co było nie w porządku, dla nas jest to bardzo dziwne i niezrozumiałe i z niecierpliwością czekamy na wyjaśnienia".
Lekarze potraktowani jak przestępcy
Prof. J. Stasiewicz dodaje, że środowisko medyczne jest oburzone sposobem aresztowania lekarzy. Przewodniczący Zarządu Regionu Podlaskiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Ryszard Kijak, twierdzi wprost: ?Forma postępowania, jaką zastosowała prokuratura i policja wobec tych osób, budzi jak najgorsze skojarzenia z czasów okupacji".
?Zostali potraktowani jak przestępcy - zauważa prof. J. Stasiewicz. - Najbardziej oburzające jest to, że dwie godziny przed tym faktem, o akcji została powiadomiona telewizja. Poza tym sprawa miała miejsce w 1999 roku, a od tamtej pory do izby nie wpłynęła najmniejsza informacja na temat ewentualnych niezgodności dotyczących wystawianych recept. Nie widzę też powodu, dla którego lekarze ci nie mieliby odpowiadać z wolnej stopy".
OIL wystąpiła do sądu o uwzględnienie faktu, że aresztowanie czwórki lekarzy z BOO może stanowić potencjalne zagrożenie dla chorych onkologicznie, przebywających w tym szpitalu. Niewykluczone, że pismo to miało wpływ na decyzję o niezastosowaniu takiego środka zapobiegawczego wobec lekarzy z BOO.
Prokuratura zdziwiona
?Jesteśmy zdumieni stanowiskiem izby lekarskiej i OZZL, a także pismem dyrektora BOO o wypuszczenie zatrzymanych osób - nie ukrywa Bazyli Telentejuk, zastępca prokuratora okręgowego w Białymstoku. - Zatrzymań dokonaliśmy po to, aby uniknąć matactw ze strony podejrzanych. To bezprecedensowa próba ingerencji w postępowanie prokuratorskie. Zatrzymań o godz. 6 rano dokonuje się rutynowo. Dziwi mnie fakt, że lekarze wskazują nam, jak powinniśmy pracować, a nie odnoszą się do nieprawidłowości, które stwierdziliśmy w ich środowisku. Sprawa ta była znana im od kilku lat, tylko nikt wcześniej nie zawiadomił prokuratury o takim procederze".
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Urszula Ludwiczak, Białystok