Finansowanie PET w 2004 roku przejmie NFZ

Edyta Szewerniak-Milewska
opublikowano: 08-12-2003, 00:00

Badania metodą pozytronowej tomografii emisyjnej (PET), od 2003 roku dostępne także w Polsce, są drogie, ale w wielu przypadkach niezastąpione. Jednak według naszych informacji, dostęp do nich w roku 2004 będzie nadal ograniczony.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Na początku września 2003 r. Ministerstwo Zdrowia w ramach programu polityki zdrowotnej kupiło w Regionalnym Centrum Onkologii w Bydgoszczy (które jako jedyne w Polsce ma urządzenie do PET) 700 takich procedur. Wcześniej, przez pół roku badania te były dostępne tylko odpłatnie. Biorąc pod uwagę ich koszt - od 4800 do 8000 zł - nie każdy pacjent może sobie pozwolić na samodzielne ich sfinansowanie.
Wskazania jednoznaczne
Zdaniem ministerialnego zespołu ekspertów, który opracował kryteria kwalifikacji do badań PET, można jednoznacznie określić, kiedy są one bardziej efektywne niż każda z dotychczas stosowanych metod diagnostycznych. Wyróżniono blisko 10 takich przypadków. Wskazaniem jest np. guz nieznanego pochodzenia w obrębie klatki piersiowej. ?Tylko w 50 proc. przypadków jest to nowotwór - uważa prof. Leszek Królicki, konsultant krajowy w dziedzinie medycyny nuklearnej, członek ministerialnego zespołu. - Dzięki PET można to stwierdzić na 99 proc. i uniknąć narażania pacjenta na złożone i inwazyjne procedury, np. biopsję guza, co wiąże się z ryzykiem nakłucia żyły lub tętnicy w jego okolicach". W przypadku chłoniaka badanie metodą PET pozwala stwierdzić, czy chemioterapia przyniosła oczekiwany efekt, czy nie. CT i MMR potwierdzają tylko, czy węzeł jest powiększony, ale niekoniecznie czy jest zajęty przez zmiany. Podobnie jest przy podejrzeniu wznowy raka jelita grubego. Żadnymi innymi dostępnymi metodami nie można stwierdzić czy w okolicy zabiegu doszło do wznowienia procesu, czy tylko zbliznowacenia tkanki. PET informuje też o zaawansowaniu choroby, np. w rozpoznanym raku płuc - czy jest to pojedyncze ognisko chorobowe, gdy operacja może jeszcze pomóc, czy już doszło do przerzutów. Zachodnie statystyki (naszych jeszcze nie ma) podają, że dzięki PET można zrezygnować z 20-30 proc. operacji.
Charakter naukowy
Zdaniem prof. L. Królickiego, we wszystkich jednoznacznych wskazaniach pozytronowa tomografia emisyjna, powinna być traktowana jak każda inna metoda diagnostyczna. Są jednak przypadki, w których jeszcze nie udowodniono jednoznacznego kwalifikowania do PET. Zaliczono tu np. diagnostykę raka sutka oraz weryfikację zmian przerzutowych do węzłów chłonnych (chodzi głównie o zaawansowanie procesu). W piśmiennictwie stale pojawiają się doniesienia, które należy zweryfikować w polskich warunkach. Zdaniem specjalistów, w takich przypadkach, t.j. w badaniach mających raczej charakter naukowy niż rutynowy, ich koszt powinno sfinansować Ministerstwo Zdrowia w ramach programu polityki zdrowotnej.
Nic nie wskazuje na to, żeby plany specjalistów mogły się ziścić. Jak nas poinformował resort zdrowia, finansowanie PET w roku 2004 przejmie Narodowy Fundusz Zdrowia. W funduszu dowiedzieliśmy się natomiast, że badania te będą finansowane, ale tylko na indywidualny wniosek pacjenta.
Zbigniew Pawłowicz, dyrektor Regionalnego Centrum Onkologii w Bydgoszczy, nie otrzymał jeszcze oficjalnej decyzji o sposobie finansowania badań PET w przyszłym roku. Na jego pisma nie odpowiedział ani szef resortu zdrowia, ani prezes funduszu. Badania PET wykupione w tym roku zostaną zrealizowane do połowy grudnia. ?Z tego, czego się właśnie od państwa dowiedziałem, w 2004 roku pacjent będzie tygodniami czekał, aż urzędnik zdecyduje o dostępie do badań potrzebnych do planowania radioterapii, leczenia skojarzonego albo podjęcia decyzji o operacji - powiedział Pulsowi Medycyny Z. Pawłowicz. - Skoro tak, ze spokojem od 2 stycznia 2004 r. będę pobierał od pacjentów pieniądze za badanie".
Tyle co trzy tramwaje
Prof. Leszek Królicki ocenia, że docelowo w Polsce wykonywać się będzie rocznie ok. 12-15 tys. badań metodą PET. Pod warunkiem, że powstanie dostateczna liczba zakładów, wyposażonych w odpowiednią aparaturę. Trwają starania o organizację ośrodków w Warszawie, Gliwicach i Krakowie, ale konkretnych planów jeszcze nie ma. Koszt jednego aparatu do PET to 5 mln zł. ?Dla porównania: jeden tramwaj niskopodłogowy kosztuje ok. 7 mln zł - mówi prof. L. Królicki. - O takie 3 tramwaje walczymy już 10 lat".




Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Edyta Szewerniak-Milewska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.