847 przypadków ciężkiej sepsy w rejestrze

Ewa Szarkowska
opublikowano: 08-12-2003, 00:00

Specjaliści z Polskiej Grupy Roboczej ds. Sepsy mają nadzieję, że analiza danych zgromadzonych w krajowym rejestrze pozwoli na obniżenie śmiertelności z powodu sepsy w ciągu najbliższych 5 lat nawet o 25 proc.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
?Wygląda na to, że system zbierania danych o sepsie sprawdza się. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu lekarzy z wielu ośrodków w całej Polsce mamy już 847 przypadków rejestracji sepsy, czyli dwa razy tyle, ile udało się nam zgromadzić do końca lipca" - powiedział nam prof. Andrzej Kübler, szef Polskiej Grupy Roboczej ds. Sepsy, z inicjatywy której w kwietniu 2003 r. ruszył krajowy system rejestracji ciężkiej sepsy.
Wysoka śmiertelność
Przypomnijmy, że do 1 sierpnia 2003 r. zgromadzono w nim dane o przebiegu klinicznym i zastosowanej terapii w 442 przypadkach ciężkiej sepsy, które miały miejsce w 74 szpitalach. Obecnie w akcji rejestrowania takich przypadków uczestniczy 88 oddziałów intensywnej terapii. Największą liczbę, bo prawie 160 przypadków sepsy, zgłosili lekarze z województwa śląskiego. W czołówce są też woj. mazowieckie i łódzkie.
Wśród ośrodków współpracujących z Polską Grupą Roboczą ds. Sepsy dominują kliniki uniwersyteckie, ale jest także wiele mniejszych placówek, np. szpitale w Cieszynie i Sanoku oraz wszystkie OIT na Opolszczyźnie.
Zdaniem prof. A. Küblera, analiza informacji o przebiegu klinicznym i rodzaju stosowanego leczenia kolejnych 400 przypadków potwierdza wyniki publikowane we wrześniu br. (pisaliśmy o tym w Pulsie Medycyny nr 16/2003). Odnotowano bardzo wysoką śmiertelność z powodu ciężkiej sepsy - na oddziałach intensywnej terapii wynosi ona 55 proc. Niemal wszyscy chorzy w chwili przyjęcia na OIT mieli po 4 i więcej niewydolności narządowych (niewydolność oddechowa, krążeniowa, zaburzenia metaboliczne, czyli kwasica i zaburzenia układu krzepnięcia). Głównie były one następstwem infekcji wywołanych nieco częściej bakteriami Gram-ujemnymi niż Gram-dodatnimi, ale różnica ta nie jest zbyt duża. W leczeniu większości przypadków wykorzystywano standardowe metody, tj. antybiotyki, wentylację mechaniczną przy użyciu respiratora, leki obkurczające naczynia oraz terapię nerkozastępczą. Tam, gdzie zastosowano leczenie aktywowanym białkiem C, śmiertelność wyniosła 38 proc., czyli była o 17 proc. mniejsza niż w przypadku niestosowania tego leku.
Liczenie kosztów
?Naszym celem jest zmniejszenie w ciągu 5 lat śmiertelności z powodu ciężkiej sepsy o 25 proc. Dlatego musimy dokładnie przeanalizować, czy jest ona tak wysoka, bo pacjenci za późno trafiają na oddziały intensywnej terapii, czy może jednym z czynników odpowiedzialnych za to jest coraz trudniejszy dostęp do łóżek intensywnej terapii" - uważa prof. A. Kübler. Jego zdaniem, korzystanie z łóżek OIT jako najdroższych jest coraz bardziej ograniczane przez administrację szpitali.
Na razie dane pochodzą tylko z oddziałów intensywnej terapii, ale nie jest wykluczone, że w przyszłości grupa robocza zaproponuje współpracę tzw. oddziałom półintensywnym, gdzie też jest dużo chorych z ciężką sepsą. Obecnie ankieta jest aktualizowana, tak by zgromadzone w niej dane uwzględniały uwagi zgłoszone przez wypełniających ją lekarzy oraz były kompatybilne z międzynarodowym programem PROGRESS.
Prof. A. Kübler zapowiada, że w najbliższym czasie Polska Grupa Robocza ds. Sespy zacznie liczyć koszty leczenia sepsy. ?To nie będzie dla nas takie proste, ale jest konieczne. Musimy znać średni rzeczywisty koszt leczenia sepsy. Musimy mieć argumenty w rozmowach z płatnikiem, ile trzeba płacić za ciężką sepsę, by jej leczenie nie dawało ujemnego bilansu dla szpitala" - tłumaczy A. Kubler.
Narodowy Fundusz Zdrowia w roku 2004 będzie finansował leczenie ciężkiej sepsy, w tym także terapię białkiem C. Za leczonych, ale tylko na oddziałach intensywnej terapii, będzie płacić według punktacji TISS, w której przyznawane punkty zależą od ciężkości stanu pacjenta. Przed zakończeniem negocjacji umów na 2004 r. nikt w NFZ nie chciał jednak powiedzieć, jaka będzie ostateczna wartość jednego punktu, ani ile pieniędzy łącznie zarezerwowano na ten cel. ?Niepokojące są informacje, że NFZ nie zamierza płacić OIT za leczenie chorych, którzy uzyskają poniżej 25 punktów w skali TISS. Rozumiem, że chodzi o to, by na OIT były leczone najcięższe przypadki, ale życie dyktuje czasem konieczność umieszczania w nich także lżejszych przypadków. W innych krajach szpitale mają za to płacone, tylko po niższych stawkach" - mówi Andrzej Kübler.




Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Szarkowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.