Eksperci: nadal ma miejsce stygmatyzacja osób z zaburzeniami psychicznymi

EG/PAP
opublikowano: 29-08-2022, 14:26

Według danych UNICEF-u w Europie ponad 10 mln dzieci i młodzieży w wieku 10-19 lat cierpi na zaburzenia psychiczne, w szczególności zaburzenia depresyjne i lękowe.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Im wcześniej pacjent zauważy u siebie symptomy zaburzeń psychicznych - rodzic u dziecka czy nauczyciel u ucznia - i zgłosi się wcześniej do specjalisty, to możliwość skutecznej pomocy jest większa - przekonują eksperci.
Im wcześniej pacjent zauważy u siebie symptomy zaburzeń psychicznych - rodzic u dziecka czy nauczyciel u ucznia - i zgłosi się wcześniej do specjalisty, to możliwość skutecznej pomocy jest większa - przekonują eksperci.
Fot. iStock

Wizyta u lekarza jest ostatnim ogniwem wsparcia dzieci i młodzieży z zaburzeniami emocjonalnymi czy psychicznymi. Wielu młodym ludziom może pomóc rozmowa ze szkolnym psychologiem, pedagogiem czy z rówieśnikiem, tylko trzeba dostrzec potrzebę takiego wsparcia – mówili uczestnicy debaty o psychiatrii na Campusie Polska, która zainicjowała poniedziałkowy Campus Polska Przyszłości.

Lepiej zapobiegać niż leczyć - to zasada rządząca również psychiatrią

W debacie podczas Campus Polska Przyszłości wzięła udział m.in. konsultant krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży dr Aleksandra Lewandowska. Poinformowała, że po pandemii wzrost prób samobójczych w grupie wiekowej dzieci i młodzieży (w 2021 r., w porównaniu z 2020 r.) wzrósł o 77 proc., a według danych UNICEF-u w Europie ponad 10 mln dzieci i młodzieży 10-19 lat cierpi na zaburzenia psychiczne, w szczególności zaburzenia depresyjne i lękowe.

– Nie uciekajmy od tego problemu, nie bójmy się prosić o pomoc, nie bójmy się iść do specjalisty – apelowała dr Lewandowska, podkreślając, że nie tylko osoba, która czuje się źle, winna prosić o pomoc. Szczególną rolę odgrywa też środowisko, w którym przebywa osoba z zaburzeniami emocjonalnymi czy psychicznymi: dom rodzinny, szkoła, sąsiedzi, znajomi czy przyjaciele.

Działaczka społeczna, założycielka Nastoletniego Azylu Angelika Friedrich mówiła, że czasami wystarczy po prostu zapytać, czy ktoś się dobrze czuje, zaprosić na herbatę czy na spacer.

– Często po prostu widać, że ktoś czuje się źle. Możemy zobaczyć rany po samookaleczaniu, warto patrzeć, co ktoś udostępnia w internecie – wyliczała i podkreślała, że nawet gdy osoba cierpiąca odmówi spotkania, to "może to rozpalić w niej iskierkę nadziei, że nie jest sama".

Biorący udział w panelu zwrócili uwagę, że osoby z zaburzeniami emocjonalnymi czy psychicznymi nadal są społecznie piętnowane czy stygmatyzowane.

– Stygmatyzacja zaburzeń i chorób psychicznych nadal jest obecna i na tym polu mamy wiele do zrobienia. Tymczasem z psychiatrią jest tak samo, jak z każdą inną specjalizacją i zaburzenia są takie same, jak w każdej innej jednostce chorobowej. Więc lepiej jest im zapobiegać, dlatego kładziemy nacisk na profilaktykę, bo ona jest niezwykle istotna. Im wcześniej pacjent zauważy u siebie symptomy, rodzic u dziecka czy nauczyciel u ucznia i zgłosi się wcześniej do specjalisty, to możliwość skutecznej, adekwatnej pomocy jest większa – mówiła dr Lewandowska i podkreślała, że zmiany w psychiatrii dzieci i młodzieży będą zmierzać ku temu, żeby zacieśniać współpracę środowisk, w których przebywają osoby chore: sądów rodzinnych, kuratorów, jednostek pomocy społecznej czy szkół.

Psychologia i psychiatria
Specjalistyczny newsletter przygotowywany przez ekspertów
ZAPISZ MNIE
×
Psychologia i psychiatria
Wysyłany raz w miesiącu
Specjalistyczny newsletter przygotowywany przez ekspertów
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych jest Bonnier Healthcare Polska.

Nadal brakuje wsparcia psychologicznego i pedagogicznego w środowisku

Dyrektor gdańskiego szpitala, w którym jest oddział psychiatryczny dla dzieci i młodzieży, Mariusz Kaszubowski przyznał, że bardzo często pacjenci wracają na oddział, bo po wyjściu z leczenia nie otrzymali odpowiedniego wsparcia w swoim środowisku. Zwracał też uwagę na niedoinwestowanie tej dziedziny leczenia – oddział, o którym mówił, rocznie miał 2,5 mln zł straty. Przyznał przy tym, że oddział jest stale obłożony i "każdy dzień zaczyna się od narady, gdzie jeszcze możemy kogoś wcisnąć, położyć".

Uczestnicy Campusu zwracali ekspertom uwagę na długie kolejki do psychologów, psychoterapeutów i psychiatrów i na bardzo wysokie koszty wizyt prywatnych (podano, że w Warszawie niespełna godzinna wizyta u specjalisty osoby po próbie samobójczej kosztowała ostatnio 750 zł). Dr Lewandowska mówiła, że wielu osobom, którzy czekają w tych kolejkach, mogą pomóc np. szkolni pedagodzy czy psycholodzy – tyle tylko, że młodzi ludzie muszą do nich trafić, muszą wiedzieć, gdzie uzyskać pomoc w najbliższym otoczeniu.

"Ja takiej wiedzy nie miałam, gdybym wiedziała, że mogę iść w szkole do pedagoga, to bym poszła, a myślałam, że tam się chodzi tylko za zrobienie czegoś złego" – mówiła Angelika Friedrich. Zdaniem Kaszubowskiego szkolenia kadry pedagogicznej czy podnoszenie kompetencji rodzicielskich mogłyby wiele zmienić na lepsze w kwestii psychiatrii dzieci i młodzieży.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Prof. Dominika Dudek: priorytetem PTP pozostanie reformowanie systemu opieki psychiatrycznej

Na efekty reformy psychiatrii dziecięcej możemy czekać jeszcze kilka lat? [WYWIAD]

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.