Interwencja chirurgiczna przy obrzęku mózgu
Spektakularny efekt osiągnęli wałbrzyscy neurochirurdzy, którzy zdecydowali się na operacyjne odbarczenie w przypadku złośliwego, tj. opornego na leczenie zachowawcze, obrzęku mózgu u 7-letniej dziewczynki.
Złośliwy obrzęk mózgu, bez towarzyszących mu innych objawów - krwiaka czy ogniskowego uszkodzenia mózgu - zdarza się rzadko. Dochodzi do niego przede wszystkim w wyniku urazu. Problem polega na tym, że jeśli nie poddaje się on leczeniu zachowawczemu, alternatywą jest ryzykowny zabieg chirurgiczny.
?Jest to tzw. zabieg radykalnego odbarczania kostno-twardówkowego dwuczołowo, dwuciemieniowo, dwuskroniowego. Metoda polega na zdjęciu kości pokrywy czaszki, przecięciu opony twardej, podwiązaniu zatoki strzałkowej górnej i przycięciu w całości sierpu mózgu, dzięki czemu uzyskujemy zwiększenie objętości dostępnej dla obrzękniętego mózgu. W ten sposób zapobiegamy najgroźniejszemu w tym przypadku powikłaniu, czyli wklinowaniu się mózgu" - tłumaczy dr A. Druszcz.
Tego typu zabiegi znane są już od kilku lat, jednak w Polsce wykonuje się je stosunkowo rzadko. A wyjątkowo rzadko u dzieci. Operacja jest ryzykowna, gdyż przy bardzo dużym obrzęku lekarze mogą nie zdążyć zamknąć czaszki i konieczna może okazać się resekcja tkanki mózgowej. Czasami chorzy giną na stole operacyjnym. ?Przy braku interwencji dochodzi do wklinowania się mózgu i śmierci chorego. Podjęcie ryzyka jest jak najbardziej zasadne, bo i tak operacja zwiększa szanse na przeżycie w porównaniu do braku jakiejkolwiek interwencji" - uważa A. Druszcz.
W przypadku 7-letniej Roksany interwencja chirurgiczna przyniosła niezwykłe wręcz efekty. Dziecko obudziło się jedynie z dyskretnym niedowładem, bez większych zmian psychologicznych.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Monika Wysocka