AdA 2.0: na rynku aptecznym jest miejsce dla obu graczy
„Nikt nie zaprzeczy, że ustawodawca chciał zwiększenia bezpieczeństwa w kanale dystrybucji, przy tym większej dywersyfikacji podmiotów, a nie mniejszej. Sieci chyba muszą przyznać, że mają się coraz lepiej w Polsce, jeśli chodzi o liczbę placówek, a przede wszystkim jeśli chodzi o obrót” — mówi na łamach „Pulsu Farmacji” prof. Marcin Czech, komentując przyjęcie zapisów uszczelniających regulację określaną jako Apteka dla Aptekarza.
Jeśli chcesz przeczytać cały artykuł, wypełnij poniższe pola
Jeśli chcesz przeczytać cały artykuł, wypełnij poniższe pola

Jak by się Pan odniósł do tego, że wrzutka poselska dotycząca ustawy Apteka dla Aptekarza pojawiła się przy okazji procedowania ustawy o zupełnie innej tematyce? Czy rzeczywiście ta zmiana jest teraz potrzebna?
Wydaje mi się, że każdy moment jest dobry na to, żeby prawo było egzekwowane w odpowiedni sposób i żeby była jedna interpretacja działań, a nie różne w różnych miejscach. W pewnym sensie zwiększa to bezpieczeństwo i przewidywalność dla wszystkich interesariuszy. Po stronie aptek chcemy mieć zdywersyfikowną grupę podmiotów, a nie zmonopolizowaną. Jeśli chodzi o moment podjęcia tego tematu w Parlamencie, rzeczywiście można snuć różne przypuszczenia, że jest to uwarunkowane czasem przedwyborczym, ale z drugiej strony, też wiele innych potrzebnych regulacji, jak ustawa refundacyjna, było nowelizowanych właśnie wtedy.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Farmaceuci murem za AdA 2.0. "Wierzymy, że fałszywa narracja sieci nie przekona prezydenta"
AdA 2.0 pojawiła się wtedy, kiedy była procedowana ustawa refundacyjna. Czy powinno dziać się to w tym samym momencie i czy celowo nie została odciągnięta uwaga od AdA?
Uwaga została odciągnięta czy przyciągnięta? Jest pewna logika stanowienia prawa, jeśli chodzi o procedowanie AdA niejako blisko ustawy refundacyjnej, ponieważ obiema kwestiami zajmuje się Departament Polityki Lekowej i Farmacji w Ministerstwie Zdrowia.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Rada ds. Ochrony Zdrowia zajmie się AdA 2.0. Zmiany nadal wzbudzają kontrowersje
Sieci apteczne są oburzone takim obrotem sprawy. Twierdzą, że grozi to ich wywłaszczeniem.
Nie widziałem jeszcze mechanizmu, który sprawiłby, żeby sieci miały utracić swoje placówki. Można też popatrzeć na ostatnie lata i przeanalizować dane, które wskazują na to, że sieci przyrastają. Niezależnie od tego, jakie jest prawo i jaka jest określona interpretacja tego prawa, efektem jest to, że aptek indywidualnych jest coraz mniej. Można by było więc zadać pytanie, czy w takim razie wszyscy przestrzegają prawa, które zostało uchwalone i powinno być przestrzegane. Myślę, że nikt nie zaprzeczy, że ustawodawca chciał zwiększenia bezpieczeństwa w kanale dystrybucji, przy tym większej dywersyfikacji podmiotów, a nie mniejszej. Sieci chyba muszą przyznać, że mają się coraz lepiej w Polsce, jeśli chodzi o liczbę placówek, a przede wszystkim jeśli chodzi o obrót — 70 proc. obrotu realizują apteki sieciowe. Tendencja w Europie jest taka, żeby działalność sieci była regulowana, a one same miały ograniczony wpływ na funkcjonowanie całego systemu dystrybucji leków.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Nowelizacja Apteki dla Aptekarza przyjęta przez Sejm
Pojawiają się głosy małych przedsiębiorców aptecznych. Oni również czują się zaniepokojeni AdA 2.0. i podnoszą argumenty o wywłaszczeniu, braku rozwoju usług farmaceutycznych oraz zachwianym bezpieczeństwie lekowym pacjentów.
Celem działań są najprawdopodobniej duże sieci, które skupiają wiele podmiotów. Natomiast celem makro jest to, żeby sieci nie miały uprzywilejowanej pozycji jaką daje oligopol, a także płaciły podatki w Polsce, ponieważ te największe tego nie robią. Stara AdA była nie do końca dobrze egzekwowana w takim sensie, w jakim GIF i Wojewódzkie Inspektoraty Farmaceutyczne interpretowały to prawo. Nie pierwszy raz okazało się, że interpretacja tych przepisów nie była propaństwowa. To doprecyzowanie miałoby ochronić indywidualnych graczy. Chodzi o bezpieczeństwo lekowe, żeby nie było takiej sytuacji, że dwie czy trzy sieci w perspektywie kilku lat w dystrybucji bezpośredniej narzuciłyby swoje rozwiązania lub warunki. To jest główna idea, która stoi, jak mi się wydaje, za działaniem ustawodawcy. Ta ustawa powinna być mądrze naprawiona i wtedy jej zapisy będą dobrze działały. Będzie to z pożytkiem dla indywidualnych aptek, aptekarzy i opieki farmaceutycznej, którą przecież mogą realizować także sieci. Jestem zwolennikiem koegzystencji obu tych graczy. Jest miejsce dla jednych i dla drugich, dla dobra pacjenta.
PRZECZYTAJ TAKŻE: ZAPPA: reakcja sieci na poprawkę „AdA” to pakiet zmanipulowanych przekazów
Jak wejście w życie tej ustawy może realnie wpłynąć na farmaceutę pracującego w aptece, czy to indywidualnej, czy to sieciowej?
Wszystko zależy od tego, jak te zapisy będą potem realizowane. Ustawa o zawodzie farmaceuty upodmiotawia w dużej mierze farmaceutę jako zawód medyczny. Bardziej oczekiwałbym sytuacji, że farmaceuci, będąc siłą wspomagającą system ochrony zdrowia, sprawują opiekę farmaceutyczną albo w aptekach indywidualnych, właścicielskich, gdzie sami są właścicielami, albo w sieciach. Mam nadzieję, że to nie wpłynie na dobrostan tej grupy zawodowej. Farmaceuci są na tyle rzadkim zasobem, częstszym niż lekarze i pielęgniarki, ale na tyle rzadkim, że nie sądzę, żeby ktoś chciał im zrobić krzywdę.
Czy istnieje ryzyko zachwiania bezpieczeństwa lekowego po wejściu w życie zmian?
Jeżeli nowe przepisy będą nadinterpretowywane i zacznie się realizować czarny scenariusz, w którym sieci będą się zamykać, pacjent faktycznie może to odczuć. Natomiast nie bałbym się tego, ponieważ aptek w Polsce jest relatywnie dużo. Nawet jeśli trochę z nich upadnie albo sieci zostaną zamienione na indywidualne apteki, nie sądzę, żeby dla pacjenta była to gorsza zmiana. Ważniejszą kwestią jest, żeby była optymalna dystrybucja geograficzna zapewniająca dostępność leków w mniejszych ośrodkach.
Źródło: Puls Farmacji