Zmiany w opiece nad diabetykami

Anna Gwozdowska
opublikowano: 16-05-2007, 00:00

W przyszłorocznych kontraktach z NFZ pojawi się nowa usługa: kapitacyjne leczenie pacjenta z cukrzycą. Pierwsze reakcje świadczeniodawców na ofertę funduszu są pozytywne.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Zgodnie z planem Narodowego Funduszu Zdrowia, wielu diabetyków, których stan się pogarsza będzie mogło uniknąć pobytu w szpitalu. Fundusz zaproponuje przychodniom diabetologicznym stałą, miesięczną stawkę kapitacyjną w zamian za kompleksową opiekę nad cukrzykami. W ciągu roku lekarz diabetolog, który podpisze umowę z NFZ, będzie musiał nie tylko wykonywać swoim pacjentom niezbędne badania kontrolne, ale w przypadkach tego wymagających - wyregulować im poziom cukru w warunkach ambulatoryjnych. "Być może w przyszłości w usługę włączymy także opiekę nad stopą cukrzycową" - deklaruje Andrzej Sośnierz, prezes NFZ. Według A. Sośnierza, zakontraktowanie nowej usługi przyniesie funduszowi oszczędności. "Chcemy również sprawdzić, czy poprawi się jakość opieki diabetologicznej - tłumaczy A. Sośnierz. - W przyszłości wprowadzimy takie usługi dla innych przewlekle chorych".

To już było

Prof. Krzysztof Strojek, krajowy konsultant w dziedzinie diabetologii, chwali inicjatywę funduszu. Jego zdaniem, 10-30 proc. pacjentów hospitalizowanych z powodu niestabilnej glikemii można próbować leczyć w warunkach ambulatoryjnych. "To ograniczy koszty leczenia - uważa prof. K. Strojek. - Obecnie często przyjmujemy do szpitala tylko dlatego, że nie jesteśmy finansowo zdolni do przeprowadzenia odpowiedniej diagnostyki".
Pomysł funduszu nie jest jednak zupełnie nowy. Niektóre z nieistniejących już kas chorych kontraktowały kompleksową opiekę nad cukrzykami w formule pozaszpitalnego dziennego oddziału diabetologicznego. Opieka nad pacjentem na oddziale bardzo przypominała leczenie, o którym teraz myśli NFZ. Chorzy, którym trzeba było wyregulować poziom cukru, zostawali na kilka godzin w przychodni, gdzie czekały na nich łóżka w sali dziennego pobytu. Podawano im dożylnie płyny, badano poziom cukru. Wracali do domu, po czym przez kilka dni przychodzili na kontrolę. Kasa płaciła świadczeniodawcom za tzw. osobodzień. Wraz z likwidacją kas chorych i utworzeniem NFZ usługa ta zniknęła z katalogu kontraktowanych świadczeń. "Urzędnicy z NFZ doszli do wniosku, że takie usługi powinny być świadczone w szpitalu - mówi Barbara Cylkowska, dyrektor NZOZ-u Elbląskie Centrum Diabetologii, gorąca orędowniczka upowszechnienia dziennej opieki diabetologicznej w całym kraju. Wśród jej zalet wymienia komfort pacjentów i sporo niższe koszty. "Diabetycy wolą przecież leżeć kilka godzin w sali dziennego pobytu niż w szpitalu, gdzie często patrzą np. na umierających na raka - tłumaczy B. Cylkowska. - Poza tym takie leczenie jest o 1/3 tańsze niż w szpitalu".

Pierwsi chętni już są

Leczenie diabetyków w warunkach ambulatoryjnych będzie jednak wymagać otwarcia w poradniach sal dziennego pobytu i stworzenia odpowiedniego zaplecza diagnostycznego. Ten warunek nie zniechęca jednak świadczeniodawców. Przychodnie diabetologiczne, z którymi rozmawialiśmy, zarówno prywatne, jak i publiczne są gotowe na zaoferowanie nowej usługi praktycznie od zaraz. "My taką usługę właściwie już wykonujemy - przyznaje dr med. Ewa Semetkowska-Jurkiewicz, kierownik Centrum Diabetologii przy Akademii Medycznej w Gdańsku. - Większość pacjentów już w tej chwili jest prowadzona ambulatoryjnie, zanim trafią do szpitala". Gdańskie centrum, które obecnie leczy 6 tys. pacjentów, ma także dobre zaplecze. Dysponuje salą dziennego pobytu oraz potrzebnym sprzętem laboratoryjnym i diagnostycznym. Według dr E. Semetkowskiej-Jurkiewicz, szpitale mogą na tym sporo zaoszczędzić. Czy zarobią także same przychodnie? ?To dobry pomysł, ale wszystko zależy od wysokości stawki" - przyznaje dr E. Semetkowska-Jurkiewicz. ?Ceny jeszcze nie ustaliliśmy, ale diabetologom powinno się to opłacać" - odpowiada na wątpliwości lekarzy prezes A. Sośnierz.

Pytania o stawkę
Trudno uwierzyć w zapowiedzi prezesa, analizując obecnie obowiązujące stawki. Właściciel jednej z warszawskich przychodni diabetologicznych, reklamującej płatną opiekę nad stopą cukrzycową, przyznał wprost, że stawki NFZ za porady diabetologiczne są zbyt niskie, dlatego kontrakt z funduszem go nigdy nie interesował.
Obecnie diabetolodzy podpisują z NFZ umowy, w których porady wyceniane są w punktach. Za punkt otrzymują 7,25 zł. Istnieją cztery typy porad. Porada I typu jest wyceniona na dwa punkty, ale aby zakwalifikować poradę do rozliczenia z funduszem, trzeba połowę wydać na niezbędną diagnostykę. Porada IV typu, polegająca na podłączeniu lub modyfikacji osobistej pompy insulinowej u pacjenta, to 10 punktów. Zaproponowana przez fundusz stawka musiałaby więc przebić obecną ofertę. "Biorąc pod uwagę obecne koszty i liczbę pacjentów, moim zdaniem stawka powinna wynosić 40-45 zł miesięcznie" - uważa B. Cylkowska. Może warto także wrócić do wypróbowanych już wycen z przeszłości? B. Cylkowska przypomina sobie, że kasy chorych płaciły świadczeniodawcom za prowadzenie dziennego oddziału diabetologicznego 45 zł za osobodzień. Potem stawka wzrosła do 70 zł. "Dobrze na tym wychodziliśmy - przyznaje B. Cylkowska. - Być może nawet teraz byłoby to dla nas satysfakcjonujące".

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Anna Gwozdowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.