Zespoły paramedyczne w gdańskim pogotowiu
Lekarze pogotowia z Trójmiasta coraz dobitniej domagają się wzrostu wynagrodzeń. Chcą otrzymywać 22-24 zł za godzinę dyżuru, czyli o 5 zł więcej niż dotychczas. W przeciwnym wypadku grożą odejściem z pracy. Czy ich miejsce w karetce zajmą ratownicy?
Jak obsadzić karetkę?
Odchodzenie lekarzy od pracy w pogotowiu oznacza ogromne trudności z obsadzeniem karetek. "Już teraz mam problem z obsadzeniem dyżurów przedpołudniowych. Informacje o możliwości zatrudnienia w pogotowiu trafiają do Okręgowej Izby Lekarskiej i do wszystkich placówek ochrony zdrowia, ale chętnych nie ma" - relacjonuje J. Karpiński.
Jak na razie gdańskiemu pogotowiu udało się wygospodarować dodatkową złotówkę na każdą godzinę dyżuru, na co przystali lekarze, ale tylko do końca miesiąca. "Od trzech lat wynik finansowy placówki poprawia się, głównie dzięki temu, że pogotowie zabezpiecza coraz więcej imprez masowych. Te pozastatutowe pieniądze są zasługą pracowników. Wyliczyłem, że dodatkowa złotówka dla lekarzy nie zaburzy płynności finansowej pogotowia, ale podniesienie stawek o większe kwoty jest na razie niemożliwe. Musiałbym wtedy zwiększyć także wynagrodzenia ratowników i pielęgniarek, a to zachwiałoby bytem jednostki. W przyszłym miesiącu będziemy próbowali aneksować umowy z NFZ, może uda się uzyskać jakieś pieniądze" - mówi J. Karpiński.
Z doświadczonym ratownikiem, ale bez lekarza
Dyrektorzy stacji pogotowia rozwiązanie widzą w jak najszybszym wprowadzeniu ministerialnego rozporządzenia, umożliwiającego uruchomienie zespołów paramedycznych, bez lekarza, z pielęgniarką i dwoma ratownikami. Obowiązkiem dyrektora byłoby zapewnienie, aby osoby jeżdżące w takiej karetce doskonale znały światowe standardy reanimacji. "Każdy dyrektor zna swoją załogę i wie, kto kwalifikuje się do pracy w zespole paramedycznym. Lekarz ma wiedzę merytoryczną i może dokonać diagnostyki danego stanu, ale w większości przypadków, do których wyjeżdża karetka wypadkowa, stan poszkodowanego jest jasny i postępowanie jest wtedy rutynowe. Jeżeli postępuje się według światowych standardów, nie ma znaczenia, czy akcję ratunkową wykonuje lekarz, czy ratownik - uważa Jerzy Karpiński. - W miastach Europy Zachodniej większość karetek to karetki paramedyczne i tylko kilka najlepiej wyposażonych ma w zespole lekarzy. O wysłaniu karetki wypadkowej lub karetki z lekarzem decyduje dyspozytor, kierując się ściśle ustalonymi procedurami. Najczęściej wyjeżdżają ratownicy. Zdarza się, że na miejscu widzą sytuację wymagającą przyjazdu lekarza i wtedy po niego dzwonią".
Dyrektorzy trójmiejskich stacji pogotowia liczą, że rozporządzenie zezwalające na pracę ekip paramedycznych wejdzie w życie do końca lutego br. "Ogromną zaletą ratowników jest ich młodość i sprawność fizyczna. W pogotowiu często pracują lekarze, którzy dorabiają do emerytury, nie mający takiej wydolności jak osoby młode. Dźwiganie czy wbiegnięcie po schodach może być dla nich problemem".
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Marta Koton-Czarnecka