Zarobić na lukach brytyjskiego systemu

Beata Lisowska
opublikowano: 27-06-2007, 00:00

Brytyjczycy, mając trudny dostęp do bezpłatnego leczenia w swoim kraju, chętnie przyjeżdżają do Polski, bo koszty zabiegów są tu kilkakrotnie niższe niż na Wyspach.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Najpopularniejsze wśród nich są usługi stomatologiczne: wykonanie implantów, koron czy licówek oraz wybielanie zębów. Ponieważ zaufanie Brytyjczyków do polskich lekarzy z każdym rokiem jest większe, coraz chętniej też decydują się na duże zabiegi z zakresu chirurgii plastycznej. "W Wielkiej Brytanii problemem są bardzo długie terminy oczekiwania na zabiegi oraz niedobór specjalistów. Niektóre nowoczesne techniki i materiały medyczne są u nich trudno dostępne i niesłychanie drogie" - twierdzi Anna Lewińska, specjalista PR z firmy IQ Medica, która pośredniczy w kontaktowaniu zagranicznych pacjentów z polskimi lekarzami. W ciągu trzech lat istnienia firmy, przyjechało za jej pośrednictwem na leczenie do Polski ok. 1 tys. osób.
Wśród nich byli pacjenci chirurga plastyka dr Małgorzaty Chomickiej-Jandy, współpracującej z warszawskim Centrum Medycznym LIM. Średnio co trzeci duży zabieg lekarka wykonuje cudzoziemcowi, który trafił do niej za pośrednictwem firmy IQ Medica. Najwięcej jest wśród nich Brytyjczyków i Niemców, a zdarzają się też Francuzi i Skandynawowie. Przyjeżdżają do Warszawy, by zoperować sobie nos, brzuch, odstające uszy, usunąć zmarszczki, powiększyć lub zmniejszyć piersi.
Jedna z jej pacjentek, Sylvia Clarke z Norwich w Anglii, dzięki swojemu uporowi i silnej woli schudła ponad 40 kg. Pozostał jej jednak problem w postaci zwisającej skóry na brzuchu. Chciała leczyć się u siebie w kraju, ale brytyjski National Health Service odmówił jej refundacji zabiegu plastyki brzucha. "Nie spełniałam kryteriów ustalonych przez NHS. Wskaźnik BMI musi wynosić 24 lub być niższy. Ja takiego wskaźnika nie mam i nigdy mieć nie będę. I tak jestem szczęśliwa, że udało mi się schudnąć z rozmiaru 30 na 16. Na prywatny zabieg w Wielkiej Brytanii mnie nie stać, bo kosztuje to od 5 do 9 tys. funtów. Postanowiłam więc zoperować się za granicą" - opowiada Sylvia Clarke. Dzięki Internetowi kobieta trafiła do firmy IQ Medica, a ta skontaktowała ją z Małgorzatą Chomicką-Jandą. Brytyjka przeszła już zabieg i jest bardzo zadowolona, zwłaszcza że udało jej się zaoszczędzić prawie cztery tysiące funtów. "Liczą się jednak nie tylko konkurencyjne ceny, najważniejszy jest profesjonalizm usługi medycznej" - twierdzi dr Małgorzata Chomicka-Janda.
Takie nastawienie pacjentów widać już na etapie podejmowania przez nich decyzji o ewentualnym leczeniu w Polsce. "Każdy zabieg jest zwykle poprzedzony szczegółowymi konsultacjami drogą mailową. Pacjentki przysyłają swoje zdjęcia, zadają bardzo szczegółowe pytania. To jest zasadnicza różnica: ten pacjent jest lepiej przygotowany do zabiegu, więcej wie na ten temat, ale też ma większą świadomość, że po takiej operacji nie można się spodziewać efektu na drugi dzień. Jest też lepiej emocjonalnie przygotowany na możliwość ewentualnych powikłań" - twierdzi dr M. Chomicka-Janda.

Osobisty asystent

Każdy zagraniczny pacjent IQ Medica w Polsce ma przydzielonego indywidualnego opiekuna, który załatwia mu hotel, ustala terminy zabiegów, odbiera z lotniska, zawozi na konsultacje, operację i zmiany opatrunków. Ten tzw. personal assistant jest w stałym kontakcie z pacjentem i lekarzem. Zdarza się, że pacjenci przyjeżdżają na leczenie kilka razy, bo decydują się na kompleksowe poprawianie urody. Wtedy zajmuje się nimi zwykle trzech lekarzy specjalistów: stomatolog, dermatolog estetyczny i chirurg plastyczny. Celem przyjazdu do Polski niekoniecznie musi być duży zabieg w znieczuleniu ogólnym. Dr M. Chomicka-Janda była bardzo zaskoczona, gdy dowiedziała się, że jedna z jej pacjentek przyjechała do Polski, by zrobić sobie USG piersi. "Wolała wykonać to badanie w Warszawie niż w Londynie, oczywiście nie ze względów finansowych, lecz dlatego, że ma większe zaufanie do polskich lekarzy" - opowiada dr M. Chomicka-Janda. Polscy specjaliści mają doskonałą opinię wśród Brytyjczyków. Także dlatego, że podejmują się trudnych zabiegów. "Jednej z moich pacjentek angielski chirurg odradzał operację piersi i ze względu na rzekome komplikacje proponował jej maskujący tatuaż. Pacjentka przyjechała do Polski, ja oceniłam, że nie będzie problemu ze zrobieniem tego zabiegu. Została zoperowana, wszystko przebiegło bardzo dobrze. Ta pacjentka reklamuje teraz nasze usługi w brytyjskiej prasie" - mówi dr M. Chomicka-Janda.


Prawo w medycynie
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
×
Prawo w medycynie
Wysyłany raz w miesiącu
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych jest Bonnier Healthcare Polska.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Beata Lisowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.