Zarabianie na roszczeniach

Beata Lisowska
opublikowano: 05-09-2007, 00:00

Doznałeś krzywdy z powodu błędu lekarskiego lub niedbalstwa szpitala? Odbierz godziwe odszkodowanie - zachęca w reklamie prasowej jedna z lubelskich kancelarii. W walce o potencjalnego klienta-pacjenta przestają obowiązywać jakiekolwiek zasady. W Polsce zaczynamy się niebezpiecznie zbliżać do standardów amerykańskich, gdzie wizytówka pozostawiona przez prawnika przy łóżku chorego nikogo nie szokuje.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Powstaje coraz więcej kancelarii prawnych i innych podmiotów, które specjalizują się w dochodzeniu roszczeń z ubezpieczeń OC szpitali. Działają na otwartym rynku usług prawniczych i wiele z nich nie podlega jakimkolwiek ograniczeniom korporacyjnym, co oznacza, że mogą łatwo docierać do potencjalnych klientów. Przykładem może być kancelaria prawnicza "SłaWin" z Lublina, którą założył były agent ubezpieczeniowy Sławomir Winiarczyk. Ponieważ nie jest prawnikiem, a tym samym nie należy do żadnej korporacji prawniczej, może się ogłaszać w prasie. Zwerbowanych tą drogą klientów reprezentują w jego imieniu przed sądem radcowie prawni i adwokaci z innych lubelskich kancelarii.

Oczywista wina, przegrana sprawa

Jako przykład swojej skuteczności Sławomir Winiarczyk w reklamie prasowej przywołuje wyrok zasądzony za zakażenie pacjentki wirusowym zapaleniem wątroby typu C: 75 tys. zł zadośćuczynienia i renta w wysokości 789,05 zł miesięcznie. W lipcu br. takim właśnie wyrokiem w sądzie II instancji zakończyła się sprawa przeciwko Samodzielnemu Publicznemu Szpitalowi Wojewódzkiemu im. Jana Bożego w Lublinie. Zdaniem Marzeny Kucharskiej-Derwisz, radcy prawnego tej placówki, sprawa była dosyć oczywista i nie do wygrania przez szpital. "Ponadmiesięczna hospitalizacja pacjentki z powodu poważnej operacji ginekologicznej, brak jakiegokolwiek leczenia w innych placówkach medycznych, do tego dobre przygotowanie powódki do procesu przez kancelarię prawniczą - wylicza M. Kucharska-Derwisz. - Szpital był bez szans". Jej zdaniem, placówki medyczne muszą przyzwyczaić się do takich sytuacji.
"Przy dzisiejszym orzecznictwie Sądu Najwyższego dotyczącym zakażeń żółtaczką typu C, tak naprawdę szpitale mają niewielkie możliwości obrony, dlatego że wyroki opierają się na prawdopodobieństwie. Wystarczy, że opinia biegłego mówi: prawdopodobieństwo zakażenia w szpitalu wynosi 60 proc. Jedynym ratunkiem jest sytuacja, gdy pacjent przebywał w kilku jednostkach służby zdrowia i trudno jest udowodnić, w której z nich doszło do zakażenia" - twierdzi mec. Marzena Kucharska-Derwisz.
A roszczeń pacjentów jest coraz więcej, bo rośnie świadomość Polaków. Wzrasta też aktywność kancelarii prawnych i innych podmiotów działających na tym rynku, ponieważ w dochodzeniu roszczeń z ubezpieczeń OC szpitali widzą coraz lepszy interes. W Lublinie jest standardem, że Sąd Okręgowy za zakażenie wirusowym zapaleniem wątroby typu C zasądza kwoty odszkodowania w przedziale 50-70 tys. zł. Jeszcze cztery lata temu zasądzana kwota była na poziomie zaledwie 20 tys. zł.

Więcej roszczeń, większa składka OC

"Liczba spraw roszczeniowych w naszej placówce mniej więcej od roku wzrasta. To niewątpliwie efekt wzmożonej działalności prawników przeciwko szpitalom" - potwierdza Marian Przylepa, dyrektor Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie. Trudno przewidzieć, jak ten wzrost liczby roszczeń pacjentów wpłynie na orzeczenia sądowe. Na razie placówka jest na etapie korespondencji z kancelariami prawniczymi. "Szpital najczęściej odpowiada negatywnie, bo bez wyroku sądowego nie możemy zaangażować publicznych pieniędzy" - mówi dyr. M. Przylepa.
Wzrost roszczeń pacjentów przełożył się jednak natychmiast na wysokość ubezpieczenia OC jego szpitala. "W ubiegłym roku nastąpił kolosalny, bo prawie 5-6-krotny wzrost składki. Wcześniej płaciliśmy 90 tys. zł, a w tej chwili już ok. 600 tys. zł. I nie mamy wyboru, bo jesteśmy skazani na ubezpieczenia w PZU SA, czyli jedynym towarzystwie, które chce ubezpieczać szpitale" - zauważa dyr. Marian Przylepa. Nie pomaga argumentacja, że złożenie pozwu do sądu nie jest równoznaczne z wyrokiem zasądzającym odszkodowanie. Podstawą wyliczenia składki jest dla ubezpieczyciela sam fakt zgłoszenia roszczenia, a nie ostatecznie zasądzona przez sąd kwota.
Na dodatek dyrektorzy szpitali zostali pozbawieni możliwości negocjowania wysokości składki z oddziałami regionalnymi PZU SA. Od roku składka jest ustalana centralnie. "Trzeba podejmować wszelkie działania, które ograniczają liczbę powikłań i zakażeń szpitalnych, choć całkowicie ich wyeliminować w medycynie się nie da - przyznaje M. Przylepa. - Pozostaje więc liczyć na to, że społeczeństwo nie będzie się dawało manipulować nie zawsze etycznym działaniom prawników".

Wizytówka przy łóżku chorego

Adwokat Stanisław Estereich prowadzący lubelską kancelarię adwokacką, nie liczy na rozsądek społeczeństwa i nie ma złudzeń, do czego mogą doprowadzić nieetyczne działania osób spoza korporacji prawniczych. Jego zdaniem, w Polsce niebezpiecznie zbliżamy się do standardów amerykańskich, gdzie wizytówka pozostawiona przez prawnika przy łóżku chorego nikogo nie szokuje.
"To jest efekt dopuszczenia do polskiego rynku usług prawniczych osób, które nie są związane zasadami etyki adwokackiej czy radcowskiej. Są to twory pozakorporacyjne, firmy, które powstają w ramach ustawy o działalności gospodarczej i zatrudniają często absolwentów wydziału prawa, którzy nie mają uprawnień sądowych. My jako adwokaci nie mamy prawa reklamowania się, nie możemy się chwalić swoimi osiągnięciami ani podejmować żadnych nieetycznych działań zmierzających do pozyskiwania klientów. Kancelaria adwokacka ma prawo zamieścić na swoim szyldzie tylko informację, że istnieje i ewentualnie czym się zajmuje. Natomiast inne osoby działające na rynku prawniczym nie są niczym ograniczone, nie mają żadnych zasad, żadnego kodeksu, czyli mogą pozyskiwać klientów w sposób moralnie naganny. Przy braku jakichkolwiek ograniczeń dotyczących takich podmiotów, Polsce grozi amerykanizacja w tym najgorszym tego słowa znaczeniu" - przewiduje adwokat Stanisław Estereich.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Beata Lisowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.