Zambrów bliski prywatyzacji szpitala

Anna Gwozdowska
opublikowano: 15-03-2006, 00:00

Radni Zambrowa postanowili sprzedać 51,8 proc. udziałów w powiatowym szpitalu prywatnemu inwestorowi. Informująca o tym agencja PAP cytuje burmistrza Zambrowa Kazimierza Dąbrowskiego, zapowiadającego, że umowa prywatyzacyjna, w ramach której spółka Warszawskie Centrum Medyczne (WCM) z Piaseczna zainwestuje w szpital 4,1 mln zł, zostanie podpisana do połowy marca.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Miejscowy samorząd już wcześniej udowodnił, że nie czeka na ustawodawcę i nie boi się podejmować trudnych decyzji. W 2002 roku zambrowscy radni nie dopuścili do tego, aby wierzyciele zadłużonego na 7 mln zł szpitala zablokowali jego działalność oraz zdecydowali o likwidacji placówki i przekształceniu jej w miejską spółkę. W tym czasie ówczesny rząd dopiero zaczynał debatę o ustawie przekształcającej szpitale w spółki użyteczności publicznej, która zresztą nigdy nie weszła w życie. Teraz radni postanowili sprzedać większość udziałów w szpitalu prywatnemu inwestorowi. W tym samym czasie minister zdrowia Zbigniew Religa zapowiada, że pod koniec listopada tego roku ujawni, które placówki stworzą sieć szpitali, gwarantującą im kontrakty z NFZ.

Łakomy kąsek?

"Myślę, że mimo sygnałów, że NZOZ-y też będą mogły znaleźć się w sieci, robimy jednak krok do przodu" - uważa Przemysław Chrzanowski, prezes spółki "Szpital Miejski" w Zambrowie.
Zambrów leży w odległości 125 km od Warszawy, a według P. Chrzanowskiego szpitale znajdujące się w pobliżu dużych aglomeracji staną się w niedalekiej przyszłości łakomym kąskiem dla inwestorów. "Namawiałem burmistrza, żeby szukał inwestora zasadniczo po to, aby znaleźć pieniądze na konieczne inwestycje. Ale zainteresowanie naszą spółką wynika także z perspektywy wprowadzenia dodatkowych ubezpieczeń i chęci zajęcia dobrej pozycji przez potencjalnych inwestorów" - argumentuje P. Chrzanowski.
O inwestorze wiadomo niewiele. Już w styczniu lokalne media łomżyńskie donosiły, że WCM jest jedynym inwestorem, który zgłosił się do przetargu ogłoszonego przez władze Zambrowa. Burmistrz K. Dąbrowski ujawnił ostatnio PAP, że WCM powstało specjalnie po to, by wziąć udział w prywatyzacji zambrowskiego szpitala. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że jednym z udziałowców spółki jest Sylwester Cacek, prezes Rady Nadzorczej Dominet Bank. Dominet Bank jest częścią grupy kapitałowej Dominet SA, w której udziały ma fundusz Merrill Lynch Global Emerging Markets Partners L. P.
S. Cacek nie chciał wypowiadać się w sprawie szpitala do momentu, kiedy nie zostanie sfinalizowana transakcja.

Plany na przyszłość

Decyzja o prywatyzacji zambrowskiego szpitala daje szansę zdystansowania lokalnej konkurencji. W odległości 27 km od Zambrowa znajduje się Szpital Wojewódzki w Łomży (700 łóżek), a w odległości 20 km Szpital Powiatowy w Wysokiem Mazowieckiem. Niedaleko, bo około 30 km od Zambrowa, leży też szpital w Ostrowi Mazowieckiej.
P. Chrzanowski zamierza z pomocą inwestora walczyć z konkurencją o pacjentów. "Będę próbował, jeśli uzyskam zgodę inwestora, drenować rynek sąsiednich powiatów - deklaruje P. Chrzanowski. - Podlaski NFZ obiecywał, że będzie monitorować migrację pacjentów w regionie i uwzględni ją w kolejnych kontraktach". Czteroodziałowy, mieszczący 110 łóżek szpital w Zambrowie przyjmuje obecnie 6 tys. pacjentów rocznie. Na jednego pacjenta przypada średnio od 3 do 5 dni pobytu w szpitalu. P. Chrzanowski uważa, że mógłby przyjmować o około 1 tys. pacjentów więcej, "Oczywiście pod warunkiem dosprzętowienia w aparaturę zabiegową" - dodaje.
Zastrzyk finansowy potrzebny jest także z innych powodów. Miasta nie stać na dokapitalizowanie szpitala, a placówkę czeka m.in. dostosowanie do norm sanitarnych i technicznych zgodnych z rozporządzeniem z czerwca 2005 r. Na ten cel musi się znaleźć 8-9 mln zł. P. Chrzanowski planuje również termomodernizację placówki. Liczy na fundusze, około 1,5 mln zł, z Norweskiego Mechanizmu Finansowego.
"Do tej pory dawaliśmy sobie radę, dopiero wyrok zasądzający od zakładu wypłacenie pracownikom podwyżek wynikających z ustawy o 203 zł utrudnił sytuację finansową szpitala - opowiada P. Chrzanowski. - Na podstawie ostatniego orzeczenia Sądu Najwyższego po raz kolejny się odwołaliśmy, ale skończy się prawdopodobnie na pozwaniu Skarbu Państwa o naprawienie poniesionej szkody". W sumie do wypłaty było 750 tys. zł, z czego szpital spłacił, dzięki pożyczce z Banku Ochrony rodowiska, 600 tys. zł, w tym składki na ZUS. Do wypłaty pozostaje około 150 tys. zł, na co zostały utworzone rezerwy w budżecie. "Nie mamy w tej chwili przeterminowanych wymagalnych należności. Zachowujemy płynność finansową" - zapewnia P. Chrzanowski.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Anna Gwozdowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.