,Zakażeń zawsze jest więcej tam, gdzie jest krucho z pieniędzmi"

Ewa Szarkowska
opublikowano: 28-01-2003, 00:00

Z prezesem Naczelnej Rady Lekarskiej Konstantym Radziwiłłem rozmawia Ewa Szarkowska.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
- Pojawiają się głosy, że w łódzkim środowisku lekarskim nie widać woli jak najszybszego wyjaśnienia ewentualnej roli lekarzy w sprawie śmierci noworodków zakażonych bakterią Klebsiella pneumoniae.
- Moim zdaniem, jakakolwiek opinia, że środowisko łódzkich lekarzy podjęło jakąś obronę w celu przerzucenia winy na kogoś innego w tej sprawie, jest zupełnie bezpodstawna. Trzeba pamiętać, że zakażenia szpitalne były, są i będą. W sprawie tragicznej śmierci dzieci urodzonych w Szpitalu im. M. Madurowicza w Łodzi prokurator wszczął bardzo intensywne postępowanie. Trudno oczekiwać, by równolegle śledztwo miał prowadzić okręgowy rzecznik odpowiedzialności zawodowej, skoro nawet na razie nie wiadomo, czy zawinił człowiek, czy procedura. Jeżeli prokuratura ustali winnych i okaże się, że zarzuty dotyczą lekarza czy kilku lekarzy, którzy postępowali niezgodnie ze sztuką lekarską, to na pewno będzie pole do natychmiastowego działania dla Okręgowej Izby Lekarskiej w Łodzi, w tym dla okręgowego rzecznika odpowiedzialności zawodowej i sądu lekarskiego.

- Pokontrolny raport sanepidu ujawnił jednak w łódzkim szpitalu rażący brak reżimu sanitarnego, brud nawet na salach operacyjnych, nieprzestrzeganie zasad BHP przez pracowników, przestarzały sprzęt do dezynfekcji, nieznajomość wśród pracowników procedur związanych z posługiwaniem się sterylnymi narzędziami.
- To są bardzo ciężkie zarzuty wobec konkretnych osób. Być może jest ktoś winny i być może jest to lekarz, ale kiedy słyszę o przestarzałym sprzęcie, to przede wszystkim zadałbym pytanie, czy ten szpital miał pieniądze na zakup bardziej nowoczesnej aparatury i zapewnienie sterylności. Zakażeń zawsze jest więcej tam, gdzie jest krucho z pieniędzmi. I jeśli ktoś twierdzi, że można równie dobrze działać w szpitalu, gdzie jest dość pieniędzy, by wszystko było na najwyższym poziomie, oraz w szpitalu, w którym trzeba oszczędzać praktycznie na wszystkim, to mija się z prawdą. Poza tym trzeba dodać, że nadzór nad działaniami zakładów opieki zdrowotnej prowadzi nie izba lekarska, ale wojewoda.
- Nie ulega wątpliwości, że polskie placówki służby zdrowia są w znacznie gorszej kondycji niż w krajach bogatych. Ale czy to upoważnia kogokolwiek do zdjęcia odpowiedzialności z dyrektorów szpitali, ordynatorów, lekarzy i pielęgniarek?
- Nie zamierzam tu bronić osób, które są bezpośrednio za coś odpowiedzialne, ale naprawdę nie można do tego sprowadzać całej sprawy. Od dłuższego czasu samorządy i związki zawodowe lekarzy i pielęgniarek alarmują, że w ramach cięcia kosztów w wielu placówkach służby zdrowia nie przestrzega się przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy, co przekłada się na bezpieczeństwo pacjentów. Potwierdza to Państwowa Inspekcja Pracy. To samo dotyczy przepisów sanitarnych i przeciwpożarowych. W wielu polskich szpitalach lekarze i pielęgniarki pracują na zużytym sprzęcie, często w zdewastowanych budynkach, gdzie tynk odpada ze ścian, rury są przerdzewiałe, a drzwi w toaletach się nie domykają. I dzieje się tak nie dlatego, że komuś zależy na tym, żeby było źle, tylko naprawdę nie ma pieniędzy nawet na malowanie.
Sytuacja jest faktycznie bardzo zła, ale nie dlatego, że menedżerowie są źli, że nie umieją zarządzać, ale dlatego, że za obecnie dostępne pieniądze tego się dobrze robić nie da. Mam nadzieję, iż wreszcie ktoś zrozumie, że przyczyna fatalnej sytuacji w ochronie zdrowia nie tkwi w złych lekarzach, niedokształconych menedżerach czy pielęgniarkach, ale przede wszystkim w niedofinansowaniu tej sfery.

- Z tego wynika, że należało by zamknąć większość szpitali...
- Jeśli ktoś chce z tego powodu zamykać szpitale, to proszę bardzo, tylko gdzie wtedy wszyscy będziemy się leczyć.

- A może dla uniknięcia kolejnych tragedii wskazane byłyby regularne kontrole przestrzegania określonych procedur.
- Takie kontrole są na pewno potrzebne, ale to nie załatwi sprawy, bo przede wszystkim potrzebne są pieniądze. Bez dodatkowego finansowania systemu opieki zdrowotnej w Polsce, wszystkie działania mogą mieć charakter jedynie kosmetyczny.

- Rząd twierdzi jednak, że nie ma na to pieniędzy .
- To nie jest do końca kwestia braku pieniędzy, tylko obranych priorytetów. Nie ma cudów na tym świecie i wszystkiego mieć nie można. Jak będą pieniądze na samoloty F-16, to nie będzie na coś innego. Jeśli jednak zdrowie jest dla nas najważniejsze, to dajmy na to zdrowie więcej. Być może to nie jest tylko kwestia wysokości składki na ubezpieczenie zdrowotne czy podatków. Może trzeba to załatwić w inny sposób, bardziej odważny. I pomyśleć o dodatkowych ubezpieczeniach i konkurencji w zakresie ubezpieczeń, o współpłaceniu pacjenta czy o prywatyzacji części placówek ochrony zdrowia.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Szarkowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.