Zaburzenia lipidowe nie bolą, ale…
Zaburzenia lipidowe nie bolą, ale…
Więcej osób w Polsce ma zaburzenia lipidowe niż nadciśnienie. Czy lekarze są dostatecznie przygotowani do leczenia tych pacjentów, pytamy prof. dr. hab. n. med. Macieja Banacha, przewodniczącego Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego.

Jak dużo osób w Polsce ma zaburzenia lipidowe?
Około 19 milionów. Można się zastanawiać, dlaczego dotąd ten problem był traktowany po macoszemu, skoro pacjentów z cukrzycą mamy 3-4 mln, z nadciśnieniem 11 mln, a tyle się o tym mówi. Ktoś mógłby powiedzieć, że zaburzenia lipidowe nie bolą, a powikłania cukrzycy i nadciśnienia mogą pojawić się szybciej i szybko widać ich konsekwencje. Pojawia się też pytanie: czy lipidologia nie powinna być specjalizacją lub nadspecjalizacją, tak jak diabetologia czy hipertensjologia? Wydaje się jednak, że to nie czas, by o tym myśleć, najważniejsze jest bowiem obecnie stworzenie odpowiedniej sieci poradni i klinik lipidologicznych, w których bedą pracowali eksperci leczenia zaburzeń lipidowych.
Czy lekarze mają wystarczającą wiedzę, jak prowadzić pacjentów z zaburzeniami lipidowymi?
W naszym Towarzystwie duży nacisk kładziemy na szkolenie lekarzy zainteresowanych zaburzeniami lipidowymi, bo ta wiedza jest wciąż niewystarczająca.
Gdy spotykamy się z lekarzami pierwszego kontaktu, to widzimy, że często brakuje im naprawdę podstawowej wiedzy. Lekarze nie wiedzą, jakie preparaty u których pacjentów powinny być stosowane, w jakich dawkach (zwłaszcza wysokie i maksymalne dawki statyn u pacjentów najwyższego ryzyka), jak obliczać ryzyko, na jakiej podstawie oceniać, czy leczenie jest skuteczne… Że nie wspomnę o leczeniu skojarzonym i nowych lekach. Stąd pomysł szkoleń - w ubiegłym roku odbyły się cztery warsztaty: dla 60 lekarzy różnych specjalności: od lekarzy rodzinnych, poprzez pediatrów, skończywszy na neurologach i geriatrach. Warunkiem ukończenia było uczestniczenie w co najmniej trzech takich warsztatach i wykonanie testu.
Zależy nam na tym, żeby stworzyć w całej Polsce sieć ekspertów, tak aby w odległości nie więcej niż 50-100 km znalazł się specjalista, do którego będzie można skierować pacjenta z poważnymi zaburzeniami lipidowymi. Tych pacjentów będziemy mieli coraz więcej, bo żyjemy coraz dłużej, mamy mnóstwo chorób współistniejącch (otyłość, współistniejącą z cukrzycą aterogenną dyslipidemię, zespół metaboliczny, chorobę niedokrwienną serca) a zaburzenia lipidowe stanowią wśród nich bardzo ważny problem.
Którzy pacjenci są najtrudniejsi?
Ci w podeszłym wieku, a także bardzo młodzi, w tym dzieci, u których nierzadko zaburzenia lipidowe mają podłoże genetyczne. W przypadku młodego pacjenta, który nie ma innych czynników ryzyka, pojawiają się dylematy terapeutyczne, bo zlecając mu leczenie statynami zwiększamy ryzyko działań niepożądanych,w tym np. cukrzycy (statyny mogą mieć działanie prodiabetogenne). Tych problemów jest bardzo dużo i po to potrzebni są eksperci. Chciałbym, żeby wyszkoleni specjaliści mogli w swoich regionach szkolić następców. Dzięki temu będzie można wreszcie oszacować, z jaką grupą pacjentów mamy do czynienia W końcu może uda się ustalić, z jakimi chorobami genetycznymi, jeśli chodzi o zaburzenia lipidowe, mamy do czynienia. Nie mówię tu tylko o rodzinnej postaci homozygotycznej i heterozygotycznej hipercholesterolemii, ale o różnych innych chorobach, uwarunkowanych genetycznie, w przebiegu których występują bardzo poważne zaburzenia lipidowe.
Jakie jeszcze działania będzie podejmować Towarzystwo?
Chciemy współpracować z renomowanymi, certyfikowanymi poradniami genetycznymi, które będą miały naszą rekomendację do wykonywania badań genetycznych potwierdzających występowanie danej jednostki chorobowej, w tym oczywiście rodzinnej hipercholesterolemii. Właśnie rozpoczęliśmy współpracę z Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce w celu przygotowania rekomendacji dotyczących postępowania w zaburzeniach lipidowych — od strony lekarza rodzinnego, a nie specjalisty. Chodzi o to, żeby lekarz rodzinny wiedział, jak się uporać z zaburzeniami, które nie są jeszcze nadmiernie rozwinięte, jaką dawkę leku zapisać oraz w którym momencie skierować pacjenta do specjalisty. Chcemy podjąć rozmowy z Towarzystwem Diagnostów Laboratoryjnych, aby wprowadzić nowe markery do standardowej oceny profilu lipidowego — chodzi przede wszystkim o non-HDL. Liczę też na owocną współpracę z takimi ekspertami, jak prof. Marek Naruszewicz, prof. Andrzej Rynkiewicz, prof. Barbara Cybulska, prof. Michał Myśliwiec, prof. Bogusław Okopień, prof. Marlena Broncel i mam nadzieję, że ta grupa będzie się sukcesywnie zwiększała. Jesteśmy bowiem otwarci na współpracę ze wszystkimi, którzy chcą taką współprace nawiązać.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Rozmawiała: Monika Wysocka
Więcej osób w Polsce ma zaburzenia lipidowe niż nadciśnienie. Czy lekarze są dostatecznie przygotowani do leczenia tych pacjentów, pytamy prof. dr. hab. n. med. Macieja Banacha, przewodniczącego Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego.
Dostęp do tego i wielu innych artykułów otrzymasz posiadając subskrypcję Pulsu Medycyny
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach
- Papierowe wydanie „Pulsu Medycyny” (co dwa tygodnie) i dodatku „Pulsu Farmacji” (raz w miesiącu)
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach