Coraz dłuższa droga do kompromisu
Coraz dłuższa droga do kompromisu
W atmosferze wzajemnych oskarżeń i w cieniu groźby ogólnopolskiego protestu Ministerstwo Zdrowia oraz lekarze z Federacji Porozumienie Zielonogórskie osiągnęli konsensus. Po wielogodzinnych, nocnych pertraktacjach lekarze wywalczyli kilkanaście zmian w zarządzeniu prezesa NFZ dotyczącym finansowania świadczeń poz.
Kluczowym dniem w negocjacjach okazał się 6 stycznia, święto Trzech Króli. Po raz pierwszy w nowym roku minister zdrowia zdecydował się na rozmowy z przedstawicielami Federacji Porozumienie Zielonogórskie, która przed sylwestrem odrzuciła warunki kontraktowania świadczeń poz na 2015 rok. Po ponad 14-godzinnych rozmowach, obu stronom ostatecznie udało się wypracować konsensus. Zgodnie z jego ustaleniami, zniesiono m.in. możliwość jednostronnego zmieniania zapisów umów, przyjęto, że aneksowanie od 1 stycznia odbędzie się z zachowaniem ważności deklaracji pacjentów, a czas trwania umów wynosić będzie maksymalnie 12 miesięcy, a nie jak planował NFZ bezterminowo. Lekarzom udało się również wynegocjować zasady uznawania deklaracji pacjentów, którzy odzyskali prawo do świadczeń, a także ustawową zmianę dotyczącą powoływania koronerów i zmian w zasadach stwierdzania zgonu.
Finansowanie kością niezgody
Istotnym punktem spornym w negocjacjach było finansowanie podstawowej opieki zdrowotnej. Lekarze z FPZ argumentowali, że zaproponowane przez MZ i NFZ warunki są niewspółmierne do obowiązków, jakie nałożono na nich pakietem onkologicznym i kolejkowym. Ostatecznie jednak przedstawiciele FPZ zrezygnowali z potrójnego współczynnika za pacjentów z cukrzycą i nadciśnieniem tętniczym i wynegocjowali nieznaczną podwyżkę stawki kapitacyjnej zaproponowanej przez ministerstwo. Od 1 stycznia wszyscy świadczeniodawcy poz zamiast 136,80 zł otrzymają 140,04 zł, a od sierpnia br. 142,08 zł, jeśli zdecydują się na indywidualną formę sprawozdawczości z wykonanych badań diagnostycznych. Stawka 144 zł, jaka od IV kwartału miała przysługiwać za przekroczenie wartości progowej wskaźnika wykonania badań, pozostała ostatecznie bez zmian.
„Dla nas kluczową kwestią było to, żeby gabinety zostały otwarte. I zostały one otwarte bez ani jednej złotówki więcej” — podkreślał Bartosz Arłukowicz na konferencji prasowej tuż po negocjacjach. Obie strony przeprosiły również pacjentów za zaistniałą sytuację. „Mimo że negocjacje były uciążliwe dla pacjentów, za co jeszcze raz przepraszam, to były potrzebne. To był moment, kiedy musieliśmy skończyć sytuację, w której lekarze PZ dyktują warunki Ministerstwu Zdrowia oraz swoim kolegom i koleżankom” — zaznaczył Arłukowicz.
Lekarze rodzinni po zakończonych negocjacjach również nie kryli zadowolenia. Według nich, porozumienie ujęło kilka ważnych spraw, które zapewnią bezpieczeństwo nie tylko pacjentom, ale także zabezpieczą przyszłość podmiotom organizującym opiekę nad nimi.
„Wracamy do swoich pacjentów, to bardzo dobra wiadomość dla wszystkich. Podpisaliśmy porozumienie z Ministerstwem Zdrowia po wielomiesięcznych negocjacjach i braku możliwości pracy w pierwszych dniach roku — powiedział Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie. — Nie czas teraz na ocenę niewłaściwego zachowania ministra zdrowia wobec swoich kolegów, ale czas powrotu do naszych pacjentów, do naszych praktyk”.
Co dalej z pakietem?
W czasie rozmów w gmachu przy ul. Miodowej ustalono również, że powstanie zespół mający monitorować wdrażania pakietu onkologicznego.
„Jeśli zauważymy miejsca, w których trzeba będzie korygować pakiet, to będziemy to robić” — podkreślił minister. Do zespołu mają zostać powołani lekarze poz.
Chwilowo ministerstwo utrzyma obowiązek uzyskania od lekarza poz skierowania do okulisty i dermatologa. Jak jednak zapewnił Marek Twardowski, były wiceminister zdrowia, który negocjował po stronie Federacji, udało się przekonać resort do stworzenia zespołu eksperckiego, który oceni, w jakich przypadkach skierowania będą potrzebne, a w jakich pacjenci nie będą ich musieli uzyskiwać.
Wszystkie chwyty dozwolone
O trudnościach w prowadzeniu rozmów z resortem zdrowia przesądziła nie tylko postawa lekarzy skupionych w Federacji Porozumienie Zielonogórskie, ale również argument, jakimi posługiwało się ministerstwo. Przypomnijmy, że pod koniec roku minister Arłukowicz zarzucił przedstawicielom FPZ powiązania biznesowe i uczestnictwo w zarejestrowanej w 2010 roku spółce Medical Concept. Zarzucił także liderom Federacji szantaż. „Mamy do czynienia z sytuacją, w której niewielka grupa próbuje szantażować i grać zdrowiem pacjentów. Nie mogę na to pozwolić. Dla spełnienia ich żądań nie zaryzykuję bezpieczeństwa pacjentów” — podkreślał na konferencji prasowej 29 grudnia ub. roku minister zdrowia.
Federacja nie pozostała bierna na te oskarżenia. „Oto minister rządu RP podważył konstytucyjnie zagwarantowaną wolność gospodarczą i zaatakował prawo przedsiębiorców do prowadzenia firm. Podważa wiarygodność rozmówców z Porozumienia Zielonogórskiego. Wytyka im udział w spółce mającej na celu wspieranie rozwoju placówek podstawowej opieki zdrowotnej (m.in. pozyskując środki unijne). Spółka nie prowadzi obecnie działalności i nie posiada kontraktów z NFZ” — kontrowali lekarze.
Po zakończeniu rozmów minister nie pozostał również dłużny Naczelnej Izbie Lekarskiej, która otwarcie krytykowała postępowanie Bartosza Arłukowicza i obarczała go winą za powstały chaos w systemie ochrony zdrowia. Oceniając działania samorządu zawodowego lekarzy, minister odniósł się m.in. do zapowiedzi Konstantego Radziwiłła, który w imieniu Naczelnej Rady Lekarskiej sygnalizował, że zapisy pakietu onkologicznego mogą naruszać ustawę zasadniczą. W ocenie ministra, oddawanie pakietu onkologicznego do Trybunału Konstytucyjnego jest decyzją absurdalną, a on sam odczuwa „coraz większy dyskomfort, słuchając przedstawicieli NIL”.

Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Marta Markiewicz
W atmosferze wzajemnych oskarżeń i w cieniu groźby ogólnopolskiego protestu Ministerstwo Zdrowia oraz lekarze z Federacji Porozumienie Zielonogórskie osiągnęli konsensus. Po wielogodzinnych, nocnych pertraktacjach lekarze wywalczyli kilkanaście zmian w zarządzeniu prezesa NFZ dotyczącym finansowania świadczeń poz.
Kluczowym dniem w negocjacjach okazał się 6 stycznia, święto Trzech Króli. Po raz pierwszy w nowym roku minister zdrowia zdecydował się na rozmowy z przedstawicielami Federacji Porozumienie Zielonogórskie, która przed sylwestrem odrzuciła warunki kontraktowania świadczeń poz na 2015 rok. Po ponad 14-godzinnych rozmowach, obu stronom ostatecznie udało się wypracować konsensus. Zgodnie z jego ustaleniami, zniesiono m.in. możliwość jednostronnego zmieniania zapisów umów, przyjęto, że aneksowanie od 1 stycznia odbędzie się z zachowaniem ważności deklaracji pacjentów, a czas trwania umów wynosić będzie maksymalnie 12 miesięcy, a nie jak planował NFZ bezterminowo. Lekarzom udało się również wynegocjować zasady uznawania deklaracji pacjentów, którzy odzyskali prawo do świadczeń, a także ustawową zmianę dotyczącą powoływania koronerów i zmian w zasadach stwierdzania zgonu.Finansowanie kością niezgodyIstotnym punktem spornym w negocjacjach było finansowanie podstawowej opieki zdrowotnej. Lekarze z FPZ argumentowali, że zaproponowane przez MZ i NFZ warunki są niewspółmierne do obowiązków, jakie nałożono na nich pakietem onkologicznym i kolejkowym. Ostatecznie jednak przedstawiciele FPZ zrezygnowali z potrójnego współczynnika za pacjentów z cukrzycą i nadciśnieniem tętniczym i wynegocjowali nieznaczną podwyżkę stawki kapitacyjnej zaproponowanej przez ministerstwo. Od 1 stycznia wszyscy świadczeniodawcy poz zamiast 136,80 zł otrzymają 140,04 zł, a od sierpnia br. 142,08 zł, jeśli zdecydują się na indywidualną formę sprawozdawczości z wykonanych badań diagnostycznych. Stawka 144 zł, jaka od IV kwartału miała przysługiwać za przekroczenie wartości progowej wskaźnika wykonania badań, pozostała ostatecznie bez zmian.„Dla nas kluczową kwestią było to, żeby gabinety zostały otwarte. I zostały one otwarte bez ani jednej złotówki więcej” — podkreślał Bartosz Arłukowicz na konferencji prasowej tuż po negocjacjach. Obie strony przeprosiły również pacjentów za zaistniałą sytuację. „Mimo że negocjacje były uciążliwe dla pacjentów, za co jeszcze raz przepraszam, to były potrzebne. To był moment, kiedy musieliśmy skończyć sytuację, w której lekarze PZ dyktują warunki Ministerstwu Zdrowia oraz swoim kolegom i koleżankom” — zaznaczył Arłukowicz.Lekarze rodzinni po zakończonych negocjacjach również nie kryli zadowolenia. Według nich, porozumienie ujęło kilka ważnych spraw, które zapewnią bezpieczeństwo nie tylko pacjentom, ale także zabezpieczą przyszłość podmiotom organizującym opiekę nad nimi.„Wracamy do swoich pacjentów, to bardzo dobra wiadomość dla wszystkich. Podpisaliśmy porozumienie z Ministerstwem Zdrowia po wielomiesięcznych negocjacjach i braku możliwości pracy w pierwszych dniach roku — powiedział Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie. — Nie czas teraz na ocenę niewłaściwego zachowania ministra zdrowia wobec swoich kolegów, ale czas powrotu do naszych pacjentów, do naszych praktyk”. Co dalej z pakietem?W czasie rozmów w gmachu przy ul. Miodowej ustalono również, że powstanie zespół mający monitorować wdrażania pakietu onkologicznego. „Jeśli zauważymy miejsca, w których trzeba będzie korygować pakiet, to będziemy to robić” — podkreślił minister. Do zespołu mają zostać powołani lekarze poz. Chwilowo ministerstwo utrzyma obowiązek uzyskania od lekarza poz skierowania do okulisty i dermatologa. Jak jednak zapewnił Marek Twardowski, były wiceminister zdrowia, który negocjował po stronie Federacji, udało się przekonać resort do stworzenia zespołu eksperckiego, który oceni, w jakich przypadkach skierowania będą potrzebne, a w jakich pacjenci nie będą ich musieli uzyskiwać.Wszystkie chwyty dozwoloneO trudnościach w prowadzeniu rozmów z resortem zdrowia przesądziła nie tylko postawa lekarzy skupionych w Federacji Porozumienie Zielonogórskie, ale również argument, jakimi posługiwało się ministerstwo. Przypomnijmy, że pod koniec roku minister Arłukowicz zarzucił przedstawicielom FPZ powiązania biznesowe i uczestnictwo w zarejestrowanej w 2010 roku spółce Medical Concept. Zarzucił także liderom Federacji szantaż. „Mamy do czynienia z sytuacją, w której niewielka grupa próbuje szantażować i grać zdrowiem pacjentów. Nie mogę na to pozwolić. Dla spełnienia ich żądań nie zaryzykuję bezpieczeństwa pacjentów” — podkreślał na konferencji prasowej 29 grudnia ub. roku minister zdrowia. Federacja nie pozostała bierna na te oskarżenia. „Oto minister rządu RP podważył konstytucyjnie zagwarantowaną wolność gospodarczą i zaatakował prawo przedsiębiorców do prowadzenia firm. Podważa wiarygodność rozmówców z Porozumienia Zielonogórskiego. Wytyka im udział w spółce mającej na celu wspieranie rozwoju placówek podstawowej opieki zdrowotnej (m.in. pozyskując środki unijne). Spółka nie prowadzi obecnie działalności i nie posiada kontraktów z NFZ” — kontrowali lekarze.Po zakończeniu rozmów minister nie pozostał również dłużny Naczelnej Izbie Lekarskiej, która otwarcie krytykowała postępowanie Bartosza Arłukowicza i obarczała go winą za powstały chaos w systemie ochrony zdrowia. Oceniając działania samorządu zawodowego lekarzy, minister odniósł się m.in. do zapowiedzi Konstantego Radziwiłła, który w imieniu Naczelnej Rady Lekarskiej sygnalizował, że zapisy pakietu onkologicznego mogą naruszać ustawę zasadniczą. W ocenie ministra, oddawanie pakietu onkologicznego do Trybunału Konstytucyjnego jest decyzją absurdalną, a on sam odczuwa „coraz większy dyskomfort, słuchając przedstawicieli NIL”.
Dostęp do tego i wielu innych artykułów otrzymasz posiadając subskrypcję Pulsu Medycyny
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach
- Papierowe wydanie „Pulsu Medycyny” (co dwa tygodnie) i dodatku „Pulsu Farmacji” (raz w miesiącu)
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach