Wirus kontra finanse
Z publikowanego na stronach 4-5 raportu Pulsu Medycyny o tym, jak jesteśmy przygotowani na ewentualne szybkie zwiększanie się liczby zakażonych wirusem świńskiej grypy wynika, że są różne interpretacje ministerialnych instrukcji, a przede wszystkim jest wiele wątpliwości. Na przykład w sprawie testów. Czy ich stosowanie w określonych przez minister zdrowia sytuacjach to obowiązek dla lekarza poz, czy tylko zalecenie? Mam nadzieję, że w kolejnym wydaniu opublikujemy odpowiedź. Na wszelki wypadek zamieszczamy listę dostępnych na polskim rynku testów z cenami. Aby nikt się potem nie dziwił, że diagnozowanie i leczenie ewentualnych powikłań grypy będzie kosztowne (mam nadzieję, że resort zdrowia dysponuje odpowiednią rezerwą w budżecie). I jeszcze jedno. Gdy nic już nie pomaga, to proszę pamiętać, że "Domestos zabija wirusa grypy". Cała Warszawa jest oblepiona plakatami z takim hasłem...
Dużą część tego wydania gazety poświęcamy finansom - indywidualnych lekarzy, bo dość dokładnie zaglądamy do ich kieszeni, poszczególnych szpitali i całego sektora ochrony zdrowia (publikujemy Listę Płac 2009). Na szczęście ekonomiści przestali już straszyć Polaków słowem "kryzys", ale to wcale nie oznacza, że skoro polska gospodarka ze wzrostem PKB na poziomie 1,4 proc. należy do europejskich prymusów, skończyły się kłopoty. "Dno kryzysu mamy za sobą, ominęła nas fala recesji, ale to nie powód, aby krzyczeć "hura" - twierdzi Michał Boni, szef zespołu doradców strategicznych premiera Donalda Tuska. Jego zdaniem, teraz trzeba będzie "systematycznie, ale mozolnie budować wzrost gospodarczy". Także poprawa sytuacji w ochronie zdrowia będzie wymagała przede wszystkim mozołu. Z sygnałów płynących z resortu zdrowia i NFZ, z analizy dokumentów znajdujących się już w komisjach sejmowych wynika, że będzie ciężko. Nagle nie przybędzie pieniędzy ani z dodatkowych ubezpieczeń, ani z dopłat pacjentów. Niczego w poziomie finansowania zdrowia nie zmieni koszyk świadczeń, a modyfikacja algorytmu podziału środków Narodowego Funduszu Zdrowia na województwa doprowadzi tylko do ich przesunięcia i kolejnej fali niezadowolenia wśród świadczeniodawców.
Aspiracje finansowe lekarzy są bardzo wysokie. Kilkaset tysięcy złotych rocznie to dochód, który nikogo w tym środowisku już nie dziwi. Bo wszyscy ciężko pracują. I chcą dużo zarabiać. Jednak budżety publicznych ZOZ-ów nie są z gumy. Pojawiają się pierwsze sygnały kolejnej niewydolności finansowej systemu: lekarze zatrudnieni na podstawie kontraktów znowu dostają wypłaty w ratach. Dobry kierownik zakładu to teraz osoba na wagę złota, szef z łapanki może sobie nie poradzić. To jedna z konkluzji zawartych w tekście z cyklu "Kadry dla medycyny" na stronach 28-37. Warto przeczytać!
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Magda Sowińska; [email protected]