Wszy kontra prawa dziecka

Ewa Stępień, Lublin
opublikowano: 30-05-2007, 00:00

W ubiegłym roku odnotowano dziewięć przypadków wszawicy na terenie woj. lubelskiego. To oficjalne dane. Tak naprawdę problem jest dużo większy, ponieważ rodzice zawszonych dzieci wstydzą się i go ukrywają. Podobnie jest w całej Polsce.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Pracownicy sanepidu odbierają dużo anonimowych telefonów od matek, których dzieci przyniosły wszy od swoich kolegów. "Rodzice dziwnie podchodzą do wszawicy - mówi Renata Gawron z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie. - To przecież choroba zakaźna. Nie powinni puszczać dziecka do szkoły. Kiedy choruje na świnkę lub różyczkę, zostaje w domu. A z wszami idzie na lekcje. Gdybyśmy mieli zgłoszenia o wszach, moglibyśmy nakazać dezynfekcję głów, zakazać przychodzenia dziecka do szkoły".
Związane ręce mają pielęgniarki szkolne. Nawet kiedy wiedzą, że w szkole są wszy, nie mogą przejrzeć uczniowskich głów. "Zabrania tego Konwencja Praw Dziecka - tłumaczy pielęgniarka Teresa Mazur z "Termedu" mającego gabinety w szkołach Lublina. - Na wyraźną prośbę rodzica lub wychowawcy, możemy przejrzeć włosy dziecka, ale nie przy innych uczniach. Wszystko musi się odbywać w atmosferze delikatności, bez naruszenia godności dziecka. Oczywiście dziecko także musi się zgodzić na przejrzenie głowy". Często odmawia.
Wszawica, podobnie jak świerzb, bierze się z brudu. W większości chorują dzieci w wieku szkolnym i przedszkolnym. Jednak niektórzy rodzice nie przyjmują do wiadomości, że syn lub córka roznosi chorobę zakaźną. I do lekarza nie idą. Jak zauważa dr Bogusław Wach, kierownik przychodni Skórno-Wenerologicznej w Lublinie, wszy to nie tylko problem rodzin patologicznych. "Była u mnie pani doktor, która złapała wszy na dyżurze. A poza tym jeździmy pociągami, opieramy głowę o zagłówki, których kolej nie pierze. Problem stanie się jeszcze większy po wakacjach, bo dzieci często przywożą wszy z kolonii".

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Stępień, Lublin

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.