W poszukiwaniu lobby
Lobby to grupa nacisku. Nie można rozpatrywać ani oceniać lobby bez kontekstu. Istotne bowiem są cele lobbystów i usytuowanie lobby. Kopaliński uważa, że chodzi głównie o wpływ na ciała ustawodawcze w interesie określonych warstw, grup, instytucji itd., głównie przez urabianie członków parlamentu.
Istotnie, najważniejsze jest lobby w parlamencie. W Polsce nie dorobiliśmy się lobby medycznego w najwyższych władzach RP. A właściwie lobby istniało krótko w Sejmie RP I kadencji, gdy doszedł do głosu ścisły związek ideologiczny między działaczami przywróconych do życia izb lekarskich, rządu i parlamentu. Przez krótki czas ustawy i rozporządzenia rodziły się we współpracy od samego początku samorządów medycznych i rządu oraz komisji sejmowych i senackich. Potem już bywało różnie, często prozdrowotne cele nie miały szans, gdyż polityka posiadającej aktualnie władzę partii nie przewidywała odpowiednich priorytetów.
Istotą bowiem jest zapewnienie odpowiedniego priorytetu dla spraw ochrony zdrowia. Nie ma tu naturalnie żadnej cudownej recepty. Jeśli postaw sukna jest mały, trudno z niego wykroić odzienie na wszystkie potrzeby. Jednakże ekonomika służby zdrowia pozwala dziś na obliczenie, jakie są rzeczywiste potrzeby społeczeństwa w dziedzinie ochrony zdrowia i cele lobby medycznego powinny być odpowiednio ukierunkowane.
Jakie powinny być cele lobby medycznego? Na pierwszym miejscu należy wymienić troskę o zdrowie obywateli. Równoległa powinna być dbałość o możliwość prawidłowego wykonywania zawodów medycznych. A więc nie tylko zawodu lekarza, lecz także farmaceuty, pielęgniarki, sanitariusza, ratownika itd. - listę zawodów medycznych i paramedycznych stale wydłużamy. Innymi słowy, ?lobby medyczne" to troska o ochronę zdrowia wykonywaną zawodowo przez przygotowanych do tego fachowców z pełnym, świadomym udziałem wszystkich obywateli.
Podstawowym zadaniem dla lobby medycznego jest poprawa płac w publicznej służbie zdrowia i doprowadzenie do porządku całkowicie obecnie rozregulowanej organizacji pracy. Tak szeroko rozumianemu zadaniu służyć muszą zadania cząstkowe, które odpowiednio rozwiązywane mogą razem służyć zbudowaniu prawidłowej ochrony zdrowia. Należy tu np. polityka lekowa, wciąż u nas zbyt mało oparta na farmakoekonomice.
Słowo ?lobby" może być różnie odbierane. Niekiedy jest to słowo z zapaszkiem, niekoniecznie najprzyjemniejszym. I wydaje się wielu ludziom podejrzane. To tak jakby jakaś grupa starała się w dostępnym dla niej kręgu o coś, co służy tylko interesowi tej grupy, zaś jest w istocie swej niekorzystne dla innych, a już w szczególności dla społeczeństwa szeroko rozumianego, a nawet dla indywidualnego, obojętnego świadka lobbingu. Nie można zaprzeczyć takiej skrajnej możliwości, bowiem lobby istotnie może służyć wyłącznie interesom grupy, z pominięciem istotnych potrzeb innych grup, a nawet wbrew ich potrzebom. Lobby może dążyć do celów merytorycznie niesłusznych, błędnych lub wręcz szkodliwych i nieetycznych.
Wielu uważa, że posługiwanie się ?lobby", tworzenie ?lobby" dla jakiejś sprawy jest czynem nagannym lub wręcz karygodnym. Istotnie, jeżeli lobby ma na celu wyłudzenie, uzyskanie nienależnego zysku, wprowadzenie procedur, które dają korzyść tylko jednej, małej grupie zainteresowanych, lub wręcz są szkodliwe dla osób spoza grupy, dla której działa ?lobby", to tworzenie takiej grupy nacisku ma wręcz charakter przestępczy. Może dlatego właśnie nie mamy prawdziwego lobby medycznego?
Natomiast zapewnienie dostępu do opieki zdrowotnej dla każdego przez właściwą organizację służby zdrowia jest bezwzględnym imperatywem demokratycznego społeczeństwa. Pożałowania godne jest wieloletnie i wielokrotne nieudane przekształcanie PRL-owskiej organizacji ochrony zdrowia w coś innego, którego kształtu tak naprawdę nikt nie zna i o którym mówią, że dopiero praktyka wykaże, czy idziemy w dobrym kierunku. System PRL-owski wciąż wraca kolejkami, wielogodzinnym czekaniem, brakiem jasności co do uprawnień w zakresie świadczeń. Długoletnia praca w centrali wiatowej Organizacji Zdrowia nauczyła mnie, że nie da się żywcem przenieść nawet najbardziej sprawdzonego i doskonałego systemu organizacji ochrony zdrowia z jednego państwa do drugiego, z jednego środowiska kulturowego do drugiego. Olbrzymi zespół czynników środowiskowych, ekonomicznych i kulturowych wpływających na organizację ochrony zdrowia powoduje, że nie ma rozwiązań uniwersalnie dobrych. Na nas z PRL-u ciąży jeszcze dodatkowo głęboko utrwalone przekonanie, że ?ja płacę podatki, a ostatnio szczególną część podatków przekazuję wprost na służbę zdrowia, a nawet - całkiem ostatnio - sam z własnej kieszeni dopłacam, czyli ja płacę - ja wymagam i - należy mi się wszystko".
Jednym z ważnych zadań dla lobby medycznego jest utrwalenie w społeczeństwie WHO-wskiej zasady, że każdy musi dbać o swoje zdrowie i sam jest za nie odpowiedzialny. I że koszyk usług musi być ustalony i jasno przedstawiony. Po prostu nie stać nas na wszystko. Dzisiaj prywatne instytucje medyczne doskonale wiedzą, ile kosztują poszczególne procedury i zabiegi. Ale publiczna służba zdrowia wciąż nie może się doliczyć, na co ją stać. Zadaniem dla lobbysty jest mówienie nieprzyjemnej prawdy i wyjaśnianie, że więcej nie można... Prawda i tylko prawda. Równie ważna wydaje mi się w lobbingu dążność do zapewnienia ciągłości, unikania gwałtownych zmian w organizacji służby zdrowia, co właśnie się dzieje.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: prof. dr hab. med. ; Tadeusz Chruściel,; farmakolog kliniczny, Warszawa