W maju protest ratowników medycznych
Ogólnopolski protest ratowników medycznych, którzy domagają się m.in. podwyżek, rozpocznie się jeszcze w tym miesiącu. Ministerstwo Zdrowia deklaruje, że realizuje program reform postulowanych przez ratowników, jednak kwoty proponowane przez resort są dla ratowników nie do przyjęcia.
W środę w Poznaniu odbyło się spotkanie negocjacyjne z przedstawicielem ministerstwa zdrowia. Ratownicy domagali się m.in. podwyżek, podkreślając, że ich obecne pensje, poniżej 2 tys. zł, nie pozwalają na godne życie. Ratownicy postulują, by podwyżki dla tej grupy zawodowej były przyznawane "na bieżąco", podobnie jak w przypadku pielęgniarek, czyli - jak tłumaczyli - obecnie 800 zł, następnie dwukrotnie po 400 zł. Nie zgadzają się z propozycją ministerstwa, by było to 800 zł w dwóch transzach.

Jak poinformował resort zdrowia, zaproponowano podwyższenie wynagrodzenia ratowników medycznych o 800 zł miesięcznie na tzw. etat przeliczeniowy - niezależnie od formy zatrudnienia. 400 zł miałoby zostać przyznane od 1 lipca br., a kolejne 400 zł - od 1 lipca 2018 r.
Wyższe pensje otrzymałyby także pielęgniarki zatrudnione u dysponentów zespołów ratownictwa medycznego, będących podwykonawcami w pozaszpitalnym systemie Państwowego Ratownictwa Medycznego, które nie zostały objęte podwyżkami dla pielęgniarek i położnych w systemie 4×400 zł.
Resort przypomina, że trwają prace nad upaństwowieniem systemu PRM, a odpowiednie regulacje mają się znaleźć w tzw. dużej nowelizacji ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym. Przygotowywane są także zmiany tzw. małej nowelizacji ustawy o PRM, która dotyczy dyspozytorni medycznych, dyspozytorów medycznych oraz przejęcia przez ministra zdrowia zadania utrzymania Systemu Wspomagania Dowodzenia Państwowego Ratownictwa Medycznego od ministra właściwego do spraw administracji.
Roman Badach-Rogowski – przewodniczący krajowego związku zawodowego pracowników ratownictwa medycznego – powiedział w środę, że "komitet protestacyjny ratowników medycznych zadecydował, że już w tej chwili nie ma się przed czym cofać". Dodał, że w związku z brakiem innych propozycji MZ, nie ma już czego negocjować i zapowiedział, że poinformował przedstawiciela ministerstwa zdrowia o rozpoczęciu akcji protestacyjnej.
Według środowych ustaleń, protest ma się rozpocząć w tym miesiącu, a najpóźniej na przełomie maja i czerwca; i ma przyjmować różne formy, począwszy od akcji informacyjnej. "Protest rozpocznie się w sposób kroczący, na pewno na początek będą to odpowiednie broszury dla ludzi, będzie odpowiednie oflagowanie jednostek, karetek, naszego umundurowania. Później będziemy eskalowali protest, jeśli nie będziemy otrzymywali tego, czego żądamy" - mówił Badach-Rogowski i nie wykluczył także strajku głodowego.
Jak zapewniali związkowcy w Poznaniu, w proteście mają wziąć udział wszyscy ratownicy. Organizatorzy liczą też na poparcie ze strony przedstawicieli innych zawodów medycznych i społeczeństwa.
"Mamy nadzieję, że obywatele nas w tym poprą, w końcu jesteśmy dla państwa, ratujemy wasze życie i zdrowie. W tej chwili ratownicy pracują po 400 godzin i więcej po to, żeby związać koniec z końcem. A przypominam, że ratownicy medyczni mają z reguły pensję z etatu poniżej 2 tys. zł na rękę, za co trudno wyżyć, i muszą pracować więcej. A jak pracują dużo więcej, nietrudno o błąd, o pomyłkę - jesteśmy po prostu zmęczeni, wypaleni zawodowo i nie chcemy, żeby się to odbijało na pacjentach, kosztem ich zdrowia" - dodał.
Ratownicy medyczni podkreślali, że na proteście ratowników medycznych nie ucierpi ani jeden pacjent w Polsce. "To nie jest to protest skierowany przeciwko pacjentom, ale przeciwko rządowi, przeciwko temu systemowi" - mówili.
Zaznaczyli, że nie należy mylić ich protestu ze strajkiem. "Z racji zawodu my strajkować nie możemy, bo nie można opóźnić wyjazdu, nie można nie przyjąć zgłoszenia związanego z zagrożeniem życia. Tak samo jak nie można do pacjenta nie dojechać. (...) My mówimy cały czas o proteście, który będzie się opierał na działaniach uciążliwych dla systemu i dla rządzących, żeby wywrzeć nacisk choćby poprzez opinię publiczną, żeby nas zaczęto szanować i dostrzegać" - podkreślił w rozmowie z dziennikarzami ratownik medyczny Piotr Dymon.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: oprac. kl