Ustawa o in vitro wraca do Komisji Zdrowia z poprawkami
W związku ze zgłoszeniem poprawek w drugim czytaniu, obywatelski projekt ustawy o finansowaniu in vitro z budżetu państwa został ponownie skierowany do Komisji Zdrowia. Posiedzenie odbędzie się jeszcze tego samego dnia.

29 listopada na posiedzeniu plenarnym odbyło się drugie czytanie obywatelskiego projektu “Tak dla in vitro”, którego głównym celem jest zapewnienie tej metodzie leczenia finansowania z budżetu państwa. Do projektu zgłoszono poprawki, wobec czego ustawa trafi ponownie do sejmowej Komisji Zdrowia, której posiedzenie zwołano na 29 listopada o godz. 16.15. Jak przebiegała dyskusja w Sejmie?
Nie będzie dyscypliny partyjnej w sprawie in vitro
Józefa Szczurek-Żelazko (PiS) wskazała, że projekt posiada wiele mankamentów - natury formalnej i etycznej.
– Wymaga dalszej debaty, dlatego też posłowie PiS wczoraj na Komisji Zdrowia (...) zgłosili wniosek o wysłuchanie publiczne - przypomniała. Wniosek o wysłuchanie zakładał, że odbyłoby się ono 15 grudnia. Wniosek został jednak przez większość członków komisji odrzucony.
Posłanka poinformowała, że klub PiS nie wprowadza dyscypliny w kwestii głosowania nad tym projektem.
– Każdy poseł będzie mógł podjąć decyzję zgodnie ze swoją wiedzą, swoimi przekonaniami i wartościami. Posłowie PiS będą zgłaszać kolejne poprawki - zapowiedziała.
Piotr Uściński (PiS) zaproponował więc ponownie poprawkę, zgłoszoną na wtorkowej sejmowej komisji. Ma ona spowodować - jak mówił - "że będziemy produkowali w metodzie in vitro, powoływali do życia tylko te zarodki, które mają szansę się urodzić".
– Te, które będą przeniesione do łona mamy i będą mogły się rozwijać i mieć szansę narodzin. A jeżeli z jakichś powodów nie mogłyby, wystąpiłaby jakaś siła wyższa, mama by się rozchorowała, mogły być wtedy zamrożone - mówił. Dodał, że "po pewnym czasie mama mogłaby je przyjąć do swego łona", ale gdyby i to nie mogło nastąpić to - jak tłumaczył poseł - "zarodki mogłyby być przekazane do adopcji".
– Żeby rodziny, małżeństwa, które nie mogą mieć dzieci mogły adoptować takiego zarodka i żeby ten człowiek miał szanse urodzić się i ży" - powiedział Uściński.
Monika Wielichowska (KO) podkreśliła, że koszt leczenia niepłodności metodą in vitro to dziś w Polsce od 12 do 17 tys. zł - na samą tylko procedurę.
– Gdyby doliczyć do tego koszt leków, przejazdów do kliniki i wizyty w samej klinice, wychodzi prawie 30 tys. Ten olbrzymi wydatek powoduje, że samodzielne finansowanie in vitro jest dla wielu ludzi wielkim wyzwaniem, często finansowo nieosiągalnym - wskazała Wielichowska.
Podkreśliła, że "osób, które chcą zostać rodzicami, zmagają się z niepłodnością i sięgają po pomoc lekarzy i specjalistów jest coraz więcej".
– Jesteśmy po pierwszym czytaniu, projekt nie utknął w sejmowej zamrażarce, jesteśmy po procedowaniu w komisji. Dziś kolejne czytanie i pewnie wieczorem głosowanie - powiedziała.
Posłanka KO Agnieszka Pomaska przypomniała, że w poprzedniej kadencji Sejmu podczas pierwszego czytania tego projektu na sali były dwie osoby z Prawa i Sprawiedliwości.
– Kiedy odbywało się pierwsze czytanie tej ustawy w obecnej kadencji Sejmu, wyszliście z tej sali, wyszedł premier Morawiecki - mówiła zwracając się do posłów PiS.
Wsparcie dla 1,5 miliona par z diagnozą niepłodności
W debacie Wioleta Tomczak (Polska 2050 - Trzecia Droga) podkreśliła, że "projekt przywraca szansę na realizacje marzeń dla 1,5 mln par borykających się z problemem niepłodności".
– Ograbiliście ich z marzeń o powiększeniu rodzin, z marzeń o szczęściu i nie możemy pozwolić na to, by kolejni z tych marzeń byli ograbiani - powiedziała Tomczak, zwracając się do posłów PiS i nawiązując do ich decyzji o zaprzestania finansowania in vitro.
Posłanka wskazała też, że metoda in vitro może też być odpowiedzią na problemy demograficzne i niską liczbę urodzeń. "W imieniu klubu Polska 2050 Trzecia Droga chciałam ponownie potwierdzić wsparcie naszych parlamentarzystów dla tego projektu" - zadeklarowała Tomczak.
Agnieszka Kłopotek (PSL - Trzecia Droga) zaznaczyła, że "mamy demograficzny Armagedon, bo nie mamy zastępowalności pokoleń". Zdaniem posłanki programy społeczne okazały się tu nieskuteczne.
– W latach 2013-2016, kiedy udział i finansowanie tego projektu było prowadzone, urodziło się ponad 22 tys. dzieci. Ten program kosztował wtedy około 250 mln zł, jak łatwo policzyć, jedna procedura tego, żeby jedno dziecko przyszło na świat wynosiła około 11 tys. To dużo czy mało? To zdecydowanie mniej niż wezmą ministrowie Prawa i Sprawiedliwości za dwa tygodnie nic nie robienia - powiedziała Kłopotek.
Zdaniem Wandy Nowickiej (Lewica) omawiany projekt to bardzo ważny akt obywatelski, który pokazuje, że "obywatele biorą sprawy w swoje ręce".
– Ustawa o finansowaniu in vitro z budżetu państwa zostanie przyjęta. Ludzie uskarżający się na niepłodność doczekają się tej możliwości korzystania z tej najskuteczniejszej metody leczenia niepłodności bez różnicy, bez nierówności w dostępie do niej - podkreśliła Nowicka. Zaznaczyła, że wszyscy mają prawo do szczęścia oraz do ukochanego potomstwa.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Wszystkie kluby jednomyślnie za dalszymi pracami nad projektem dot. wynagrodzeń. “Jesteśmy to pielęgniarkom winni”
Źródło: Puls Medycyny