To nie pieniądze, ale ludzie decydują o innowacjach

  • Ekspert dla "Pulsu Medycyny"
opublikowano: 08-06-2011, 00:00

Po raz drugi, przy okazji ogłoszenia wyników konkursu Złoty Skalpel, zorganizowaliśmy konferencję naukową „Innowacje w medycynie”. Spotkanie z innowatorami jest zawsze inspirujące. Pozwala uwierzyć, że jednak można pokonać przeszkody i osiągnąć założony cel. Pozostawia jednak bez odpowiedzi pytanie, dlaczego udaje się to tylko nielicznym...;

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Z wygłoszonego w czasie konferencji wykładu prof. Wojciecha Witkiewicza ciągle mam w pamięci slajd z mapą pokazującą, gdzie w Europie robot da Vinci wspomaga już pracę chirurga oraz kadr z filmu, na którym w dużym zbliżeniu ramiona robota precyzyjnie wszywają protezę naczyniową. Mapa jest gęsto usiana kropami na zachodzie naszego kontynentu. Im dalej na wschód, tym puściej. W Polsce tylko jeden czerwony punkt – to Wrocław. Film, tak jak mapa, również przemawia do wyobraźni. Pracujące w polu operacyjnym „łapki” robota w żaden sposób nie kojarzą mi się z science fiction, wprost przeciwnie, wydają się być czymś oczywistym w XXI wieku. Nie wszyscy są o tym przekonani – świadczeń z zastosowaniem robota nie finansuje NFZ.

Zdaniem innego prelegenta naszej konferencji, aby osiągnąć postęp w medycynie sami innowatorzy nie wystarczą – muszą mieć naśladowców. „System ochrony zdrowia tworzą rzemieślnicy, którzy powielają ich doświadczenia w codziennym życiu – a z tym różnie bywa. Duża tu rola zarządzających i legislatorów, by stworzyli takie warunki, aby te najlepsze technologie mogły zastąpić stare” – zwraca uwagę Adam Roślewski.

Bo czas ucieka, a innowacje żyją własnym życiem. Dobrym tego przykładem jest inwazja tabletów w medycynie. Nie ma jeszcze wyników badań dla Europy, ale można się spodziewać podobnych rezultatów jak w USA – tam już co trzeci reprezentant środowiska lekarskiego, bez względu na to, czy jest to lekarz pierwszego kontaktu, czy specjalista pracujący w szpitalu, korzysta w pracy z tabletu, głównie z iPada. Warto, aby temu trendowi przyjrzeli się dyrektorzy, którzy przymierzają się do decyzji o informatyzacji swoich szpitali, czy szerzej – do wprowadzaniu nowoczesnych technologii. Rzadko w Polsce lekarz wchodzi do sali pacjentów z tabletem, gdy obok w sali operuje robot da Vinci. Rzadko nie znaczy w ogóle. Wystarczy pojechać do Wrocławia.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Magda Sowińska; [email protected]

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.