Zarządzanie zmianą to pojęcie obce resortowi zdrowia
W ciągu ostatnich lat błyskawiczną karierę zrobiło zarządzanie zmianą. Chcemy czy nie, zmiana to najbardziej... stabilny element naszego życia. Z moich obserwacji wynika, że change management w środowisku medycznym jest jednak pojęciem całkowicie obcym.
W teorii zarządzania zmianą występuje krzywa strat. Warto ją nakreślić dla procesu wprowadzania np. ustawy refundacyjnej. W początkowym okresie zainteresowani nie reagują, bo nie wierzą, iż zmiana rzeczywiście będzie wprowadzona (etap prac w resorcie zdrowia, początek debaty parlamentarnej). Kiedy zmiana się jednak dokona, następuje szok — tym większy, im bardziej zmiana była niespodziewana i im silniejsze jest poczucie utraconych korzyści (etap obecny, przed wejściem w życie ustawy 1 stycznia 2012 roku: protesty farmaceutów i firm farmaceutycznych). W skrajnych przypadkach niezadowolenie z wprowadzenia zmiany, akceptacja nowej sytuacji może trwać nawet do dwóch lat. Ciekawe, jak długo będziemy się przyzwyczajali do nowych reguł gry na rynku leków refundowanych...
Ze zmianą wiążą się także oczekiwania. Jeśli realia będą odbiegać od wyobrażeń, jakie zmiana ma przynieść, pojawi się kolejny powód do frustracji.
Popatrzmy na zmieniający się właśnie system ochrony zdrowia jak na wielką firmę. Jej kierownictwo podjęło ważne decyzje dotyczące wszystkich pracowników. O zmianie poinformowano ich poprzez media. Po czym przystąpiono do pracy nad kolejną zmianą
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Magda Sowińska