Terapia celowana w raku piersi
Najbliższe lata mogą przynieść przełom w leczeniu raka piersi. Ocena molekularnych cech nowotworu stwarza perspektywę bardziej precyzyjnego doboru chorych do pooperacyjnego leczenia systemowego oraz dopasowania schematu leczenia do indywidualnych cech guza.
Taka strategia postępowania pozwoli wielu kobietom uniknąć toksycznej i kosztownej terapii oraz zwiększyć jej skuteczność. Obok postępu w tradycyjnych metodach leczenia systemowego - chemioterapii i hormonoterapii, pojawiły się już terapie celowane, hamujące procesy swoiste wyłącznie dla komórek nowotworu.
W ubiegłym roku po raz pierwszy wykazano skuteczność nowego leku przeciwnowotworowego - trastuzumabu (herceptyny) w pooperacyjnym leczeniu raka piersi z silną ekspresją lub amplifikacją genu HER2 (około 25 proc. ogółu chorych na raka piersi). Lek ten, będący przeciwciałem monoklonalnym hamującym receptor HER2, był dotychczas stosowany w rozsianym raku piersi. U chorych ze zwiększoną aktywnością genu HER2 przebieg choroby jest bardziej agresywny, a rokowanie gorsze. Z dotychczasowych badań wynika, iż ten typ raka jest jednak jednocześnie wrażliwy na leczenie trastuzumabem, niezależnie od fazy rozwoju nowotworu. Znacznym ograniczeniem jest jednak cena leku - roczna kuracja kosztuje kilkadziesiąt tysięcy złotych. "Wydaje się także, że zwiększona aktywność genu HER2 jest również związana z wrażliwością nowotworu na tradycyjne metody systemowego leczenia raka piersi - chemioterapię i hormonoterapię. Z tego powodu receptor HER2 powinien być oznaczany u każdej chorej na raka piersi, w celu doboru najbardziej skutecznego leczenia" - uważa prof. Jacek Jassem, kierownik Kliniki Onkologii i Radioterapii Akademii Medycznej w Gdańsku.
Chemioterapia nie dla wszystkich
U wielu chorych na raka piersi mikroskopowe ogniska rozsiewu nowotworu są obecne już we wczesnej fazie rozwoju guza. Aby zwiększyć szansę wyleczenia, u większości chorych po zabiegu chirurgicznym i radioterapii stosuje się chemioterapię lub hormonoterapię. "To, że stosując systemowe leczenie uzupełniające znacząco poprawiamy wyniki leczenia, wiedzieliśmy już wcześniej. Teraz staramy się je doskonalić i zwiększać jego skuteczność przez bardziej precyzyjny dobór chorych i indywidualizację leczenia" - tłumaczy prof. J. Jassem.
Do tej pory chemioterapia była stosowana u chorych, które miały zwiększone ryzyko niepowodzenia leczenia, np. z powodu przerzutów do pachowych węzłów chłonnych, niskiego stopnia zróżnicowania nowotworu albo naciekania naczyń krwionośnych lub chłonnych. Zastosowanie tej formy leczenia oparte było na uśrednionych statystycznie czynnikach ryzyka. Obecnie wydaje się, że znacznie bardziej precyzyjną informację o rokowaniu może przynieść ocena molekularnych cech nowotworu.
"Okazuje się, że określenie tzw. profilu genowego, czyli sprawdzenie, które z genów wykazują nadmierną aktywność, pozwala na bardzo precyzyjne ustalenie indywidualnego ryzyka niepowodzenia leczenia. Liczymy, że zastosowanie tej metody pomoże nam znacznie dokładniej wskazać chore, które powinny otrzymać pooperacyjną chemioterapię - wyjaśnia prof. J. Jassem. - Jest bowiem bardzo prawdopodobne, że u znacznej części chorych, które dotychczas na podstawie tradycyjnych kryteriów otrzymywały tę toksyczną i kosztowną metodę leczenia, można jej uniknąć bez pogorszenia wyników terapii. Może się jednak okazać, że niewielka część chorych spośród tych, które dotychczas nie były kierowane do chemioterapii, powinna ją otrzymać". Zagadnienie to jest przedmiotem rozpoczynającego się jesienią tego roku ogólnoświatowego badania klinicznego z udziałem kilku tysięcy chorych, w którym weźmie udział także kilka polskich ośrodków.
Jeszcze ciekawsze są perspektywy indywidualizacji leczenia na podstawie kryteriów molekularnych. "W raku piersi, podobnie zresztą jak i w innych nowotworach, stosowane są wymiennie różne schematy leczenia. Lekarz decyduje o wyborze jednego z nich na ogół intuicyjnie, nie mając żadnych udokumentowanych dowodów słuszności swojej decyzji. Tymczasem wydaje się, że na podstawie oceny profilów molekularnych będzie można określić wrażliwość danego nowotworu na określony schemat i w ten sposób dobrać indywidualnie najbardziej odpowiednie leczenie" - stwierdza prof. J. Jassem.
Więcej zabiegów oszczędzających
Zauważalny jest też postęp w tradycyjnych metodach leczenia nowotworów piersi, np. w leczeniu hormonalnym. Obowiązujący od kilkudziesięciu lat tzw. złoty standard (tamoksyfen) zaczyna być wypierany przez leki z grupy inhibitorów aromatazy, pojawiają się też nowe, bardziej skuteczne cytostatyki. "Bezwzględna różnica w skuteczności leczenia lekami najnowszych generacji nie jest wielka, ale z uwagi na dużą zachorowalność na raka piersi, każdy procent poprawy oznacza możliwość uniknięcia znacznej liczby niepowodzeń" - podkreśla prof. J. Jassem.
Nie można też zapominać o zmianie, jaka w ostatnich dekadach dokonała się w leczeniu miejscowym raka piersi. Zamiast okaleczających amputacji piersi, standardem stają się zabiegi oszczędzające, uzupełnione radioterapią, pozwalające zachować ten tak ważny dla kobiety narząd. Choć operacje te są w Polsce nadal rzadziej stosowane niż amputacja, powoli zarysowuje się zmiana nastawienia. "Coraz więcej chorych wie, że mogą uniknąć amputacji; większym problemem są lekarze, którzy często nadal preferują bardziej radykalny zabieg" - stwierdza prof. J. Jassem.
Pewnym ograniczeniem jest nadal niewystarczająca baza polskiej radioterapii. U chorych, u których amputacji nie udaje się uniknąć, coraz częściej stosuje się zabiegi rekonstrukcyjne, pozwalające uzyskać wyjątkowo dobre efekty estetyczne. Kolejnym etapem, który poprawia jakość życia po leczeniu raka piersi jest zastąpienie rutynowego usuwania pachowych węzłów chłonnych biopsją węzła wartowniczego, stanowiącego pierwszą stację spływu chłonnego z okolic guza pierwotnego. Brak przerzutów w tym węźle pozwala uniknąć usuwania kolejnych węzłów pachowych. W efekcie uzyskuje się znacznie lepszy efekt czynnościowy leczenia - mniej obrzęków ramienia i jego lepszą ruchomość.
"Dziś naszym celem jest nie tylko wyleczenie chorej, ale też zapewnienie jej jak najlepszego efektu estetycznego tego leczenia i dobrej jakości życia" - podkreśla prof. Jacek Jassem. Wydaje się, że rak piersi jest przykładem nowotworu, w którym cel ten udaje się osiągnąć.
CZYTAJ RÓWNIEŻ:
Co Polacy wiedzą o nowotworach?
Sport w walce z rakiem
Jak uniknąć raka piersi?
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Monika Wysocka