Szpitale czekają na unijne pieniądze

Jolanta Grzelak-Hodor
opublikowano: 02-07-2008, 00:00

Szpital Uniwersytecki CM UJ oraz dwa miejskie szpitale - im. S. Żeromskiego i G. Narutowicza w Krakowie uważają, że marszałek Małopolski dyskryminuje je przy podziale środków unijnych, preferując placówki, dla których jest organem założycielskim.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Burzę w mediach wywołało bezzasadne, zdaniem protestujących, skreślenie wniosków miejskich szpitali z listy starających się o środki na modernizacje. "Jestem rozgoryczony, mam poczucie ogromnej krzywdy. Po raz trzeci składaliśmy wniosek o unijną dotację. Za każdym razem nasze projekty oceniano jako bardzo dobre, umieszczano na najwyższych pozycjach list rankingowych. Cieszyliśmy się, a potem okazywało się, że nic nie dostaniemy" - mówi Andrzej Ślęzak, dyrektor krakowskiego Szpitala im. S. Żeromskiego. Jednak najbardziej oburzyło go wytłumaczenie ostatniej decyzji. "Otóż w telewizji wicemarszałek Małopolski stwierdził, że nasz wniosek i wniosek krakowskiego Szpitala im. G. Narutowicza skreślono, bo wspiera nas finansowo organ założycielski, czyli gmina Kraków. A co ma piernik do wiatraka? Co mają pieniądze unijne do gminnych dotacji?" - pyta retorycznie dyrektor Ślęzak.

Ile na centrum ratunkowe?

O unijne pieniądze walczy także Szpital Uniwersytecki CM UJ, który od kilku lat planuje utworzenie Centrum Urazowego Medycyny Ratunkowej i Katastrof. W lutym 2007 r. Zarząd Województwa Małopolskiego oficjalnie rekomendował Ministerstwu Rozwoju Regionalnego projekt, który na mocy porozumienia tej placówki z podległym marszałkowi Krakowskim Szpitalem Specjalistycznym im. Jana Pawła II przewidywał wspólne stworzenie w Krakowie takiego centrum. Wstępnie ustalono, iż ze środków unijnych "uniwersytecka" część projektu powinna otrzymać 22 mln euro, a projekt Szpitala im. Jana Pawła II - 17 mln euro.
Ostatecznie Komisja Oceny Projektów określiła całe dofinansowanie dla obu zadań na poziomie 25,66 mln euro. Projekt przeniesiono do Małopolskiego Regionalnego Planu Operacyjnego na lata 2007-2013. Wkrótce okazało się, że i tak mniejsze niż oczekiwano pieniądze marszałek inaczej też podzielił, dając na droższe przedsięwzięcie Szpitala Uniwersyteckiego znacznie mniej niż na tańszy projekt Szpitala im. Jana Pawła II. Andrzej Kulig, dyrektor SU, zareagował na to pisząc m.in.: "Nie sposób nie odnieść wrażenia, że władze województwa małopolskiego (...) występują jako strona działająca w interesie Szpitala im. Jana Pawła II, którego są organem założycielskim, a nie jako obiektywny, bezstronny samorząd reprezentujący interes mieszkańców Małopolski i dbający o zapewnienie im możliwie najwyższego poziomu bezpieczeństwa".

Wykreśla, bo "daje szansę"

W opisanej wyżej sprawie miejskich szpitali interwencję podjął zarówno prezydent Krakowa, jak i krakowscy radni. Na razie również bez efektów.
A władze Małopolski odpierają zarzuty. Wicemarszałek Wojciech Kozak podkreśla, że z 78 milionów euro, rozdzielanych teraz między placówki służby zdrowia w ramach MRPO, aż 48 milionów pozostanie w Krakowie. I dlatego właśnie - by dać szansę "terenowi" - wykreślono niektóre wnioski. Na liście MRPO znalazło się 30 z ponad 50 małopolskich szpitali. "Straciłem wiarę w sens pisania kolejnych wniosków" - podsumowuje sytuację Andrzej Ślęzak.
W sprawie projektu Szpitala Uniwersyteckiego wicemarszałek zastrzegał, że jeszcze nie wszystko przesądzone - trwają rozmowy na temat ewentualnej zmiany podziału środków.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Jolanta Grzelak-Hodor

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.