Specjaliści dyktują warunki
Praktycznie we wszystkich zawodach medycznych brakuje kadry, co nie znaczy, że szpitale, przychodnie czy apteki z Małopolski zaangażują każdego z otwartymi ramionami. O wielkości zatrudnienia decyduje wielkość funduszu płac. I choć wielu szefów nie ukrywa problemów z obsadą stanowisk, zatrudnienie w ochronie zdrowia rośnie tu w nieznacznym stopniu.
Codzienne jakiś pracodawca zwraca się do izby o pomoc w znalezieniu pielęgniarki, jednak proponowana płaca na ogół nie jest zachętą. Pensja pielęgniarki w Małopolsce waha się od 1200 do 2800 zł brutto, średnio wynosi 2200 zł. W tym zawodzie najwięcej zarabia się w szpitalach wysoko specjalistycznych, na oddziałach zabiegowych, intensywnej opieki. Trudno się więc dziwić, że na przykład na 90 miejsc na pielęgniarskich studiach licencjackich w WSZ w Nowym Targu w tym roku było tylko 30 chętnych. Luka pokoleniowa w zawodzie będzie rosła.
Polowanie na chirurga
Specjalistów wszędzie brakuje, zaczynają więc dyktować warunki. W Małopolsce każdy lekarz specjalista, a zwłaszcza w takich dziedzinach, jak: chirurgia, głównie naczyniowa, alergologia, okulistyka, neurologia, nefrologia, endokrynologia, reumatologia, dermatologia, diabetologia znajdzie zatrudnienie, choć z pewnością łatwiej o nie w mniejszych miejscowościach niż w samym Krakowie.
„Problem w tym, że w małych ośrodkach zarobki są niższe. Dlatego w tak zwanym terenie niedobory kadry są najbardziej odczuwalne" - podkreśla dr Jerzy Friediger, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Krakowie.
„Jest Małopolska „A" i Małopolska „B". Małopolska „A" to przede wszystkim Kraków i pozostałe większe miasta, gdzie nie ma dużych problemów z dotarciem do specjalisty. W Małopolsce „B", którą stanowią głównie regiony wiejskie, opieki specjalistycznej czasem nie ma w ogóle" - podkreśla wojewoda małopolski Jerzy Miller i zachęca wójtów i starostów, by przyciągali do siebie lekarzy, oferując im mieszkania czy finansując wyposażenie gabinetów.
Szpital Uniwersytecki CM UJ w Krakowie - największy lokalny „zdrowotny" pracodawca, zatrudniający w sumie 3700 pracowników - na razie nie planuje większych ruchów kadrowych. „Szpital nie dysponuje obecnie wolnymi etatami, choć dla podniesienia możliwości kontraktowych - ubiegania się o dodatkowe zakresy świadczeń - widzielibyśmy możliwość przyjęcia lekarzy onkologów klinicznych, naczyniowców czy radiologów" - informuje Anna Niedźwiedzka, rzecznik szpitala.
Transfer z publicznych do prywatnych
Nowym zjawiskiem wydaje się przechodzenie doświadczonych i cenionych lekarzy „publicznych" do prywatnych placówek medycznych. W Krakowie, ale też w mniejszych miastach regionu, wyjątkowo prężnie rozwija się ostatnio rynek komercyjnych usług zdrowotnych. Działają tu ogólnopolskie sieci medyczne, np. Medicover, Enel-Med, Lux-Med, LIM, Medycyna Rodzinna. Dobrą pozycję na rynku mają też lokalne firmy, np. Medicina czy Scanmed, który zatrudnia obecnie 450 osób, w tym 370 personelu medycznego (108 lekarzy z II stopniem specjalizacji). Docelowo w przychodniach i planowanym szpitalu „biały personel" ma liczyć 550-600 osób. Już dziś „na wyłączność" w Scanmedzie pracuje ok. 20 procent personelu, w przyszłości mają się tak związać z placówką wszyscy pracownicy.
Deficytowi farmaceuci
„Zapotrzebowanie na farmaceutów byłoby olbrzymie, ale aptek nie stać na zwiększenie zatrudnienia. Spada rentowność. Zwykle na jednej zmianie pracuje jeden magister farmacji. Wolne etaty obsadza się technikami" - informuje Piotr Jóźwiakowski, prezes Okręgowej Izby Aptekarskiej w Krakowie. Jednak w Małopolsce można znaleźć oferty pracy zarówno dla magistrów farmacji, jak i techników. Więcej jest ich w terenie, najtrudniej znaleźć etat w Krakowie. Ale i tu jest ruch na rynku, nie zawsze korzystny dla pracobiorców. Obserwuje się na przykład zjawisko wymiany kierowników aptek - nie na bardziej doświadczonych, lecz „tańszych". Zawsze znajdzie się pretekst, by komuś podziękować za pracę i zaoferować ją innemu farmaceucie, za niższe wynagrodzenie. W Małopolsce średnia pensja farmaceuty w aptece otwartej nie przekracza 1700 zł netto (górny pułap to 2800 zł miesięcznie). Maksymalna pensja kierownika, w dobrej, dużej aptece wynosi przeciętnie 5-6 tysięcy zł netto.
Sytuacji nie zmienia fakt, że farmaceutów jest na rynku mało. „Młodzi coraz częściej myślą o wyjeździe za granicę. W naszej izbie stosowne zaświadczenia wzięło 170 osób. Główne kierunki emigracji to Wielka Brytania i Irlandia" - mówi prezes krakowskiej OIA.
Nadal pojawia się mnóstwo ofert pracy dla przedstawicieli farmaceutycznych, jednak i w tej profesji nie ma już mowy o gigantycznych dochodach, które jeszcze kilka lat temu były nie do pogardzenia dla absolwenta wydziału farmacji, choć nie jest to wdzięczne zajęcie. Dziś, przynajmniej w Małopolsce, coraz częściej odpowiadają na takie ogłoszenia absolwenci weterynarii, ochrony środowiska czy np. radiolodzy, których rola w placówkach medycznych jest wciąż niedoceniana.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Jolanta Grzelak-Hodor