Szef Okręgowej Rady Lekarskiej w Krakowie: tak, przyjąłem pieniądze od pacjenta

Jolanta Hodor, Kraków
opublikowano: 17-02-2003, 00:00

Lek. Jerzy Friediger, przewodniczący Okręgowej Rady Lekarskiej w Krakowie odpowiedział twierdząco na kilkakrotnie stawiane przez dziennikarza Radia Kraków pytanie: ,Czy zdarzyło się panu przyjąć kopertę od pacjenta?"

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Do tego wyznania doszło 3 lutego br. podczas prowadzonej na żywo w studio dyskusji o wycofanej już propozycji łódzkich lekarzy wprowadzenia oficjalnych opłat za niektóre specjalne świadczenia szpitalne.
Jerzy Friediger nie chciał początkowo odpowiadać na tak jasno sformułowane pytanie. Kiedy jednak dziennikarz nalegał, padła w końcu odpowiedź ,tak". Lekarz dodał, iż stało się to w jednoznacznych dla niego okolicznościach - mógł to potraktować wyłącznie jako formę wyrażenia wdzięczności przez pacjenta po zakończeniu leczenia.
Wyznaniem J. Friedigera, nagłośnionym przez lokalne media, natychmiast zainteresowała się krakowska prokuratura. Prokurator okręgowy polecił wszcząć rutynowe postępowanie wyjaśniające. Celem jest ustalenie, czy zachodzi podejrzenie popełnienia przestępstwa łapownictwa. Wnioski z tych ustaleń będą podstawą do umorzenia całej sprawy lub ewentualnych dalszych działań.
Zapytany przez nas o powody tej niespotykanej prawdomówności, Jerzy Friediger odparł: ,Ktoś wreszcie musiał to publicznie powiedzieć. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że dzisiaj nikt nie chciałby znaleźć się w mojej sytuacji. Ale ja, w moim przekonaniu, nie zrobiłem nic złego, nie naruszyłem zasad etyki lekarskiej, nie przekroczyłem granic moralnych. Po prostu odpowiedziałem na postawione wprost pytanie, czy dostałem kiedyś kopertę od pacjenta".
Jerzy Friediger nie zaprzecza, że obawia się konsekwencji swojej szczerości, szczególnie gdyby miało ucierpieć całe środowisko. Należy jednak do tej grupy lekarzy, którzy uważają, iż sytuacja już dawno dojrzała do podjęcia właśnie przez środowisko medyczne energicznych działań zmierzających do jej uregulowania.
W wywiadzie udzielonym nam w listopadzie 2001 roku (Puls Medycyny nr 19/2001) Jerzy Friediger powiedział m.in., że lekarze muszą zadbać o ochronę dóbr osobistych. ,W ostatnich latach przeprowadzono bezprecedensowy atak na środowisko lekarskie. Obarczono je całą winą za nieudaną reformę. Równocześnie znacznie wzrosły oczekiwania społeczne i tym samym roszczenia wobec naszego środowiska. Np. oskarża się nas o brak etyki, zapominając o urągających godności płacach lekarzy" - powiedział J. Friediger.


Nie było przestępstwa
- prof. Marian Filar, Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu im. M. Kopernika w Toruniu:

W tej sprawie trzeba rozróżnić dwie warstwy: karną i deontologiczną. Jeżeli chodzi o wymiar prawno-karny, to w tej sytuacji nie ma mowy o przestępstwie. Przepis mówi, że mamy do czynienia z łapówką wtedy, jeżeli wykonanie jakiejś czynności urzędowej uzależnia się od uzyskania korzyści majątkowych. Lekarz w tym przypadku wziął kopertę nie przed, tylko po wykonaniu zabiegu. Nie uzależniał żadnych działań lekarskich od jej wręczenia. Przyjęcie takiej koperty po zabiegu nie może mieć prawno-karnego znaczenia, bo nie wypełnia znamion przestępstwa. W tej warstwie w ogóle nie ma sprawy i dziwię się prokuratorowi, że wszczął postępowanie w sprawie, która nie ma większej szansy w sądzie.
Pozostaje jednak strona deontologiczna. To już zagadnienie bardziej złożone, czy takie postępowanie mieści się w standardach etyki lekarskiej. Moim zdaniem - nie. Jednak trudno mi się na ten temat wypowiadać, bo nie jestem lekarzem. Jest to sprawa, którą powinien rozstrzygnąć sąd lekarski, a nie prokurator.



Trzeba wprowadzić limit na darowizny
- prof. dr hab. med. Zbigniew Czernicki, naczelny rzecznik odpowiedzialności zawodowej:

Zgadzam się z prof. M. Filarem, że sprawa wymaga rozpatrzenia w aspekcie deontologiczym. Skoro chodzi o przewodniczącego Okręgowej Izby Lekarskiej, to jest to rzeczywiście w mojej gestii, ale najpierw muszę otrzymać od małopolskiego okręgowego rzecznika odpowiedzialności zawodowej wszystkie dane. Jeśli medialne zarzuty się potwierdzą, może być wszczęte postępowanie.
Uważam, że tzw. przyjmowanie korzyści materialnych jest nie do przyjęcia w takich warunkach, w jakich pracujemy. Jeżeli ktoś jest na pensji opłacanej w sferze budżetowej, pozyskiwanie dodatkowych korzyści w żaden sposób nie mieści się w granicach normy. Oczywiście są różne niuanse. Dopuszcza się przyjmowanie prezentów zwyczajowych, a więc przysłowiową butelkę koniaku, ale ta butelka może kosztować dziś kilka tysięcy złotych. Moim zdaniem, powinno się określić jakiś pułap wartości prezentu. To powinno być uregulowane na takiej zasadzie, jak w USA, gdzie kongresmeni mają ustaloną wartość, do jakiej mogą przyjmować prezenty. W obecnie obowiązującym prawie jest wiele luk. Ale mój urząd nie jest od tworzenia prawa, tylko od jego przestrzegania. Uważam, że takie zasady, co wolno, a czego nie wolno, powinna rozpatrzyć i ustalić komisja etyki przy Naczelnej Radzie Lekarskiej.



Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Jolanta Hodor, Kraków

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.