Symulator pomaga prawidłowo wykonać badanie kolonoskopowe

Monika Wysocka
opublikowano: 12-11-2003, 00:00

Klinika Gastroenterologii w warszawskim Centrum Onkologii prowadzi szkołę kolonoskopii. Podczas kursu można się nauczyć skutecznie i bezboleśnie wykonywać badanie kolonoskopowe.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Badanie jest nieprzyjemne dla pacjenta, a wykonane nieumiejętnie może spowodować ból, szczególnie u osób, które wcześniej przebyły operację brzuszną i mają zrosty. Do tego trzeba dużej ostrożności: nieuważnym ruchem można przebić jelito.
W Polsce jest wciąż zbyt mało specjalistów, którzy potrafią profesjonalnie przeprowadzić to badanie. W dodatku sprzęt, jakim dysponują szpitale, często jest już wysłużony. Po wykonaniu 2 tys. badań (maksymalnie do 3 tys., ale tylko gdy jest właściwie używany) aparat powinien być wymieniony. Tymczasem jeden z najtańszych modeli kosztuje ok. 70 tys. zł.
Klinika Gastroenterologii CMKP z siedzibą w Centrum Onkologii (CO) organizuje szkolenia z wykonywania badań kolonoskopowych. Firma Olympus, producent sprzętu kolonoskopowego finansuje uczestnikom takie kursy i dostęp do sprzętu, resztę (dojazd, zakwaterowanie i pobyt) lekarze opłacają sami.
Zainteresowani przyjeżdżają na 2-6 tygodni. W tym czasie najpierw uczą się przeprowadzania badań na specjalnym symulatorze. ?To fantastyczna maszyna, zachowuje się zupełnie jak pacjent. Przy nieumiejętnie wykonywanym badaniu stęka, a nawet krzyczy. Zawsze łatwiej znieść, gdy na skutek naszych błędów ?cierpi" maszyna, a nie pacjent" - mówi doc. Jarosław Reguła z Kliniki Gastroenterologii w CO w Warszawie.
Następnym etapem szkolenia jest oglądanie badania wykonywanego przez innych lekarzy i wreszcie - przeprowadzenie badania osobiście pod okiem doświadczonych kolegów. Podczas pobytu kursanci uczestniczą w codziennej pracy kliniki, co jest dla nich dodatkową korzyścią.
Barbara Kalita i Marta limok z Kliniki Pediatrii ląskiej AM z Bytomia są właśnie w połowie kursu. ?Bardzo nam zależało na tym, żeby nauczyć się wykonywać to badanie, ale miałyśmy ogromne opory psychiczne przed przeprowadzaniem go od razu u pacjenta. Koniecznie chciałyśmy zacząć uczyć się na urządzeniu, któremu nie można zrobić krzywdy. Tu mamy możliwość poprawiania swojej techniki najpierw na symulatorze, a potem sprawdzania jej w praktyce w obecności osób, które mają już doświadczenie" - opowiada Marta limok.
Udział w takim szkoleniu jest jednak sporym utrudnieniem dla lekarzy, choćby z tego powodu, że nie tak łatwo wyrwać się ze swojej rodzimej kliniki czy szpitala na kilka tygodni. Jednak na brak chętnych organizatorzy kursów nie narzekają. Rocznie szkolą ok. 30 lekarzy, potrzeby są jednak znacznie większe.



Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Monika Wysocka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.