Stwardnienie rozsiane: spada liczba świadczeń udzielanych chorym
Regularnie od wielu lat spada liczba świadczeń udzielanych chorym na SM w zakresie diagnostyki i leczenia, szczególnie w warunkach AOS.

Z opublikowanego niedawno raportu „Dostęp do diagnostyki i leczenia chorych na stwardnienie rozsiane” wynika, że od kilku lat spada liczba pacjentów ze stwardnieniem rozsianym objętych diagnostyką i leczeniem. Jednym z powodów jest oczywiście pandemia COVID-19, która ograniczyła dostęp do opieki neurologicznej i całości systemu ochrony zdrowia.
Mniej pacjentów w AOS, ale więcej w programach lekowych
Główny autor raportu Artur Fałek z Kancelarii Doradczej Rafał Piotr Janiszewski podkreślił, że najbardziej trend spadkowy widoczny jest na przykładzie ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS). Od lat zmniejsza się liczba pacjentów z SM korzystających tam z porad i świadczeń. Przed pandemią spadek sięgał rocznie 4,5 proc., a w 2020 r. - wraz wybuchem pandemii - zwiększył się do 10 proc.
Powodem może być jednak nie tylko pandemia, ale też lepszy dostęp do leczenia w programach lekowych. Od 2013 r. liczba chorych w programach lekowych zwiększyła się z 6,95 tys. do 15,71 tys. w 2019 r. (wzrost o 126 proc.).
– Mam nadzieję, że tak właśnie jest, coraz więcej chorych na SM objętych jest skutecznym leczeniem modyfikującym, bo dostęp do nich się poprawił - stwierdziła prof. Alina Kułakowska z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego. Pacjent w programie lekowym otrzymuje nie tylko nowoczesne leczenie, ale jest też objęty kompleksową opieką i regularnie zgłasza się do neurologa, który go prowadzi.
– Dążymy do tego, żeby wszyscy chorzy na SM byli objęci kompleksową opieką, a program lekowy jest tego namiastką. Choroby tej nie można wyleczyć, ale dzięki odpowiedniej opiece nie pojawiają się nowe jej ogniska - dodała.
Braki kadrowe szczególnie widoczne na oddziałach
W raporcie poruszono również wątki systemowe związane z koniecznością reformy systemu opieki neurologicznej. Jak wskazano, chodzi przede wszystkim o to, aby neurologia stała się dziedziną priorytetową. Zdaniem autorów raportu diagnostyka i leczenie SM powinno być skoncentrowane w specjalistycznych ośrodkach, zapewniających doświadczony personel i całościową opiekę. Konieczne jest też - jak czytamy - zwiększenie wyceny świadczeń w zakresie całej neurologii.
Innym problemem, na jaki zwróciła uwagę prof. Alina Kułakowska, są braki kadrowe - zarówno wśród lekarzy, jak i wyspecjalizowanego personelu pielęgniarskiego.
– Neurologia wciąż nie należy do specjalizacji priorytetowych, tymczasem stale rośnie liczba schorzeń neurologicznych. Szczególnie duże braki kadrowe są w oddziałach neurologicznych, bo praca w nich jest bardzo ciężka - wskazała ekspertka, dodając że zainteresowanie specjalizacją wśród młodych lekarzy nie jest niestety wysokie.
Zdaniem prof. Kułakowskiej braki kadrowe w neurologii może złagodzić położenie nacisku na specjalistyczną opiekę ambulatoryjną.
Zdaniem ekspertów, należy zatem utworzyć sieć poradni stwardnienia rozsianego oraz centra kompleksowej diagnostyki leczenia SM o wyższej referencyjności niż poradnie. Takie centrum powinno być przynajmniej jedno w każdym województwie.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Ścieżka diagnostyczna w kierunku SM nadal wymaga optymalizacji
Eksperci: pozwólmy pacjentom ze stwardnieniem rozsianym wybrać, gdzie chcą się leczyć
Źródło: Puls Medycyny