Spółki pracownicze przejmują szpitale w stolicy

Ewa Szarkowska
opublikowano: 19-09-2007, 00:00

Warszawa zamierza przekształcać swoje zakłady opieki zdrowotnej w placówki niepubliczne. W pierwszej kolejności sprywatyzuje się Specjalistyczny Szpital św. Zofii i zakład lecznictwa otwartego w Wawrze.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Urząd Miasta Stołecznego Warszawy jest organem założycielskim 31 zakładów opieki zdrowotnej, w tym 10 szpitali i 15 zakładów lecznictwa otwartego. Program prywatyzacji zakłada możliwość przekształcenia się w spółkę prawa handlowego, w której 100 proc. akcji należałoby do pracowników danej placówki. Przewiduje długoterminową (na 20 lat) dzierżawę nieruchomości, możliwość obniżenia czynszu w zamian za remonty budynków oraz sprzedaży sprzętu i wyposażenia w ratach. W zamian miasto oczekuje zagwarantowania przez niepubliczny zakład opieki zdrowotnej świadczenia co najmniej takiego zakresu i ilości usług medycznych jak przed przekształceniem, chyba że NFZ zrezygnuje z ich kontraktowania. Nowy właściciel finansowałby inwestycje w sprzęt oraz nowe budynki.
Warunkiem przystąpienia do przekształcenia jest zgoda załogi wyrażona w referendum. Za przekształceniem szpitala św. Zofii w niepubliczny zakład opieki zdrowotnej opowiedziało się 93 proc. pracowników biorących udział w referendum (219 osób), przy frekwencji 82 proc. Zakup udziałów nowo utworzonej spółki prawa handlowego zadeklarowało 61 proc. głosujących (144 osób). Zbliżonymi wynikami zakończyło się referendum wśród pracowników Samodzielnego Zespołu Publicznych Zakładów Lecznictwa Otwartego Warszawa-Wawer. Za przekształceniem w NZOZ opowiedziało się 170 osób, czyli 98 proc. głosujących. Wykupienie udziałów spółki zadeklarowało 91 proc. głosujących (158 osób).
Stołeczny ratusz zakłada, że obydwie placówki przekształcą się jeszcze w tym roku. Kolejne - a są już trzy chętne - w roku przyszłym, po zakończeniu kontraktowania usług przez NFZ. O zmianach własnościowych mogą myśleć placówki w dobrej kondycji finansowej. Tym, które toną w długach, jak np. szpital na Solcu i Praski, miasto jesienią zacznie spłacać raty zaciągniętego przez te placówki bankowego kredytu.
Z sondażu przeprowadzonego przez SMG/KRC oraz Ośrodek Konsultacji i Dialogu Społecznego dla Urzędu Stołecznego Warszawy w lipcu br. wynika, że mieszkańcy stolicy wolą leczyć się w prywatnych placówkach ochrony zdrowia. Zdaniem 85 proc. ankietowanych działają one sprawniej niż publiczne. Mając do wyboru, w ramach ubezpieczenia zdrowotnego, leczenie w placówce państwowej lub prywatnej, 61 proc. zdecydowałoby się na prywatną. Dla 22 proc. respondentów rodzaj placówki nie ma żadnego znaczenia. Pozytywne zdanie o prywatnej służbie zdrowia mają częściej osoby młode (26-35 lat). Emeryci wolą leczyć się w placówkach państwowych.


Nadrabiamy zaległości
Komentuje Jerzy Miller, wiceprezydent Warszawy:

Badanie opinii publicznej wykazało, że większości mieszkańców Warszawy nie trzeba przekonywać do przekształceń w ochronie zdrowia. Nie ukrywam, że wyniki sondażu były dla mnie lekkim zaskoczeniem. Spodziewałem się, że większość będzie "za", ale myślałem, że ta większość będzie zdecydowanie mniejsza.
Wiemy, że przekształcenia powinny być dobrze przygotowane, żeby ani na jeden dzień nie wprowadzić poczucia destabilizacji. I dlatego przyjęliśmy formułę, która z punktu widzenia ekonomicznego nie jest optymalna, ale z uwagi na poczucie bezpieczeństwa po stronie pacjentów jest najbardziej przyjazna. Przekształcenie opiera się na takiej zasadzie, że w tym samym miejscu, ten sam lekarz, korzystając z tego samego wyposażenia, będzie świadczył dalej tę samą usługę medyczną. Z punktu widzenia pacjenta nie ma żadnego punktu zwrotnego, żadnego kroku rewolucyjnego. Zmienia się tylko szyld na drzwiach - z publicznego zakładu na niepubliczny.
W pierwszej kolejności przekształcać się będą jednostki, które udowodniły, że potrafią dobrze kierować swoją działalnością. Nie mamy zamiaru eksperymentować. Jeśli ZOZ jest poważnie zadłużony, to znaczy, że ma kłopoty ze swoją organizacją. To nie jest właściwy moment na dokładanie mu jeszcze jednego wyzwania, jakim jest zmiana własnościowa. Najpierw powinien przygotować program naprawczy i zrealizować go, a dopiero potem może starć się o prawo do przekształcenia.
Warunek, jaki postawiliśmy zakładom, które chciałyby się przekształcać, to przeprowadzenie referendum wśród pracowników. Przyznam, że zostałem zaskoczony, nie przypuszczałem, że prywatyzacja jest tak oczekiwana. Oznacza to, że przekształceń oczekują nie tylko pacjenci, ale również pracownicy służby zdrowia. To jest bardzo ważne, bo nikogo nie można uszczęśliwiać na siłę. Warszawa nie jest pierwsza, jeśli chodzi o zmiany własnościowe w ochronie zdrowia. Można powiedzieć, że jest ostatnim miastem, które je wprowadza. Należy tylko dziwić się poprzednikom, że tak długo nie chcieli tego kroku zrobić. Wszystkie miasta, które wcześniej dokonały przekształceń w ochronie zdrowia, trwają przy tym rozwiązaniu i nie żałują. Przecież w zakresie lecznictwa otwartego w skali kraju ok. 80 proc. usług jest świadczone przez zakłady niepubliczne, w zakresie poz - 90 proc. A zatem w Warszawie nadrabiamy zaległości.



Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Szarkowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.