Lista płac 2007: ile zarabiają lekarze

Magda Sowińska, ; Ewa Szarkowska
opublikowano: 19-09-2007, 00:00

Po raz trzeci Puls Medycyny przygotował raport o płacach w ochronie zdrowia. Staraliśmy się ujawnić i uwzględnić zarobki ze wszystkich źródeł. Tym razem dużo trudniejsze było dotarcie do wiarygodnych danych, bo po akcjach Centralnego Biura Antykorupcyjnego środowisko medyczne obawia się upublicznienia swoich dochodów. Z naszej analizy wynika, że zarobki lekarzy mimo wszystko wzrosły. Wyższe dochody oznaczają jednak pracę w kilku miejscach, zmęczenie i stres.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Na podstawie informacji nadesłanych przez SP ZOZ-y konkurencyjną do naszej listę płac opracowało wcześniej Ministerstwo Zdrowia. Według resortu, średnia pensja polskiego lekarza specjalisty w pierwszym kwartale br. wyniosła 2505 zł brutto (bez dodatków, premii i dyżurów), a pensja pielęgniarki - 1374 zł. Dla porównania - średnia krajowa w Polsce według GUS to 2734 zł. Jak to bywa ze statystyką, takie dane niewiele mówią o zróżnicowaniu zarobków personelu medycznego, ale pozwalają dokonać chociażby porównań regionalnych.

Minister chce rozmawiać o płacy minimalnej

Analiza Listy płac 2007 Pulsu Medycyny pokazuje, że zarobki lekarzy jednak rosną. I nie wynika to tylko z ubiegłorocznej 30-procentowej podwyżki sfinansowanej ze środków Narodowego Funduszu Zdrowia. Powiększa się grupa lekarzy zarabiających w sumie u różnych pracodawców ponad 10 tys. zł miesięcznie, a średnia dochodów brutto lekarzy z wieloletnim doświadczeniem zbliża się do 6-7 tys. zł. Ceną za takie wynagrodzenie są często stres, przemęczenie, ograniczony kontakt z bliskimi.
Jeszcze w sierpniu nic nie zapowiadało, że są jakieś realne, bliskie perspektywy na znaczące podniesienie zarobków lekarzy w publicznych placówkach. Nikt nie liczył na to, że znajdą się dodatkowe pieniądze na finansowanie ochrony zdrowia. Ale decyzja o rozwiązaniu Sejmu uruchomiła wyobraźnię polityków. Przedłużono na kolejne lata obowiązywanie tzw. ustawy podwyżkowej. W przyszłym roku do systemu ma trafić 11 mld zł, o 4 mld zł więcej niż obiecywano. Stopniowo, o 1 proc. rocznie, ma być podwyższana składka na obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne, tak aby w 2010 roku na ochronę zdrowia można było przeznaczyć 6 proc. PKB.
Dzięki tym przedwyborczym zapewnieniom premiera Jarosława Kaczyńskiego, Zbigniew Religa z uśmiechem ponownie zaprosił związki zawodowe do negocjacji. „Teraz znowu mogę rozmawiać o podwyżkach" - stwierdził 10 września br. minister zdrowia. Ale zaraz dodał, że negocjacje mogą dotyczyć tylko płacy minimalnej. „Mogę rozmawiać o tym, poniżej jakiej kwoty nie będzie można zapłacić lekarzowi czy pielęgniarce. Ale wyrównanie wynagrodzeń? No nie. Jeśli lekarz jest bardzo dobry, promuje swoimi umiejętnościami szpital, to zapłacę mu i 10 razy więcej niż przeciętnemu" - podkreśla Z. Religa. I brutalnie dodaje: „Pewnie narażę się kolegom lekarzom, ale jeżeli chcemy zarabiać tyle, ile zarabiają na Zachodzie, to musimy tak samo pracować. Jeżeli porównamy liczbę zabiegów operacyjnych przypadających na blok operacyjny w Polsce i w Niemczech, to 7 razy więcej tam się robi niż u nas".
Wysokie dochody, które ujawniamy na Liście płac 2007, tylko w kilku przypadkach wynikają z wynagrodzeń wypłacanych z tytułu pracy za granicą. W większości są to zarobki okupione kilkunastogodzinną pracą, najczęściej 7 dni w tygodniu. Dlatego związkowcy cały czas naciskają, chcą podwyższenia średnich wynagrodzeń.
„Praca wieloetatowa oraz pozaetatowe formy pracy są zjawiskiem w ochronie zdrowia powszechnym. Upowszechniają się także kontrakty płacowe, różne formy outsourcingu, które całkowicie zmieniają zarobki, nawet w ramach tej samej grupy medycznej. Jednocześnie te grupy, które nie mogą uczestniczyć w zjawisku wielu źródeł zarobkowania, albo ze względu na charakter pracy, albo miejsce jej wykonywania (np. na tzw. prowincji, gdzie występuje jeden pracodawca, a rynek jest ubogi), czują się głęboko sfrustrowane". Czy taka diagnoza sytuacji w środowisku medycznym jest aktualna? Pytanie zasadne, bo powyższe stwierdzenia pochodzą z dawno już zapomnianej tzw. Zielonej księgi, opublikowanej pod koniec 2004 roku. Eksperci zastanawiali się w niej, przed jakimi wyzwaniami finansowymi stanie ochrona zdrowia w Polsce.
Już wtedy Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy postulował poziom trzech średnich krajowych jako właściwy poziom średnich wynagrodzeń lekarzy (6604,41 zł w 2003 r.), a Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych odpowiednio dwukrotność średniej krajowej (4402,94 zł). Szacunki kosztów pracy przy realizacji postulatów płacowych personelu medycznego w 2003 r. mówiły o kwotach 23,9 mld zł (przy zatrudnieniu ponad 317 tys. osób w sektorze) do 26,3 mld zł (zatrudnienie na poziomie 347 tys.).
Z tegorocznej ankiety Ministerstwa Zdrowia dotyczącej wysokości wynagrodzeń, nadesłanej z 1637 SP ZOZ-ów wynika, że na płace w publicznej ochronie zdrowia, łącznie z kosztami pracodawcy, wydaje się obecnie 11,8 mld zł (przy zatrudnieniu 315 tys. osób). A gdyby spełnione zostały obecne żądania płacowe, trzeba byłoby przeznaczyć na ten cel 26,7 mld zł, ponaddwukrotnie więcej. Nie można bezpośrednio porównywać liczb z 2003 r. i 2007 roku, bo struktura zatrudnienia jest inna, inne były też dane wyjściowe i dużo prostsza metodologia szacowania kosztów. Problem jest ten sam: niezadowolenie pracowników publicznego sektora ochrony zdrowia.
W 2003 roku różnica między postulowanymi (około 8 mld zł) a ówczesnymi (5 mld zł) wynagrodzeniami lekarzy wydawała się niezbyt duża, a tym samym możliwa do zredukowania w rozsądnym horyzoncie czasowym. Tym bardziej, że wtedy brano pod uwagę, iż część wzrostu kosztów mogła być pokryta ze środków prywatnych (bezpośrednie opłaty pacjentów). Obecnie w przypadku lekarzy specjalistów różnica wynosi już 4,8 mld zł (przy wynagrodzeniu brutto bez dyżurów na poziomie 7500 zł), lekarzy bez specjalizacji - 1,4 mld zł (przy 5000 zł brutto), a pielęgniarek i położnych - 1,3 mld zł (przy 3000 zł brutto).

Donos na sąsiada

O pieniądzach zawsze trudno się rozmawia. Andrzej Włodarczyk, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej i przewodniczący Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie tłumaczy, że Polacy z zasady niechętnie ujawniają prawdziwy poziom swoich zarobków. Środowisko medyczne ma też własne powody, aby raczej unikać takich rozmów. „W czasach komuny to był po prostu temat tabu. Dlatego niechętnie o zarobkach rozmawiają tzw. lekarze starej daty. Uważają, że o tym po prostu nie wypada rozmawiać - podkreśla A. Włodarczyk. - Wielu ludzi obawia się też, że jeśli tylko przyznają się do dobrych zarobków, natychmiast padnie pytanie: a ile bierze w kopertach od pacjentów, bo to przecież niemożliwe, żeby uczciwie tyle zarabiał, musi być skorumpowany".
Te obawy mają swoje uzasadnienie. Kiedy zaczęły się lekarskie strajki, a jednym z haseł było podniesienie płac do dwu- i trzykrotności średniego wynagrodzenia, obok głosów poparcia, pojawiły się też krytyczne opinie o lekarzach. Oto typowy dwugłos z forum internetowego:
Radek: „W ostatnich latach w mojej okolicy przybyło nowych domków, pięknych, zadbanych i na pewno drogich. Ich właścicielami są w 80 proc. lekarze przeróżnych specjalności. Wkurza mnie, jak słyszę, jak to oni mało zarabiają. To kpiny. Wstydziliby się wysuwać takie żądania, podczas gdy inni muszą żyć za o wiele mniej i w o wiele gorszych warunkach, także po latach studiów i na bardzo odpowiedzialnych stanowiskach. Nie oszukujmy się, lekarze to jedna z bogatszych grup społecznych. Płaczą, bo mało zarabiają w szpitalu, ale czy to są jedyne ich zarobki? Urząd skarbowy powinien się zainteresować, skąd te domy i luksusowe samochody...".
Ola: „Polacy, naród zawistny, nie ma o czym mówić. Ja im willi nie zazdroszczę, samochodów też. Jak komuś żal, mógł pójść na medycynę. Tylko na 100 proc. te wille nie pochodzą z pensji z publicznych szpitali. Dorabiają na różnych etatach, w gabinetach prywatnych i może łapówki biorą. Zresztą niech im pacjenci nie dają, to nie będzie problemu".
Ton wypowiedzi o ludziach, którzy są przecież bardzo wysoko w rankingu zaufania społecznego nie dziwi prof. Bogdana Wojciszke, dyrektora Instytutu Psychologii PAN. Jego zdaniem, na nastroje Polaków silnie wpływają obecnie politycy. „Prawo i Sprawiedliwość wytwarza taka atmosferę: jak ktoś coś ma, to ukradł. Sukces jest podejrzany - mówi B. Wojciszke. - Zamożni ludzie w oczach innych uważani są za mniej moralnych tylko dlatego, że odnieśli sukces". A prof. Janusz Czapiński z Uniwersytetu Warszawskiego dodaje: „Od początku swoich rządów Kaczyńscy wskazywali Polakom, których grup społecznych mają nie lubić. Lekarze? Jedna wielka skorumpowana sitwa. Prawnicy? To samo".
Andrzej Włodarczyk zauważa też podział wśród samych lekarzy. „Nie jest tajemnicą, że jesteśmy środowiskiem, które patrzy sobie na ręce. Ludzie są mniej lub bardziej zaradni życiowo. I oczywiście ci bardziej zaradni zarabiają znacznie więcej. Potrafią znaleźć lepszą pracę, ale również często jest tak, że po prostu są lepszymi lekarzami, mają lepszy stosunek do pacjenta, więcej pracują, często w wielu miejscach pracy, wręcz harują i zarabiają naprawdę duże pieniądze - mówi A. Włodarczyk. - Wiadomo, że w niektórych specjalnościach, zwłaszcza rzadkich, jak ktoś jest dobry, to może dyktować swoje stawki. Niektórzy koledzy zwyczajnie im zazdroszczą".

Regionalne zróżnicowanie płac lekarzy




Ile zarabiają ich eminencje?
Poniżej publikujemy wynagrodzenia rektorów uczelni medycznych (za lipiec 2007 r. - wynagrodzenie zasadnicze i dodatek funkcyjny), wynikające z rozporządzenia ministra nauki i szkolnictwa wyższego z 22 grudnia 2006 r. w sprawie warunków wynagradzania za pracę dla pracowników zatrudnionych w uczelni publicznej w części ustalanej przez ministra zdrowia (bez dodatków za staż pracy i innych świadczeń przysługujących na podstawie ww. rozporządzenia).

Akademia Medyczna w Białymstoku 13 580 zł
Akademia Medyczna w Gdańsku 13 580 zł
Śląska Akademia Medyczna w Katowicach 13 580 zł
Akademia Medyczna w Lublinie 19 380 zł
Uniwersytet Medyczny w Łodzi 13 580 zł
Uniwersytet Medyczny w Poznaniu 18 580 zł
Pomorska Akademia Medyczna w Szczecinie 11 580 zł
Akademia Medyczna w Warszawie 19 380 zł
Akademia Medyczna we Wrocławiu 13 580 zł
Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego 11 830 zł

Źródło: Ministerstwo Zdrowia


Szefowie instytutów na cenzurowanym
Wynagrodzenie dyrektorów/kierowników jednostek badawczo-rozwojowych nadzorowanych przez ministra zdrowia (lipiec 2007 r., brutto: wynagrodzenie zasadnicze, dodatek funkcyjny i stażowy oraz premia).

Centrum Onkologii-Instytut im. M. Skłodowskiej-Curie 12 448 zł
Centrum Zdrowia Matki Polki 11 138 zł
Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu 15 397 zł
Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc 14 742 zł
Instytut Hematologii i Transfuzjologii 15 135 zł
Instytut Kardiologii w Warszawie 14 742 zł
Instytut Matki i Dziecka 11 583 zł
Instytut Medycyny Pracy 14 086 zł
Instytut Medycyny Pracy i Zdrowia Środowiskowego 12 074 zł
Instytut Medycyny Wsi 14 086 zł
Narodowy Instytut Leków 16 052 zł
Instytut Pomnik-Centrum Zdrowia Dziecka 12 636 zł
Instytut Psychiatrii i Neurologii 14 742 zł
Instytut Reumatologii 16 052 zł
Instytut Żywności i Żywienia 15 397 zł

Źródło: Ministerstwo Zdrowia

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Magda Sowińska, ; Ewa Szarkowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.