Śmigłowce ratunkowe na mają w nocy gdzie lądować

Mirosław Stańczyk
opublikowano: 28-05-2008, 00:00

"To tak jakbyśmy przesiadali się z nysek do mercedesów" - komentuje dla Pulsu Medycyny bliski zakup 23 nowoczesnych śmigłowców Eurocopter dr Robert Gałązkowski, od niedawna dyrektor Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. I właśnie nowoczesność tych maszyn, o którą zabiegali polscy lekarze, może okazać się największym problemem.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Dyrektor Gałązkowski nie ukrywa, że zmiana śmigłowców oznacza konieczność zmierzenia się z niełatwymi zadaniami. Po pierwsze, piloci, znakomici w wysłużonych Mi-2, postawieni będą przed nie lada wyzwaniem prowadzenia maszyn o kilka generacji wyprzedzających dotychczas użytkowany sprzęt. Robert Gałązkowski uważa, że większość szkoleń trzeba będzie przeprowadzić poza granicami kraju.

Piloci potrzebni od zaraz

Po drugie, niezbędne będzie wprowadzenie zupełnie nowej organizacji pracy Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Prędkości przelotowe Eurocopterów (250-270 km/h), dwukrotnie większe od osiąganych przez Mi-2, pozwolą na zwiększenie liczby lotów ratunkowych (w 2007 roku maszyny LPR wykonały ok. 6500 lotów). Jednak nie jest to główna przyczyna zmian organizacyjnych. Otóż Eurocoptery pozwalają na realizowanie lotów nocą. Obecnie lotnicze pogotowie dysponuje tylko jedną maszyną (Agusta w Warszawie), która może latać po zmierzchu. Z rytmu pracy od świtu do wieczora pogotowie będzie więc musiało przestawić się na całodobowe dyżury. To jedyny logiczny sposób działania jednostki ratującej ludzkie życie, ale wymaga większej liczby pilotów i obsad lekarskich. A z tym mogą być kłopoty.
Po trzecie, aby latać w nocy, nowoczesne śmigłowce muszą mieć równie nowoczesne zaplecze na lądowiskach. Robert Gałązkowski, pytany o przygotowanie infrastruktury naziemnej do obsługi nocnych lotów, przyznaje, że zaledwie kilka przyszpitalnych lądowisk zapewnia bezpieczne lądowania po zmierzchu i w złych warunkach atmosferycznych. W przyszłości takich miejsc musi powstać co najmniej 70, po kilka w każdym województwie. O tym jednak decydować będą dyrektorzy szpitali i władze samorządowe, być może korzystając z sugestii Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Środki finansowe pochodzić mają z unijnego programu Infrastruktura i Środowisko. Nie będą to małe pieniądze, zważywszy że koszt budowy jednego lądowiska waha się od 0,2 do 1 miliona złotych.

Resort zdrowia pomoże w szukaniu pieniędzy

"Są zarezerwowane fundusze na zakup maszyn dla lotniczego pogotowia" (496 mln zł - przyp. red.) - zapewnia Puls Medycyny Krzysztof Suszek, dyrektor Biura Prasy i Promocji Ministerstwa Zdrowia i nieoczekiwanie dodaje, że o zakończonej procedurze przetargowej będzie można mówić wtedy, gdy stosowna dokumentacja dotrze do resortu z Urzędu Zamówień Publicznych. "Dopóki jej nie ma, trudno wyrokować, czy procedury odwoławcze, uruchomione przez producenta konkurencyjnej maszyny Agusty, zostały definitywnie zakończone i na jakich warunkach" - podkreśla dyrektor Suszek. Ostatecznie śmigłowce zostaną jednak kupione.
Jak zapewnia resort, pieniądze na lądowiska także będą. Droga do nich nie jest jednak prosta. Przede wszystkim zainteresowani liczyć mogą co najwyżej na pokrycie 85 proc. kosztów inwestycji. Pozostałe fundusze muszą uzbierać we własnym zakresie - i co ważne - udowodnić, że je posiadają. Dofinansowanie ma być uruchomione w ramach programu operacyjnego Infrastruktura i Środowisko (priorytet XII: Bezpieczeństwo zdrowotne i poprawa efektywności systemu ochrony zdrowia). Występować o nie będą mogły organa założycielskie niepublicznych oraz publicznych zakładów opieki zdrowotnej, udzielające świadczeń zdrowotnych w zakresie ratownictwa medycznego i mające kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia lub finansowane w inny sposób ze środków publicznych.
Na lądowiska przeznaczona zostanie część z puli 176,5 mln euro. Jaka? To będzie zależeć m.in. od liczby wniosków, które pomyślnie przejdą postępowanie konkursowe. Zgłoszenia ocenią eksperci współpracujący z Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia (CSIOZ). Decyzję o przyznaniu dofinansowania podejmie Ministerstwo Zdrowia, ale instytucją zarządzającą środkami jest Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Ostatecznie to jednak CSIOZ uruchamiać będzie stosowne środki.
"Wnioski w postępowaniu konkursowym będą przyjmowane już w 2009 roku" - poinformowała Puls Medycyny Ewa Ratkowska z Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia. Cała procedura potrwa co najmniej kilka miesięcy, dlatego decyzji w sprawie przydziału funduszy nie należy spodziewać się wcześniej niż w końcu I kw. 2009 r. (zapewne później). Pozostaje kwestia uruchomienia pieniędzy i zorganizowania przetargów na wykonawstwo, a to oznacza kolejne miesiące przygotowań.
Puls Medycyny będzie życzliwie kibicował tym staraniom. Bo jeśli nie uda się zmodernizować istniejących lądowisk i zbudować nowych, pozostaną tylko apele do poszkodowanych, aby nagłe wypadki przydarzały się im za dnia, nigdy po zmierzchu.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Mirosław Stańczyk

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.