Śmiertelne zakażenie gronkowcem

Marta Koton-Czarnecka
opublikowano: 24-05-2006, 00:00

22-letni żołnierz z jednostki wojskowej w Chełmnie zmarł 14 maja w 10. Wojskowym Szpitalu Klinicznym w Bydgoszczy na skutek ogólnoustrojowego zakażenia gronkowcem złocistym.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Cztery dni wcześniej chłopak trafił do szpitala chełmińskiego, a następnie z szybko postępującą niewydolnością oddechową i krążeniową został przewieziony do kliniki wojskowej w Bydgoszczy. Informację o wielonarządowym wstrząsie aseptycznym spowodowanym zakażeniem gronkowcem jako przyczynie zgonu potwierdziła prokuratura garnizonowa w Bydgoszczy, ujawniając wyniki sekcji zwłok. Na bardziej szczegółowe oficjalne wyjaśnienia na temat źródła zakażenia oraz przyczyn dramatycznego przebiegu choroby trzeba będzie poczekać kilka tygodni. Sprawą śmierci żołnierza zainteresowały się media lokalne.
Według ustaleń Gazety Pomorskiej, chłopak pod koniec kwietnia odwiedził jedną z przychodni cywilnych, gdzie stwierdzono u niego ropień i zaordynowano leczenie. Ekspress Bydgoski informuje natomiast, że w okresie poprzedzającym hospitalizację przebywał on w izbie chorych jednostki z powodu grypy.
W toku jest także dochodzenie prowadzone przez prokuraturę garnizonową w Zielonej Górze dotyczące marcowych przypadków sepsy w jednostce w Skwierzynie. Jeden z trzech żołnierzy, u których stwierdzono wówczas sepsę meningokokową nadal przebywa w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie. Dwóch pozostałych oraz ich kolegę chorującego w tym samym czasie na zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych wojskowa komisja lekarska uznała za niezdolnych do dalszej służby i zezwoliła na opuszczenie wojska.

Lekarze muszą się ciągle uczyć
Specjalnie dla Pulsu Medycyny komentuje prof. dr n. med. Andrzej Kübler, kierownik Katedry i Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii AM we Wrocławiu, przewodniczący Polskiej Grupy Roboczej ds. Sepsy:

Szacujemy, że przypadków ciężkiej sepsy o różnej etiologii zdarza się w Polsce między 20 a 30 tys. rocznie, co oznacza, że dochodzi do nich wszędzie i ciągle. Jeżeli zachorowania dotyczą jakiejś specyficznej grupy ludzi, np. dzieci czy żołnierzy, wzbudzają duże zainteresowanie mediów i społeczeństwa. W dużym stopniu związane jest to ze wzrostem świadomości społecznej, co - moim zdaniem - jest objawem pozytywnym.
Odrębną kwestią jest duża śmiertelność z powodu sepsy, sięgająca 50 proc. Oczywiście przypadki śmiertelne częściej dotyczą osób starszych, ale z powodu ciężkich zakażeń ogólnoustrojowych umierają też - i to wcale nierzadko - ludzie młodzi. Aby zmniejszyć śmiertelność z powodu sepsy, potrzebna jest ciągła edukacja lekarzy, po to, aby wiedzieli, jak postępować z tymi chorymi i potrafili lepiej pilnować przebiegu leczenia.






Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Marta Koton-Czarnecka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.