Śmiertelne zakażenie gronkowcem
22-letni żołnierz z jednostki wojskowej w Chełmnie zmarł 14 maja w 10. Wojskowym Szpitalu Klinicznym w Bydgoszczy na skutek ogólnoustrojowego zakażenia gronkowcem złocistym.
Według ustaleń Gazety Pomorskiej, chłopak pod koniec kwietnia odwiedził jedną z przychodni cywilnych, gdzie stwierdzono u niego ropień i zaordynowano leczenie. Ekspress Bydgoski informuje natomiast, że w okresie poprzedzającym hospitalizację przebywał on w izbie chorych jednostki z powodu grypy.
W toku jest także dochodzenie prowadzone przez prokuraturę garnizonową w Zielonej Górze dotyczące marcowych przypadków sepsy w jednostce w Skwierzynie. Jeden z trzech żołnierzy, u których stwierdzono wówczas sepsę meningokokową nadal przebywa w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie. Dwóch pozostałych oraz ich kolegę chorującego w tym samym czasie na zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych wojskowa komisja lekarska uznała za niezdolnych do dalszej służby i zezwoliła na opuszczenie wojska.
Lekarze muszą się ciągle uczyć
Specjalnie dla Pulsu Medycyny komentuje prof. dr n. med. Andrzej Kübler, kierownik Katedry i Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii AM we Wrocławiu, przewodniczący Polskiej Grupy Roboczej ds. Sepsy:
Szacujemy, że przypadków ciężkiej sepsy o różnej etiologii zdarza się w Polsce między 20 a 30 tys. rocznie, co oznacza, że dochodzi do nich wszędzie i ciągle. Jeżeli zachorowania dotyczą jakiejś specyficznej grupy ludzi, np. dzieci czy żołnierzy, wzbudzają duże zainteresowanie mediów i społeczeństwa. W dużym stopniu związane jest to ze wzrostem świadomości społecznej, co - moim zdaniem - jest objawem pozytywnym.
Odrębną kwestią jest duża śmiertelność z powodu sepsy, sięgająca 50 proc. Oczywiście przypadki śmiertelne częściej dotyczą osób starszych, ale z powodu ciężkich zakażeń ogólnoustrojowych umierają też - i to wcale nierzadko - ludzie młodzi. Aby zmniejszyć śmiertelność z powodu sepsy, potrzebna jest ciągła edukacja lekarzy, po to, aby wiedzieli, jak postępować z tymi chorymi i potrafili lepiej pilnować przebiegu leczenia.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Marta Koton-Czarnecka