Serwis informacyjny 13.08.2007

Redakcja
opublikowano: 13-08-2007, 00:00
Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Chętniej zgłaszane niepożądane działania leków
Kraków. W tym roku odnotowano już 300 zgłoszeń niepożądanych działań leków, to tyle co przez cały ubiegły rok w całym kraju - donosi Gazeta Krakowska. Regionalny Ośrodek Monitorowania Niepożądanych Działań Leków Zakładu Farmakologii Klinicznej CM UJ w minionym tygodniu przyjął dziewięć raportów. „Coraz więcej osób rozumie wagę problemu” - uważa dr Jarosław Woroń z ośrodka. Zgłaszać należy nie tylko ewidentne przypadki, ale też każdy, w którym wystąpi nasilona reakcja opisana w ulotce. ”Jest różnica, jeśli jakiś objaw, np. wysypka, wystąpi nie u jednego pacjenta na sto, lecz u trzydziestu” - podkreśla dr J. Woroń.
"Ustawa zaostrzająca wymagania i poszerzająca grono osób zobowiązanych do zgłaszania niepożądanych działań leków, wciąż czeka na uchwalenie. Jednak obowiązujące przepisy nie są złe. Chodzi tylko o zmianę świadomości - taki raport nie jest żadnym donosem, nikomu nie szkodzi. To kwestia bezpieczeństwa” - podkreśla dr Leszek Borkowski, prezes Urzędu Rejestracji Leków.
Według WHO na 1 tys. lekarzy powinno przypadać rocznie ok. 50 raportów o niepożądanym działaniu leków. W Polsce praktykuje ponad 100 tys. lekarzy, czyli liczba raportów powinna sięgać 5 tys. Obowiązek zgłaszania takich przypadków mają też farmaceuci, pielęgniarki, położne. Nowa ustawa m.in. zobowiąże do tego również ratowników medycznych i felczerów. W Wielkiej Brytanii rocznie przesyła się ponad 30 tys. raportów. W Polsce w ub. roku zgłoszono ok. 300.

Lekarze podgryzają od dołu
Kraj. „Strajk lekarzy to porażka ekipy rządzącej” - powiedział przewodniczący OZZL Krzysztof Bukiel na piątkowym posiedzeniu zarządu krajowego OZZL. Według niego, rządzący nie wykorzystali okazji do wprowadzenia "ważnych i potrzebnych zmian w systemie opieki zdrowotnej". „Politycy przyjęli za punkt honoru, że nie ustąpią pod wpływem strajku” - powiedział. Pytany o możliwość jego zakończenia, odpowiedział, że "na razie nic takiego nie będzie". „Zmieniamy sposób wpływania na rządzących. Zamiast od góry, będziemy podgryzać od dołu, czyli zawierać porozumienia z dyrektorami, po to, żeby oni, będąc zobowiązanymi wobec pracowników, domagali się wyższej wyceny świadczeń w NFZ” - mówił K. Bukiel. Nie wykluczył, że jesienią szpitale, które zawiesiły strajk, przystąpią ponownie do "pełnej formy ostrodyżurowej". Zaznaczył, że obecnie w wielu szpitalach podpisywane są porozumienia, które są efektem zmiany taktyki przyjętej przez OZZL.

Uczymy Anglików operować raka
Wrocław. Anglik uczy się od chirurgów z Dolnośląskiego Centrum Onkologii ich metody operowania raka odbytnicy - bezpieczniejszej i skuteczniejszej niż stosowana na świecie – informuje Gazeta Wyborcza. Angielski chirurg, dr Gandra Harinath z William Harvey Hospital w Ashford, od tygodnia obserwuje operacje, które przeprowadza ze swoim zespołem dr Marek Bębenek, ordynator oddziału chirurgii onkologicznej DCO, przewodniczący wrocławskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Onkologicznego i autor nowatorskiej metody. „Do tej pory na świecie stosowano sposób prof. Richarda J. Healda, największego autorytetu w dziedzinie operacji jelita grubego, a w szczególności raka odbytnicy - mówi dr M. Bębenek. - Wycinało się całkowicie tkankę tłuszczową wokół odbytnicy, a drugi etap operacji od strony krocza wykonywany był trochę na ślepo, według sposobu opracowanego w 1910 r. i stosowanego powszechnie do dzisiaj”.
Wrocławianie usuwają pacjentowi fragment kości krzyżowej i guzicznej, dzięki temu mają lepszy dostęp do chorego miejsca. Mogą wyciąć je z większym marginesem, co zmniejsza ryzyko pozostawienia tkanek zajętych przez nowotwór - jest to więc metoda dająca większe bezpieczeństwo. Lekarze mogą także od razu w razie potrzeby usunąć część prostaty lub pochwy. Ponieważ chirurdzy widzą, co robią, chory traci mniej krwi, unika się także ewentualnej perforacji guza. Zoperowano w ten sposób już 200 pacjentów z całej Polski w drugim i trzecim stadium nowotworu. Pięć lat po zabiegu przeżyło (to kryterium wyleczenia) aż 20 proc. więcej pacjentów w stosunku do chorych operowanych tradycyjnie. Wrocławską metodę dr M. Bębenek prezentował w tym roku na zjeździe Amerykańskiego Towarzystwa Chirurgii Onkologicznej, a w kwietniu w Paryżu i angielskim Basingstoke na warsztatach dla chirurgów zajmujących się leczeniem dolnego odcinka przewodu pokarmowego.
„To naprawdę bardzo dobra metoda, znacznie lepsza od dotychczasowej - przyznaje dr Gandra Harinath. - Po powrocie do Ashford wprowadzę wrocławski sposób u siebie. Mam nadzieję, że stanie się on standardem w Anglii”.



Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Redakcja

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.