Sam pacjent powinien decydować o wyborze tańszej lub droższej insuliny
O kontrowersjach wokół możliwości zamiany insuliny zagranicznej na polską z prof. dr hab. med. Teresą Kasperską-Czyżyk, ordynatorem Oddziału Chorób Wewnętrznych i Diabetologii Szpitala MSWiA w Warszawie rozmawia Ewa Szarkowska.
- Trzeba mieć świadomość, że są różne preparaty insuliny, o różnym czasie i sposobie działania. Są takie, które mają cechy jednorodnego preparatu, insuliny będące mieszankami, insuliny krótko i długo działające - dlatego nie można ich porównywać dowolnie. Obecnie mamy trzy grupy preparatów insulinowych, w tym insuliny analogowe, które pochodzą z renomowanych firm zagranicznych, z ugruntowaną pozycją nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Czwarta to insulina ludzka produkcji polskiej, która niedawno weszła na rynek. Jeśli porównujemy równoważne pod względem sposobu działania preparaty wszystkich producentów, to z punktu widzenia medycznego są one absolutnie równorzędne w efekcie działania hipoglikemizującego. To oznacza, że wszystkie są tak samo dobre i skuteczne. Nie można więc powiedzieć, że polska insulina jest gorsza od insulin, które stosowaliśmy do tej pory.
- Czy są sytuacje, w których zamiana droższej insuliny na tańszą jest jednak niewskazana?
- Jest pewna grupa pacjentów, głównie z cukrzycą typu 1, rzadziej z cukrzycą typu 2, którzy powinni przyjmować szybko lub długo działające analogi albo mieszanki analogowe. Są to insuliny, w których zastąpiono jakiś aminokwas bądź wymieniono jego pozycję w łańcuchu peptydowym i dzięki temu preparat nabrał nowych właściwości. Na razie nie mamy do dyspozycji polskich analogów, a zagraniczne właśnie zdrożały. I tu rzeczywiście może pojawić się problem, bo nie można w sposób równoważny, automatyczny przestawiać chorego, zasługującego na leczenie analogami, na terapię preparatami, które nimi nie są. Chodzi zwłaszcza o osoby aktywne zawodowo, które dzięki analogom insuliny mogą prowadzić bardziej swobodny tryb życia w zakresie przestrzegania diety i aktywności fizycznej. Taka zamiana jest oczywiście możliwa, ale może odbić się niekorzystnie na wyrównaniu cukrzycy, a chorzy będą czuli się gorzej. Dlatego powinno dążyć się do tego, ażeby nadal stosowali analogi.
- Jak powinien zachować się lekarz, jeśli pacjent poprosi o zmianę droższej insuliny na tańszą? Powinien zgodzić się czy odradzać?
- Myślę, że w tej sprawie trzeba umożliwić wybór choremu. Należy go zapytać, czy chce pozostać przy insulinie, którą przyjmował dotychczas, ale uprzedzić, że jest droższa. A może zgodzi się na równorzędny pod względem działania preparat polski, za który zapłaci mniej? Trzeba przy tym wyjaśnić choremu, że od strony medycznej działa ona tak samo dobrze i skutecznie jak insuliny zagraniczne. Nie powinno się usilnie namawiać go do takiej zmiany ani też jej odradzać, bo nie ma takiego powodu.
- Skąd się biorą opinie, wygłaszane nawet przez lekarzy, o poważnych skutkach ubocznych, wynikających z takiej zamiany insuliny?
- Nie słyszałam o żadnych skutkach ubocznych takiej zamiany. Powszechnie wiadomo, że skutkiem działania insuliny może być hipoglikemia. Ale ona nie zależy od rodzaju preparatu. Każda insulina może spowodować hipoglikemię, jeśli chory otrzyma niewłaściwą dawkę, nie spożyje na czas posiłku czy też wykona jakiś nadmierny wysiłek fizyczny. Teoretycznie każda z insulin może spowodować uczulenie, ale alergia na insulinę jest w dzisiejszych czasach niezwykłą rzadkością. Dawniej obserwowanych, poinsulinowych zaników tkanki podskórnej nie widziałam od czasu, kiedy pojawiły się insuliny ludzkie otrzymane drogą inżynierii genetycznej. Ewentualny przerost tkanki tłuszczowej w miejscu, gdzie chory stale dokonuje wstrzyknięć, może pojawić się przy każdej insulinie.
- Pacjenci porobili ogromne zapasy importowanej insuliny. Skąd bierze się ich niechęć do stosowania preparatu polskiej produkcji?
- Może stąd, że w Polsce w ogóle panuje przekonanie, iż to, co zagraniczne, jest lepsze. Często też chorzy powtarzają to, co mówią lekarze. W naszym oddziale coraz szerzej stosujemy polską insulinę. Z codziennej obserwacji wynika, że nie działo się nic złego, a pacjenci, którzy byli najpierw leczeni jedną insuliną, a potem drugą, nie odczuwali żadnej różnicy. Być może problem negatywnego nastawienia do polskiej insuliny tkwi nie w samym preparacie, tylko w sposobie jego podawania. W Polsce jest spora grupa pacjentów, która wymaga prostego, łatwego sposobu podawania insuliny. Najczęściej są to ludzie w podeszłym wieku, z cukrzycą typu 2, którzy źle widzą, mają niesprawne ręce i jeśli się nawet nauczą samej techniki wkłucia, odmierzenia dawki insuliny, to potem mają kłopot z wymianą wkładu. Firmy zagraniczne proponują bardzo dobre i łatwe w obsłudze wstrzykiwacze dla różnych grup pacjentów: poczynając od małych dzieci, którym dozuje się insulinę co pół jednostki, do wstrzykiwaczy (penów) jednorazowego użytku, w których nie trzeba wymieniać zasobnika z insuliną czy też wstrzykiwacza z pamięcią liczby jednostek i godzin, które upłynęły od wstrzyknięcia. Wstrzykiwacz polskiej insuliny, aczkolwiek ciągle ulepszany, ma nadal pewne niedoskonałości.
Źródło: Puls Medycyny