Są środki dla BOO

Urszula Ludwiczak, Białystok
opublikowano: 14-04-2003, 00:00

W maju w Białostockim Ośrodku Onkologicznym (BOO) powinno nastąpić uruchomienie nowoczesnej linii do radioterapii, sfinansowanej przez resort zdrowia i lokalne władze samorządowe.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
O konieczności uruchomienia w Białymstoku nowoczesnej linii terapeutycznej zaczęło być głośno po awarii, jaka miała miejsce w lutym 2001 roku, kiedy to dotkliwym poparzeniom uległo pięć kobiet (patrz strona 31). Wtedy okazało się także, że ośrodek dysponuje niewielkimi zasobami aparaturowymi, co powoduje, że na leczenie w BOO chorzy czekają miesiącami. Nie było jednak pieniędzy na sfinalizowanie drogich inwestycji.
Na początku 2002 roku 12 mln zł na nowoczesny sprzęt obiecał ówczesny minister zdrowia Mariusz Łapiński. Do inwestycji miały też dołożyć się władze samorządowe województwa poprzez sprzedaż obligacji za 6 mln zł. Po ogłoszeniu przetargu na urządzenia okazało się jednak, że pieniędzy jest ciągle za mało. Wartość złożonych ofert wahała się od 23,7 mln zł do 25,7 mln zł. Do akcji wkroczyli lokalni politycy.
,Wystąpiliśmy do ministerstwa o zwiększenie kwoty przeznaczonej na BOO - mówi Jerzy Półjanowicz, wicewojewoda podlaski. - W efekcie 26 marca br. minister Marek Balicki podjął decyzję o dołożeniu z budżetu resortu kolejnych 3,7 mln zł". Dodatkowe 2 mln zł na budowę bunkra pod linię wyasygnował Wojewódzki Fundusz Ochrony rodowiska.
,To jedyna tegoroczna inwestycja finansowana przez samorząd województwa, mamy nadzieję, że trafna - mówi Krzysztof Tołwiński, wicemarszałek województwa podlaskiego. - Wierzymy, że w obecnej sytuacji, gdy rynek usług medycznych został uwolniony, BOO będzie konkurencyjny i będzie przyciągał pacjentów".
Zebrana suma 23,7 mln zł pozwoliła na wybór najtańszej oferty przetargowej, którą złożyła brytyjsko-holenderska firma RTA. Zdaniem Lecha Zaremby, dyrektora BOO, nie znaczy to wcale, że do Białegostoku trafi gorszy sprzęt. ,To firma, która wyposażyła w sprzęt 60 proc. amerykańskiego rynku, a teraz i my mamy szansę wzbogacenia się o nowoczesną linię terapeutyczną - zapewnia dyrektor. - Firma nie jest jeszcze obecna na polskim rynku, na pewno będzie jej zależeć na jak najlepszym zaistnieniu, weźmie też na siebie szkolenia pracowników".
Zdaniem dr. Janusza Poznańskiego, ordynatora Oddziału Ginekologii Onkologicznej w BOO, nowa inwestycja to warunek istnienia. ,Gdybyśmy nie otrzymali tego sprzętu, pewnie wszyscy pacjenci by od nas odeszli i szpital by upadł" - podkreśla J. Poznański.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Urszula Ludwiczak, Białystok

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.