Rzecznicy praw pacjenta wypracowują ugody z pacjentami

Anna Gwozdowska
opublikowano: 28-09-2005, 00:00

W szpitalach, w których pracują rzecznicy praw pacjenta, rzadziej wybuchają konflikty, a uzasadnione skargi pacjentów częściej załatwia się polubownie.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Paweł Lipowski, mgr prawa i zdrowia publicznego, a obecnie doktorant CM UJ, jest rzecznikiem praw pacjenta od 2001 roku. Jak przyznaje, sam zaproponował dyrekcji Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. L. Rydygiera w Krakowie utworzenie takiego stanowiska. ladem szpitala z Krakowa podążyło już kilka innych placówek w Małopolsce. P. Lipowski pracuje na pierwszej linii frontu. To do niego trafiają skargi pacjentów, jeszcze zanim zajmą się nimi zarząd szpitala i prawnicy. P. Lipowski ocenia m.in. czy roszczenia pacjentów mają błahy, czy poważny charakter. Dzięki niemu szpital szybko reaguje na wszystkie skargi.

Monitorowanie sytuacji w szpitalu

"Jesteśmy zainteresowani jak najszybszym zażegnaniem sporów i podpisaniem ugody. Staramy się uniknąć drogi sądowej" - tłumaczy P. Lipowski. Także według Adama Sandauera, prezesa Stowarzyszenia Pacjentów Primum Non Nocere, rzecznicy pacjenta powinni spełniać funkcję mediatora. "To nie jest instytucja, która ma uderzać w lekarzy - tłumaczy A. Sandauer. - Ukrywanie albo tuszowanie pomyłek powoduje, że za błędy nielicznych, w odbiorze społecznym płaci całe środowisko lekarskie". A. Sandauer przypomina, że na początku lat 90. w USA notowano około 22 tys. pozwów przeciwko szpitalom rocznie. W wyniku działania mediów, które informowały o próbach ukrycia błędów lekarskich i dzięki ugodom z pacjentami, a przede wszystkim dzięki środkom na zwiększenie bezpieczeństwa leczenia, liczba pozwów spadła o połowę.
W krakowskim Szpitalu im. L. Rydygiera również zaszły zmiany. Odkąd pojawił się rzecznik, zaczęto monitorować skargi pacjentów. Według P. Lipowskiego zdarzają się zarówno roszczenia o niewielkiej wartości, np. 500 zł, jak i większe, sięgające 30 tys. zł, ale w większości przypadków dochodzi do ugody. Pacjentowi wypłaca się wtedy 60-70 proc. wartości jego roszczenia.
Jednak pacjenci mają nie tylko prawa, ale i obowiązki, dlatego zdarza się, że P. Lipowski pomaga także personelowi medycznemu. ?Spełniam funkcję arbitra, ponieważ pacjenci potrafią być bardzo roszczeniowi, a wobec lekarzy i pielęgniarek szczególnie nieprzyjemni" - tłumaczy P. Lipowski.

Obrońca na etacie u oskarżonego

P. Lipowski przyznaje, że jako etatowy pracownik szpitala spotyka się z pytaniami o konflikt interesów. "Osobiście nie widzę problemu w tym, że zatrudnia mnie szpital. Nie tuszuję spraw, nawet bardzo błahych, takich jak choćby problemy z godzinami przyjmowania pacjentów" - tłumaczy P. Lipowski.
Podobnie argumentuje Agnieszka Kudyba-Kędzierska, rzecznik praw pacjenta z warszawskiego Szpitala Klinicznego im. Księżnej Anny Mazowieckiej. "Zostałam zatrudniona przez szpital, ale to nie ma istotnego wpływu na moją pracę, bo moją rolą jest dbałość o przestrzeganie praw pacjenta przez personel - uważa A. Kudyba-Kędzierska. - Utworzenie tego stanowiska było m.in. wymogiem stawianym przez normy akredytacyjne i ISO, nakładające obowiązek monitorowania jakości usług i poziomu satysfakcji pacjentów". P. Lipowski tłumaczy, że nie ma jak na razie innej możliwości zatrudnienia, ponieważ nie istnieje w Polsce prawo, zgodnie z którym można by powołać lokalnych, niezależnych rzeczników praw pacjenta. Powołania rzecznika praw pacjenta na mocy ustawy, by kolejne zawirowania polityczne nie mogły go zlikwidować, niezależnego od świadczeniodawców i płatnika, od dawna domaga się również A. Sandauer, jak dotąd bezskutecznie. Jego zdaniem, to rzecznicy pacjenta powinni relacjonować władzom państwa, jak realizowany jest w praktyce dostęp do leczenia, bo minister czy NFZ nie będą w tej sprawie obiektywni.

Rzecznik w fundusz b

Od kilku lat, dzięki inicjatywie byłej wiceminister zdrowia Anny Knysok, działają za to rzecznicy praw pacjenta zatrudnieni w regionalnych oddziałach NFZ. A. Sandauer nazywa to rozwiązaniem niedoskonałym i tymczasowym. Aleksandra Piątek, rzecznik praw pacjenta z centrali NFZ, przeciwnie, tłumaczy, że pacjenci są z tej instytucji zadowoleni. "Zdaniem pacjentów, nasi rzecznicy znają swój region, zasady kontraktowania i są niezależni od świadczeniodawców" - mówi A. Piątek. Rola rzeczników z NFZ ogranicza się jednak do informowania pacjentów o ich prawach i do sprawdzania dostępności zakontraktowanych usług. Rzecznicy z funduszu nie biorą bezpośredniego udziału w rozwiązywaniu spraw roszczeniowych między pacjentami i szpitalem. Jak tłumaczy A. Piątek, uzbrajają pacjentów w potrzebną wiedzę, ale nie mieszają się do "delikatnej materii" sporów. Rzecznicy pracujący w oddziałach NFZ nie prowadzą również rejestru szkód w szpitalach.
A. Piątek uważa jednak, że wspólnie z rzecznikami działającymi na terenie szpitali udało się w Polsce stworzyć nieformalny system monitorowania przestrzegania praw pacjentów. "Jesteśmy zadowoleni, że w szpitalach, w dużych placówkach medycznych, szczególnie psychiatrycznych, pojawiają się rzecznicy praw pacjentów - tłumaczy A. Piątek. - Bardzo dobrze się nam z nimi współpracuje".


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Anna Gwozdowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.