Rzecznicy praw pacjenta wypracowują ugody z pacjentami
W szpitalach, w których pracują rzecznicy praw pacjenta, rzadziej wybuchają konflikty, a uzasadnione skargi pacjentów częściej załatwia się polubownie.
Monitorowanie sytuacji w szpitalu
"Jesteśmy zainteresowani jak najszybszym zażegnaniem sporów i podpisaniem ugody. Staramy się uniknąć drogi sądowej" - tłumaczy P. Lipowski. Także według Adama Sandauera, prezesa Stowarzyszenia Pacjentów Primum Non Nocere, rzecznicy pacjenta powinni spełniać funkcję mediatora. "To nie jest instytucja, która ma uderzać w lekarzy - tłumaczy A. Sandauer. - Ukrywanie albo tuszowanie pomyłek powoduje, że za błędy nielicznych, w odbiorze społecznym płaci całe środowisko lekarskie". A. Sandauer przypomina, że na początku lat 90. w USA notowano około 22 tys. pozwów przeciwko szpitalom rocznie. W wyniku działania mediów, które informowały o próbach ukrycia błędów lekarskich i dzięki ugodom z pacjentami, a przede wszystkim dzięki środkom na zwiększenie bezpieczeństwa leczenia, liczba pozwów spadła o połowę.
W krakowskim Szpitalu im. L. Rydygiera również zaszły zmiany. Odkąd pojawił się rzecznik, zaczęto monitorować skargi pacjentów. Według P. Lipowskiego zdarzają się zarówno roszczenia o niewielkiej wartości, np. 500 zł, jak i większe, sięgające 30 tys. zł, ale w większości przypadków dochodzi do ugody. Pacjentowi wypłaca się wtedy 60-70 proc. wartości jego roszczenia.
Jednak pacjenci mają nie tylko prawa, ale i obowiązki, dlatego zdarza się, że P. Lipowski pomaga także personelowi medycznemu. ?Spełniam funkcję arbitra, ponieważ pacjenci potrafią być bardzo roszczeniowi, a wobec lekarzy i pielęgniarek szczególnie nieprzyjemni" - tłumaczy P. Lipowski.
Obrońca na etacie u oskarżonego
P. Lipowski przyznaje, że jako etatowy pracownik szpitala spotyka się z pytaniami o konflikt interesów. "Osobiście nie widzę problemu w tym, że zatrudnia mnie szpital. Nie tuszuję spraw, nawet bardzo błahych, takich jak choćby problemy z godzinami przyjmowania pacjentów" - tłumaczy P. Lipowski.
Podobnie argumentuje Agnieszka Kudyba-Kędzierska, rzecznik praw pacjenta z warszawskiego Szpitala Klinicznego im. Księżnej Anny Mazowieckiej. "Zostałam zatrudniona przez szpital, ale to nie ma istotnego wpływu na moją pracę, bo moją rolą jest dbałość o przestrzeganie praw pacjenta przez personel - uważa A. Kudyba-Kędzierska. - Utworzenie tego stanowiska było m.in. wymogiem stawianym przez normy akredytacyjne i ISO, nakładające obowiązek monitorowania jakości usług i poziomu satysfakcji pacjentów". P. Lipowski tłumaczy, że nie ma jak na razie innej możliwości zatrudnienia, ponieważ nie istnieje w Polsce prawo, zgodnie z którym można by powołać lokalnych, niezależnych rzeczników praw pacjenta. Powołania rzecznika praw pacjenta na mocy ustawy, by kolejne zawirowania polityczne nie mogły go zlikwidować, niezależnego od świadczeniodawców i płatnika, od dawna domaga się również A. Sandauer, jak dotąd bezskutecznie. Jego zdaniem, to rzecznicy pacjenta powinni relacjonować władzom państwa, jak realizowany jest w praktyce dostęp do leczenia, bo minister czy NFZ nie będą w tej sprawie obiektywni.
Rzecznik w fundusz b
Od kilku lat, dzięki inicjatywie byłej wiceminister zdrowia Anny Knysok, działają za to rzecznicy praw pacjenta zatrudnieni w regionalnych oddziałach NFZ. A. Sandauer nazywa to rozwiązaniem niedoskonałym i tymczasowym. Aleksandra Piątek, rzecznik praw pacjenta z centrali NFZ, przeciwnie, tłumaczy, że pacjenci są z tej instytucji zadowoleni. "Zdaniem pacjentów, nasi rzecznicy znają swój region, zasady kontraktowania i są niezależni od świadczeniodawców" - mówi A. Piątek. Rola rzeczników z NFZ ogranicza się jednak do informowania pacjentów o ich prawach i do sprawdzania dostępności zakontraktowanych usług. Rzecznicy z funduszu nie biorą bezpośredniego udziału w rozwiązywaniu spraw roszczeniowych między pacjentami i szpitalem. Jak tłumaczy A. Piątek, uzbrajają pacjentów w potrzebną wiedzę, ale nie mieszają się do "delikatnej materii" sporów. Rzecznicy pracujący w oddziałach NFZ nie prowadzą również rejestru szkód w szpitalach.
A. Piątek uważa jednak, że wspólnie z rzecznikami działającymi na terenie szpitali udało się w Polsce stworzyć nieformalny system monitorowania przestrzegania praw pacjentów. "Jesteśmy zadowoleni, że w szpitalach, w dużych placówkach medycznych, szczególnie psychiatrycznych, pojawiają się rzecznicy praw pacjentów - tłumaczy A. Piątek. - Bardzo dobrze się nam z nimi współpracuje".
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Anna Gwozdowska