Rosnąca konkurencja zmusza apteki do stosowania różnych form reklamy

Beata Lisowska, ; Urszula Ludwiczak, Białystok
opublikowano: 18-07-2003, 00:00

Superpromocje na kosmetyki i wyroby medyczne, upusty cenowe według katalogu, oferowanie upominków i kart rabatowych, a nawet bezpłatny dowóz leku przez firmę kurierską do domu - takie marketingowe chwyty w walce o pacjenta, czyli klienta coraz częściej stosują apteki.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Kontrola przeprowadzona w czerwcu przez Mazowiecki Inspektorat Inspekcji Farmaceutycznej w 14 aptekach ogólnodostępnych w Warszawie, Płocku, Radomiu i Siedlcach ujawniła szereg nieprawidłowości w zakresie reklamy produktów leczniczych i jej dostosowania do obowiązujących przepisów prawnych.
Błędy w reklamie leków
Na większości eksponowanych w aptekach reklam leków brak było ostrzeżenia o treści podanej w rozporządzeniu ministra zdrowia, a w kilku przypadkach zapis był niepełny (np. ?Przed użyciem przeczytaj ulotkę"). Reklamowane produkty lecznicze dotyczyły preparatów dostępnych bez recepty, ale w jednym przypadku inspektorzy stwierdzili reklamę leku ordynowanego tylko na receptę. Takiej reklamy nie wolno było kierować do publicznej wiadomości. ?To była reklama przygotowana przez aptekę, zawierała cenę preparatu. Ponieważ lek był wydawany wyłącznie na receptę, ta reklama w ogóle nie powinna mieć miejsca" - mówi Kazimiera Kolanowska, zastępca Mazowieckiego Inspektora Farmaceutycznego.
W niektórych aptekach znajdowały się reklamy o treści obiecującej korzyści w postaci upominków lub niższej ceny w zamian za zakup określonych produktów leczniczych dostępnych bez recepty albo wzięcie udziału w akcji promocyjnej. ?Inspektorzy farmaceutyczni odkryli np. że w akcji promocyjnej ?Dbam o zdrowie" oferowano upominki. W akcji ?Apteka dobra dla ciebie" oferowano upust cenowy według katalogu oraz upominki. Na ulotkach organizatorzy tych akcji nie umieszczają swoich danych, są anonimowi" - twierdzi K. Kolanowska.
W jednej z aptek stwierdzono, że reklamy ograniczały powierzchnię izby ekspedycyjnej dla osób korzystających z usług placówki.
Co nie jest zabronione...
Podczas kontroli inspektorzy farmaceutyczni zetknęli się też z problemami, o których prawo farmaceutyczne i przepisy wykonawcze milczą: jakie są dopuszczalne formy reklamowania się przez apteki oraz gdzie przebiegają granice rzetelnej konkurencji. ?W trakcie kontroli stwierdzaliśmy prowadzenie przez apteki innych form działalności zachęcających do korzystania z usług tej konkretnej placówki. W witrynie jednej z nich znajdowały się np. informacje o treści: ?Najprawdopodobniej najtańsza apteka w Warszawie". W Płocku inspektorzy stwierdzili, że w ramach tzw. pogotowia aptekarskiego leki są dostarczane do domu pacjenta przez firmy kurierskie. Informacje o bezpłatnych dostawach farmaceutyków do domu są zamieszczone na stronie internetowej apteki, wyłożone w przychodniach" - relacjonuje K. Kolanowska.
Wątpliwości kontrolerów budzą też takie formy dodatkowej działalności apteki, jak: wykonywanie pomiaru ciśnienia krwi, udzielanie porad dermokosmetycznych czy dietetycznych przez osoby nie zatrudnione w aptece oraz akcje promocyjne kosmetyków, które nie będąc produktami leczniczymi, nie podlegają obostrzeniom nałożonym przez prawo farmaceutyczne.
?Nie możemy przesądzić, czy wszystkie te działania są niezgodne z prawem. Do wielu kwestii stwierdzonych podczas kontroli nie mogę się odnieść, bo prawo farmaceutyczne i właściwe rozporządzenie wykonawcze nie zawierają na ten temat precyzyjnych zapisów. Są to kwestie dotyczące przede wszystkim etyki zawodowej. Przekazaliśmy wszystkie ustalenia do Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego i oczekujemy na zajęcie stanowiska w tej sprawie" - mówi K. Kolanowska.
Opamiętajcie się!
Inaczej rozwiązano problem w Białymstoku. Właściciele podlaskich aptek otrzymali od wojewódzkiego inspektora farmaceutycznego dr. Jana Chlabicza zalecenie ograniczenia dotychczasowego sposobu reklamowania się. Zdaniem inspektora, ostatnie poczynania niektórych białostockich aptekarzy godziły już w dobre imię zawodu farmaceuty.
W Białymstoku są obecnie 122 apteki, nierzadko placówki funkcjonują w bardzo bliskiej odległości od siebie. Aby zdobyć klienta, niektóre punkty zaczęły bezpardonową walkę. Najpierw pojawiły się reklamy oferujące ?najniższe ceny leków" w mediach i nad aptekami, potem na przystankach autobusowych.
?Teraz dochodzi do tego, że klienci jednego punktu otrzymują pod nim ulotki zachęcające do odwiedzenia innej placówki, gdzie jest taniej. Jeden z właścicieli apteki przymierzał się do utworzenia ?czarnej listy" - chciał u siebie wywiesić adresy placówek, do których nie warto chodzić, bo tam jest drogo - mówi dr Jan Chlabicz. - Tymczasem w aptece niedopuszczalne są takie metody przyciągania klienta, jakie stosuje się np. w sklepach. Wszelkie ulgi, gadżety czy wydawanie kart stałego klienta w zamian za zrobienie zakupów na jakąś kwotę nie powinno mieć tu miejsca. Trzeba pamiętać, że lek nie jest typowym towarem, mimo że pomaga, to także ma działania uboczne. Nie można przez system ulg i promocji zmuszać klienta do zrobienia zakupu właśnie w danym miejscu. Apteka ma konkurować jakością usług. Jak pacjent będzie wiedział, że w danym miejscu jest przyjaźnie, są niskie ceny, fachowa obsługa, to i tak tam przyjdzie".
Inspektor przyznaje, że gdyby mógł, wydałby prawną decyzję zakazującą reklamowania się aptekom. Niestety, takich możliwości nie ma. ?Stąd tylko moje pismo do rozważenia przez apteki. Mam nadzieję, że właściciele placówek się opamiętają i zrozumieją, że nie zawsze ich zachowanie licuje z etyką farmaceuty" - podkreśla J. Chlabicz.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Beata Lisowska, ; Urszula Ludwiczak, Białystok

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.