Restrukturyzacja szpitali: zmarnowano ponad 100 mln złotych

Ewa Szarkowska
opublikowano: 22-03-2004, 00:00

Program restrukturyzacji i przekształceń systemowych w ochronie zdrowia był źle przygotowany. Dlatego, mimo wydania na ten cel blisko 1 mld zł w ciągu pięciu lat, nie osiągnięto oczekiwanych efektów ? to najważniejszy wniosek raportu Najwyższej Izby Kontroli. ;

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Kontrolerzy NIK-u badali działania restrukturyzacyjne od 1 stycznia 1999 r. do końca czerwca 2003 r. Kontrolą objęto zarówno Ministerstwo Zdrowia, jak i organy założycielskie (13 urzędów marszałkowskich, 36 starostw powiatowych i urzędów gmin), a także 46 samodzielnych zakładów opieki zdrowotnej oraz 1 podmiot, który przejął majątek likwidowanego ZOZ-u. W ciągu 5 lat na realizację programu restrukturyzacji i przekształceń w ochronie zdrowia wydano z budżetu państwa ponad 983 mln zł (1999 ? 243,6 mln zł, 2000 r. ? 354,5 mln, lata 2001-2002 ? 328 mln zł, a 2003 r. ? 60 mln zł). Blisko 300 mln zł pochłonęły same wypłaty odpraw i odszkodowań za skrócony czas wypowiedzeń dla 92 tys. pracowników.
Resort zdrowia na dywanik
Z ustaleń kontrolerów wynika jednak, że mimo wydania tak gigantycznej kwoty (kupowano także aparaturę medyczną i przeprowadzano modernizacje szpitali), restrukturyzacja nie przyniosła spodziewanych efektów. Nie zahamowano procesu zadłużania się szpitali. W znacznej części kontrolowanych placówek nadal nieefektywnie wykorzystywane są łóżka szpitalne, wiele do życzenia pozostawia też gospodarka posiadanym majątkiem. NIK dostrzega, że realizacji programu nie ułatwiały uwarunkowania zewnętrzne, chociażby kwestia ustawy o 203 zł, ale to ? zdaniem kontrolerów ? nie zwalnia z odpowiedzialności podmiotów realizujących proces restrukturyzacji na wszystkich jego etapach.
W raporcie najwięcej dostało się Ministerstwu Zdrowia za to, że program został źle przygotowany, a nadzór resortu na jego realizacją był niedostateczny. Minister zdrowia nie wywiązał się z ustawowego obowiązku określenia docelowej krajowej sieci szpitali publicznych. Resort nie uzależniał decyzji o przyznaniu budżetowej dotacji na restrukturyzację od sytuacji finansowej szpitali uczestniczących w programie i zapewnienia przez samorząd terytorialny współfinansowania zadań inwestycyjnych. A to umożliwiło uzyskanie środków na wydatki inwestycyjne także przez zakłady, które utraciły płynność finansową, nie posiadały racjonalnych programów naprawczych, a w skrajnych przypadkach (SP ZOZ w Suwałkach czy Obwód Lecznictwa Kolejowego w Lublinie) zostały nawet postawione w stan likwidacji. Bywało i tak, że minister, przekazując dotacje na restrukturyzację, finansował zadania nie związane ze zmianą struktury zakładu. Na przykład w 2002 roku Centralny Szpital Kliniczny w Warszawie uzyskał w ramach programu restrukturyzacji 191,5 tys. zł na remont hydrofornii oraz 294,6 tys. zł na inne bieżące prace remontowe. W tym samym roku Szpital Kliniczny nr 2w Gdańsku dostał 180,5 tys. zł na bieżące prace remontowe, m.in. malowanie ścian.
Bezczynne organy założycielskie
Nie bez winy ? w ocenie NIK-u ? jest także samorząd terytorialny. Spoczywający na marszałkach i starostach obowiązek badania prawidłowości wykorzystania dotacji najczęściej ograniczał się jedynie do sprawdzania rozliczeń i kserokopii rachunków nadesłanych przez szpital. Samorządy terytorialne w sposób ograniczony podejmowały decyzje o likwidacji podległych im ZOZ-ów i do tego często źle nadzorowały proces likwidacji, narażając się w ten sposób na dodatkowe, nieuzasadnione koszty. Stwierdzano m. in. przypadki braku nadzoru nad pracą likwidatorów i sprzedawania majątku likwidowanych zakładów po zaniżonych cenach. Blisko połowa skontrolowanych przez NIK jednostek samorządu terytorialnego nie wywiązała się z obowiązku współuczestniczenia w finansowaniu restrukturyzacji zakładów. Prawidłową realizację programów utrudniały też częste zmiany na stanowiskach kierowniczych, np. SP ZOZ w Nowym Mieście Lubawskim, w okresie objętym kontrolą, miał kolejno 7 dyrektorów. Dla porównania, w tym samy okresie resortem zdrowia kierowało 5 ministrów...
Rozrzutni dyrektorzy
Zdaniem NIK-u, brak efektów restrukturyzacyjnych wynika także z błędów popełnionych przez kierownictwo ZOZ-ów: zbyt późno wprowadzano programy naprawcze, nie analizowano możliwości ich realizacji, w tym źródeł finansowania. Aż 33 proc. dyrektorów kontrolowanych szpitali pogarszało i tak złą sytuację finansową placówek, m.in. kupując kosztowną aparaturę medyczną, która nie była właściwie wykorzystana lub zawierając umowy najmu i dzierżawy majątku na niekorzystnych dla szpitala warunkach.
Nieprawidłowości w wydawaniu otrzymanej dotacji na restrukturyzację ujawniono w jednej trzeciej skontrolowanych placówek. Pieniądze z dotacji wykorzystywano m.in. na wypłatę nagród jubileuszowych i ekwiwalentu za urlop dla pracowników nie objętych zwolnieniami bądź zatrudniano, po upływie krótkiego czasu, pracowników uprzednio zwolnionych, którym wypłacono z tego tytułu odprawy i odszkodowania.
Stwierdzone w toku kontroli nieprawidłowości finansowe kontrolerzy NIK-u oszacowali na ponad 100 mln zł. Za niezbędne dla naprawy systemu uznali precyzyjne zdefiniowanie celów realizowanego programu restrukturyzacji i określenie mierników jego realizacji na poziomie organów założycielskich. Konieczne jest też ustalenie zakresu i standardów świadczeń zdrowotnych, utworzenie krajowej sieci szpitali, wzmocnienie nadzoru nad SP ZOZ-ami oraz wprowadzenie przepisów umożliwiających ich łączenie się.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Szarkowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.