PTK: konflikt we władzach?

Monika Wysocka
opublikowano: 07-12-2005, 00:00

Prof. Mirosław Dłużniewski zrezygnował z funkcji prezesa-elekta Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. W środowisku wrze od spekulacji na temat przyczyn tej decyzji. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że chodzi o konflikt personalny, mówi się nawet o rozłamie w PTK i powołaniu nowego, konkurencyjnego towarzystwa.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Z listu zamieszczonego na internetowych stronach PTK możemy dowiedzieć się jedynie, że dla prezesa-elekta "nie jest to decyzja łatwa po wielu latach pracy w i dla PTK, i współpracy z wieloma wspaniałymi ludźmi".
Dla wielu członków tego największego w Polsce towarzystwa lekarskiego rezygnacja powszechnie lubianego prof. M. Dłużniewskiego z zaszczytnej funkcji prezesa jest ogromnym zaskoczeniem. "Jestem bardzo zdziwiony. Znam prof. Dłużniewskiego, cenię go jako bardzo dobrego kardiologa, współpracowałem z nim przez wiele lat w dobrym porozumieniu i to dla mnie szok. Dostałem list Internetem, ale jest w nim tylko tyle, że złożył rezygnację i że powody znane są prezesowi" - mówi prof. Andrzej Bochenek, kierownik I Kliniki Kardiochirurgii w Katowicach-Ochojcu, członek zarządu PTK.

Trzeba wyjaśnić powody

Zaskoczony jest również prezes Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego prof. Michał Tendera. "O dymisji prof. Dłużniewskiego dowiedziałem się przypadkiem, nie jestem więc poinformowany o jej przyczynach". Jego zdaniem jednak pełnienie funkcji prezesa PTK nie jest imperatywem kategorycznym i towarzystwo będzie miało z pewnością okazję do tego, aby wybrać dobrego następcę.
Sam prezes PTK prof. Adam Torbicki nie chce mówić o przyczynach rezygnacji prof. Dłużniewskiego. "To raczej sam zainteresowany powinien przedstawić powody swojej decyzji. Jest to konieczne, ponieważ każde niedomówienie przy tego rodzaju decyzji może działać niekorzystnie na atmosferę w PTK i jego wizerunek zewnętrzny. Zresztą wydaje mi się, iż koledzy, którzy wybrali prof. Dłużniewskiego na następnego prezesa PTK oczekują na wyjaśnienie powodów jego rezygnacji na dwa lata przed objęciem funkcji. I na pewno nie byłoby właściwe, aby ktoś usiłował go w tym wyjaśnieniu zastąpić".
Co do spraw proceduralnych, to prezes PTK przyznaje że towarzystwu brak doświadczenia w postępowaniu w takiej sytuacji. "Będzie trzeba przeprowadzić nadzwyczajne wybory prezesa-elekta, najprawdopodobniej podczas Kongresu PTK, czyli dopiero we wrześniu 2006 r. Wcześniej nie zbierzemy bowiem - nawet zwołując Nadzwyczajne Walne Zebranie PTK - reprezentacji członków towarzystwa, która byłaby odpowiednia do podjęcia tak ważnej decyzji personalnej. Na następnym posiedzeniu zarządu PTK będziemy rozpatrywać tryb wyborów i sposób wyłaniania kandydatów" - mówi prof. Adam Torbicki.

Niedomówienia i zaniepokojenie

Obecny prezes uznaje tę decyzję za bolesną i zdumiewającą. Nie widzi dla niej żadnego uzasadnienia. Stanowisko prezesa PTK nie jest odosobnione. "Decyzja prof. Dłużniewskiego wskazuje, że zarząd PTK zdusił go po roku od wolnych wyborów. Tymczasem, moim zdaniem, to nieprawda. Załóżmy, że faktycznie profesor napotyka na opór we władzach PTK. I tak miał dwa wyjścia: spokojnie czekać na swoją kolejkę, pokazując wytrzymałość, lub walczyć - pokazując siłę osobowości. W obu przypadkach wygrywa, ponieważ ma czyste intencje i koncepcję oraz przymioty ducha. Tymczasem facet odchodzi i nie jest na tyle odważny, aby podać powód. Pomijam ważną kwestię, że zawiódł oczekiwania sporej grupy lekarzy" - uważa doktor, który woli, by jego nazwisko pozostało do wiadomości redakcji.
Właśnie forma, w jakiej prof. M. Dłużniewski postanowił rozstać się ze swoją funkcją, budzi największe niezadowolenie wśród kolegów. "To decyzja, która nie ma dla nas żadnego wytłumaczenia. Może gdyby było jakiekolwiek uzasadnienie - można byłoby się z nim zgodzić lub nie, wyrobić sobie zdanie w tej sprawie. Zostaliśmy jednak postawieni przed faktem dokonanym" - mówi jeden z kolegów profesora. "Wiele sobie obiecywałem po tym bardzo aktywnym i sprawnym organizatorze. Uważam, że prof. Dłużniewski zrobił tą decyzją wiele niedobrego dla PTK. Podejmując się tej funkcji, powinien ją pełnić do końca. A sposób, w jaki zrezygnował - mam na myśli niejasne okoliczności - wskazuje na jego niedojrzałość" - stwierdza inny kardiolog.
"Uważam, że jak ktoś podejmuje się pełnić taką funkcję, to powinien wytrwać w zobowiązaniach. Szczególnie że ostatnie wybory przebiegły w otoczce sensacji, a bezpośredniej kontrkandydatce profesora, dr Janinie Stępińskiej bardzo zależało na wygranej" - dodaje nasz kolejny rozmówca.

Będzie nowe towarzystwo?

Nieoficjalnie mówi się, że w Polskim Towarzystwie Kardiologicznym wkrótce dojdzie do rozłamu, że prof. Mirosław Dłużniewski planuje założyć osobne towarzystwo. "Dotarły do mnie głosy o osobistych konfliktach w obrębie zarządu PTK, ale osobiście nie sadzę, aby było to prawdziwą przyczyną" - powątpiewa prof. Zbigniew Gaciong z Kliniki Chorób Wewnętrznych AM w Warszawie.
Zdaniem niektórych, taki scenariusz to byłaby jednak katastrofa dla PTK i nic dobrego dla reszty środowiska. Dwa towarzystwa istnieją we Włoszech i w USA, jednak Stany Zjednoczone to ogromny kraj, a Włochy na takim podziale wcale nie zyskują.
Niemal wszyscy rozmówcy podkreślają, że prof. Mirosław Dłużniewski ma wiele zalet: jest utalentowanym kardiologiem, wspaniałym organizatorem i bardzo dużo zrobił dla kardiologii, a do tego - bardzo mu na stanowisku prezesa PTK zależało. Może więc spekulacje co do rozłamu należy brać poważnie? Na razie w środowisku dominuje zaniepokojenie.
"Martwi mnie to, bo to, co się dzieje, nie jest dobre dla PTK. Niestety, wygląda na to, że kiedy towarzystwo jest duże i bogate, to zaczyna się niedobrze dziać" - kwituje jeden z członków PTK. A inny dodaje: "Ogromnie żałuję, że w PTK dzieją się takie rzeczy i zamiast iść w górę, towarzystwo będzie się zajmować decyzjami niedorosłych facetów, nie zasługujących na poparcie".
Prof. Mirosław Dłużniewski odmówił naszej redakcji komentarza, choć jednocześnie obiecał, że udzieli nam wszelkich wyjaśnień, ale dopiero po przedstawieniu powodów swej decyzji zarządowi Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Monika Wysocka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.